Jedynie prawda jest ciekawa


Szymański: gaszenie pożaru za pomocą benzyny

21.06.2012

Słyszymy kolejne wezwania do tworzenia unii politycznej. Mówi o tym premier mającej ogromne kłopoty Hiszpanii Mariano Rajoy, mówi kanclerz Niemiec, według której "krok po kroku" państwa narodowe muszą oddawać kolejne kompetencje Unii Europejskiej. Spełnia się scenariusz przedstawiony przez pana już kilka miesięcy temu. To znaczy kryzys nie jako okazja do refleksji, do cofnięcia się, tylko jako pretekst do zabierania narodom tego, czego w normalnych, niekryzysowych warunkach nigdy by nie oddały.

Konrad Szymański, eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości: Bez wątpienia tak. Receptą mainstreamu europejskiego na kryzys jest hasło "więcej integracji". A więc gaszenie pożaru za pomocą benzyny. Natomiast to hasło "więcej integracji" w coraz większym stopniu jest forsowaniem zawoalowanego dyrektoriatu, ponieważ w tej pogłębionej Unii dyktat państw zdrowych finansowo, tak się składa, że państw północy, będzie coraz bardziej widoczny. W kolejnych reakcji na kryzys widzimy przesuwanie kompetencji w zakresie polityki fiskalnej i budżetowej rzekomo na Komisję Europejską. De facto Komisja będzie jednak instrumentem w rękach silnych państw północy, które będą przy pomocy swoich bilansów budżetowych, faktycznie zdrowszych niż na południu, dawały sobie prawo co do tego jak prowadzić politykę fiskalną i budżetową we wszystkich państwa Unii. To jest propozycja albo przyłączenia się do takiego systemu dyrektoriatu, wprowadzanego bardzo twardą ręką, albo pozostania na peryferiach. W przypadku krajów pogrążonych w kryzysie, jest to nóż na gardle, ponieważ te kraje mają do wyboru albo oddać się dyrektoriatowi, albo wziąć dawno nieużywaną kierownicę w swoje ręce i prowadzić reformy w nieprzyjaznym otoczeniu.

Czyli coś, co z na razie umiarkowanym skutkiem próbuje robić Orban. Z kolei premier Hiszpanii wybiera owo rzucenie się w objęcia, proponując unię polityczną.

Jeszcze nie wiemy do końca, w którym kierunku pójdzie Rajoy. Ale kraje z dużym długiem publicznym mają rzeczywiście do wyboru: albo oddać się krajom północy w dużym stopniu, oddać prawie wszystkie kompetencje budżetowe i fiskalne, albo - jak powiedziałem - wziąć kierownicę we własne ręce, co będzie bardzo trudne, ponieważ one są naprawdę w poważnych tarapatach finansowych, są na skraju bankructwa. Odpowiedzialność w takiej sytuacji przed własnymi wyborcami jest rzeczą piekielnie trudną, ponieważ w normalnych warunkach te państwa zadłużone powinny po prostu upaść. Ale z kolei żaden premier nie ma ochoty by stać się twarzą upadku własnego państwa, więc presja na oddawanie się dyrektoriatowi będzie bardzo silna. Co w dłuższej perspektywie też nie jest chwalebne, z punktu widzenia odpowiedzialności za własny naród, za własne państwo.

Gdy się czyta europejską prasę finansową, "Wall Street Journal", "The Economist" czy "Financial Times" to mamy poczucie wręcz histerii przed grożącym Europie upadkiem gospodarczym wywołanym kryzysem Euro. Czytamy, że stawką jest cała dekada, która może okazać się stracona. Czy w strukturach unijnych jest poczucie, że ten projekt wspólnej waluty może okazać się niezwykle kosztowny dla całego kontynentu?

Instytucje unijne są ostatnim miejscem autorefleksji na temat projektu europejskiego. To jest miejsce, które przypomina raczej kaplicę dość napastliwej sekty, która bardzo źle znosi jakąkolwiek krytykę i jakiekolwiek podważanie autorytetu dotychczasowych kapłanów. Jeżeli jest gdzieś miejsce na krytyczną ocenę projektu, to tym miejscem są stolice państw członkowskich, i ten proces się tam odbywa. Natomiast Bruksela i instytucje europejskie nie mają na refleksję ochoty, chcą wykorzystać kryzys do dalszego kumulowania swojej władzy.

Co dalej będzie się działo z euro? Czy możliwa jest rekonfiguracja euro wyłącznie w rodzaj waluty północy. Bo wydaje się bezdyskusyjne, że kraje południa bez możliwości dewaluacji własnej waluty z kryzysu nie wyjdą nigdy, nie odzyskają konkurencyjności, którą zabrały im Niemcy, zyskujące na całej operacji bardzo wyraźnie.

Nie widzę możliwości, aby ta sama waluta funkcjonowała w Grecji i w Niemczech. Więc albo będziemy mieli do czynienia z wyrzucaniem ze strefy euro i ratowaniem euro takiego jakie dzisiaj mamy, z Europejskim Bankiem Centralnym i tymi banknotami które znamy, albo w drugim scenariuszu może nastąpić ucieczka państw relatywnie lepiej stojących i powołanie alternatywnej waluty. Waluty, która byłaby emitowana przez banki centralne takich państw jak Niemcy, Holandia, Irlandia, Austria. Takie pomysły ostatnio pojawiły się już oficjalnie w Niemczech. Mówi się więc o powołaniu "gulden-marki", która byłaby takim Piemontem dla nowej integracji monetarnej tylko dla państw, które spełniają surowe warunki. De facto warunki niemieckiej polityki monetarnej. Jeżeli komuś niemiecka polityka monetarna się nie spodobała, to zostałby ze starym euro, które radykalnie zaczęłoby tracić wartość, ponieważ powołanie "gulden-marki" spowodowałoby odejście od euro jako waluty rozliczeniowej. Euro zostałoby zepsutą zabawką w rękach państw południa. Dla wielu przedstawicieli elit gospodarczych i politycznych państw północy to byłby wymarzony scenariusz.

Co jest racją stanu Polski w tej sytuacji? Bo możemy odnieść wrażenie, że dziś nie ma już alternatywy: albo silna Europa, instytucje unijne, albo dominacja Niemiec. Mamy jedno i drugie. Jak pilnować polskiej racji stanu?

Po pierwsza zachować własną walutę. Dziś nikt nie chce tego głośno mówić, zwłaszcza w szeregach tej strony, która jeszcze niedawno chciała euro od roku 2012. Rządzący nie mówią o tym głośno, ale wszyscy to czują: posiadanie własnej waluty jest dziś dla Polski jest ważnym instrumentem. Nie rozwiązuje to wszystkich problemów, ale zostawia nasz los w naszych własnych rękach. Drugą sprawą jest pilnowanie konkurencji na wspólnym rynku i - tym samym - zachowanie wspólnego rynku, ponieważ widzimy próby rozmontowania tak wspólnego rynku, jak i Strefy Schengen. To jest miara kryzysu Unii Europejskiej. Jeżeli trzy warunki zostaną spełnione: wspólny rynek będzie funkcjonował, my zachowamy konkurencyjność własnej gospodarki dzięki niskim podatkom i dobremu systemowi regulacyjnemu i będziemy mieli własną walutę to mamy szansę by przetrać kryzys jako kraj który będzie peryferyjnym tygrysem w dalszej perspektywie. To jednak zależy od bardzo wielu decyzji podejmowanych także w Warszawie.

Czy po porażce Sarkozy'ego Donald Tusk nadal ma szansę na stanowisko szefa Komisji Europejskiej?

Bardzo wiele zależy od wyborów w Niemczech, które na dziś też nie układają się po myśli Angeli Merkel. Więc wydaje się, że jeżeli te szanse były opisywane jako bardzo wysokie w czasach rządów Sarkozy'ego i Merkel, które wydawały się niewzruszone, czyli rok temu, to dzisiaj są o połowę mniejsze.

Po upadku tandemu "Merkozy" pojawiło się pojęcie "Merkotusk". Pojęcie śmieszne?

Jest prawdą, że Donald Tusk na pewno w dalszym ciągu inwestuje w niemiecki pomysł na Unię Europejską. Natomiast czy to jest ekwiwalentne do tandemu Sarkozy-Merkel? Śmiem wątpić. Niestety, Niemcy nie są w stanie powstrzymać się przed wyznaczaniem nam roli dużo bardziej podrzędnej. To jest prawda, że Niemcy chciałyby mieć w Polsce partnera w Europie Środkowej, tylko kłopotem Niemiec, historycznym kłopotem, jest to, że zawsze wyznaczają Polsce rolę, która jest nie do zniesienia, jeśli chodzi o skalę, nawet dla najbardziej ugodowych polityków. I tu szykuje się podobny scenariusz. Jesteśmy przygłaskiwani bardzo miłymi słowami, symbolicznymi gestami, sympatią osobistą może nawet, natomiast w realnych scenariuszach okazuje się, że dla Polski przewidziana jest rola instrumentu implementacji polityki niemieckiej w regionie, a więc zdecydowanie za mało jak na kraj tej skali.

Jak

[Fot. Jak]

Warto poczytać

  1. sleeping-giants-18072018 18.07.2018

    Zastraszali firmy bo chcieli zniszczyć prawicowe media. Działalność lewicowej grupy została zdemaskowana

    Prawicowy portal Daily Caller ujawnił tożsamość założyciela organizacji Sleeping Giants, zajmującej się zastraszaniem firm zamieszczających reklamy w prawicowych mediach. Okazało się, że jej założyciel, Matt Rivitz, sam jest pracownikiem przemysłu reklamowego

  2. 1270SZTUCZNEMIESKO 18.07.2018

    Zgroza. Już za kilka lat w restauracjach będziemy jeść sztuczne mięso

    Świat stanął na głowie. Choć tę tendencję obserwujemy na wielu płaszczyznach, to jednak ostatnie dokonania holenderskich naukowców napawają nas przerażeniem. Tamtejsza spółka zaprezentowała pierwszego hamburgera, do którego mięso wyprodukowano w laboratorium

  3. 1270lenin12 17.07.2018

    Rosyjski zbrodniarz twarzą reklamy polskiej firmy. Przesadzili

    Lenin, to wbrew komunistycznej propagandzie, jeden z najkrwawszych dyktatorów ubiegłego stulecia.

  4. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  5. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  6. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  7. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  8. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook