Jedynie prawda jest ciekawa

Szymański: Jest za późno na cokolwiek

18.10.2012

O szczycie Unii Europejskiej oraz polityce europejskiej rządu Donalda Tuska portal Stefczyk.info rozmawia z europosłem PiS Konradem Szymańskim.

Stefczyk.info: W czwartek rozpoczyna się szczyt Unii Europejskiej. Czego się Pan spodziewa po tym spotkaniu?

Konrad Szymański: Spodziewam się, że rozmowy będą się przedłużały. Państwa członkowskie mają bardzo dużo rozbieżnych interesów. Występują ogromne różnice w podejściu do budżetu. Z jednej strony są państwa, zyskujące na polityce spójności, z drugiej państwa strefy euro. Trudno będzie znaleźć porozumienie. Drugi problem, z polskiego punktu widzenia, jest taki, że rząd Donalda Tuska został sam, jest osamotniony. Nie zyskał żadnego poparcia dla polskich postulatów. Jego domniemani sojusznicy w Niemczech opuścili polskie władze. Zapewne rząd Angeli Merkel będzie naciskał, by rozstrzygnięcia były inne niż postulowane przez nas. Prawdopodobnie Niemcy będą naciskać na powstanie dwóch osobnych budżetów dla Unii lub powstania jakiegoś innego mechanizmu różnicowania finansowania krajów UE. Nasza sytuacja jest niewesoła, ponieważ zostaliśmy z krajami Europy Środkowej. Myśmy natomiast tych państw nie rozpieszczali w ostatnich latach.

Czym to będzie skutkowało?

Nie spodziewam się obecnie, by te kraje były szczególnie lojalne wobec nas i naszych postulatów. Doświadczenie uczy, że każdy z tych krajów jest stosunkowo łatwo przekupić. Wystarczy zapewnić, że jakiś z jego postulatów zostanie spełniony. Biorąc pod uwagę rozmiary tych państw, taki krok nie pociąga ze sobą zbyt wielkich kosztów. Wydaje się więc, że współprace krajów Europy Środkowej będzie dość łatwo rozbić.

Zgodna na podwójny budżet unijny musi być dla nas niekorzystna? Może to dobra okazja, by w zamian za taką zgodę ugrać coś dla Polski?

Na początku takie rozwiązanie nie będzie wyglądało nieszkodliwie. Jednak zawsze pod podwójnym budżetem, tak czy inaczej rozumianym, kryje się jedna intencja. Jest nią zwiększenie strumienia środków do strefy euro kosztem reszty Unii. To musi się więc skończyć odpływem środków dostępnych dla tych krajów, które do eurolandu nie weszły.

Co doradziłby Pan obecnie rządowi Tuska?

Wydaje się, że dziś jest za późno na cokolwiek. My od lat apelujemy, by rząd zwracał większą uwagę na całą Unię, a nie tylko na Berlin. I od lat powtarzamy, że ważne jest budowanie zaufania między krajami Europy Środkowej oraz wzmacnianie współpracy w regionie. Mówiliśmy, by nie lokować całego kapitału politycznego w jednej stolicy, by zachowywać zdolność gry na wielu fortepianach. Jednak rząd dalej robił swoje, realizował taktykę angażowania się po stronie Niemiec. Ta polityka okaże obecnie słabość.

Donald Tusk wystąpił do europosłów PiS, mając niejako pretensje, że nie popieracie Państwo działań rządu. Wzywał, by PiS przekonał Brytyjczyków, by nie blokowali postulatów Polski. Czy to przygotowanie do porażki?

Tak, z całą pewnością to jest przygotowanie do porażki. To jest przygotowanie pod bezczelną kampanię medialną, której celem jest sugerowanie, że jednym krajem zmierzającym do ograniczenia budżetu jest Wielka Brytania. To nie jest prawda. Wśród krajów, które od początku zmierzają do ograniczenia budżetu UE, większość stanowią państwa rządzone przez koalicjantów Platformy Obywatelskiej. PO współpracuje z nimi w EPP. To jest pierwsze kłamstwo w sugestii Tuska. Premier również w sposób kłamliwy zdaje się sugerować, że decyzje ws. budżetu będą podejmowane w Parlamencie Europejskim. Tymczasem o tym będzie decydowała Rada. A tam Polska jest odosobniona. Posłowie opozycji w PE zabiegają od lat o realizację polskich postulatów. Jednak to nie w Parlamencie będzie podejmowana decyzja o budżecie. Wydaje się, że Donald Tusk czuje, że jest osamotniony w Radzie i stara się zmienić temat.

Wielokrotnie mówił Pan, że Unia Europejska weszła w okres odśrodkowej dekompozycji. Czy w Pana ocenie ten szczyt może być ważnym krokiem ku rozpadowi UE?

Ten szczyt na pewno nie będzie przełomowy dla tego procesu. Pogłębianie się tendencji rozpadu Unii widać, gdy patrzy się na UE z dalszej perspektywy. Wtedy widzimy wyraźnie, że od dawna zmiany idą jedynie w jednym kierunku. W kierunku rozpadu Wspólnoty. Widać, że pogłębia się podział między tzw. starą i nową Unią, między strefą euro a resztą świata. Te podziały nie musiałyby być dla nas szkodliwe, gdyby polska polityka była lepsza. Niestety tak nie jest.

Rozmawiał Nal
[Fot. PAP/Radek Pietruszka]
CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook