Jedynie prawda jest ciekawa

Szewczak: Tupet Rostowskiego

02.02.2017

"Sztukmistrz z Londynu J.V.Rostowski zadłużył Polskę i Polaków na blisko 350-400mld zł".

Jaki trzeba mieć tupet, ile pychy i zakłamania, żeby tak jak v-ce premier, MF J.V.Rostowski pogardliwie atakować, krytykować i pouczać polski rząd, gdy samemu powinno się odpowiadać przed Trybunałem Stanu, za to co się uczyniło Polsce, Polakom i polskim finansom publicznym.

To były MF J.V.Rostowski był znany jako mistrz kreatywnej księgowości, specjalista od sztucznego zaniżania polskiego długu, choćby poprzez udzielanie tzw. pożyczek dla FUS, które były defacto dotacjami, a których nie zaliczano do długu Skarbu Państwa oraz poprzez wykorzystywanie tzw. swapów walutowych do manipulowania wielkością polskiego długu pod koniec roku, czy też poprzez zadłużanie się w Krajowym Funduszu Drogowym na dziesiątki miliardów, których też nie zaliczano do długu publicznego.

To przecież człowiek, który wielokrotnie mylił się w sprawie wskaźników gospodarczych i musiał nowelizować własny budżet.

Sztukmistrz z Londynu J.V.Rostowski zadłużył Polskę i Polaków na blisko 350-400mld zł, czyli na niewiele mniej niż wszyscy poprzedni ministrowie finansów przez 26 lat - praktycznie dobijając do kwoty 1bln zł długu publicznego, wliczając w to 150mld zł skoku na OFE.

To przecież członek polskiego rządu PO-PSL, który brał udział w tajnych spotkaniach Grupy Bilderberg i powiązany z uniwersytetem i środowiskiem G.Sorosa.

To "Huragan Vincent" zadłużał nas też na potęgę w walutach obcych, emitując na gigantyczną skalę euroobligacje, jak i obligacje w dolarach, frankach, a nawet w jenach. Dług zagraniczny pod koniec rządów PO-PSL wzrósł do blisko 340mld dol.

To ten MF nie podjął skutecznych działań przeciwko działaniom spekulacyjnym prowadzonych przez bank Goldman Sachs na polskim złotym oraz w kwestii oszukańczych i toksycznych tzw. opcji walutowych dla przedsiębiorstw, nie mówiąc już o tzw. kredytach frankowych czy polisolokatach.

J.V.Rostowskiemu nie podoba się stan finansów publicznych według PIS, gdzie deficyt sektora finansów publicznych wynosi zaledwie 2,8-2,9 proc. PKB, choć on sam miał deficyty na poziomie ponad 5 proc., a nawet 7 proc. PKB i wtedy było cudnie - była "Zielona Wyspa" i trawa malowana na zielono.

To za jego czasów od 2010r. wstrzymano wszystkie podwyżki dla pracowników sfery budżetowej, a dla nauczycieli od 2012r. Dziś w budżecie jest blisko 40mld zł na cele prospołeczne i kilka miliardów złotych na bezpośrednie podwyżki: dla pielęgniarek, wojska, policji, na najniższe emerytury i płacę minimalną.

Magikowi od finansów J.V.Rostowskiemu strasznie nie podoba się zwalniająca w 2016r. gospodarka, bo wzrost PKB wyniósł 2,8-2,9 proc. PKB, choć przecież za jego czasów mieliśmy gigantyczne spadki wzrostu PKB do poziomu zaledwie 1,4 proc oraz 1,6 proc.

To były MF wraz z przewodniczącym Komisji Finansów Publicznych są współodpowiedzialni za opóźnienie wprowadzenia w Polsce dyrektywy unijnej MIFID, co spowodowało olbrzymie koszty i straty dla wielu uczestników polskiego rynku finansowego, ale i wiele ludzkich dramatów.

To za jego urzędowania w ministerstwie finansów dochody podatkowe, zwłaszcza z VAT zaczęły spadać, a fikcyjne, fałszywe faktury gwałtownie przyrastać. Rabunek dochodów podatkowych polskiego państwa stał się faktem.

Za czasów rządów PO-PSL jak i MF J.V.Rostowskiego kwota wolna od podatku wzrosła zaledwie o 2zł.

Sam jako polski MF był zadłużony w zagranicznych bankach, a o jego poziomie etycznym po części najlepiej świadczą, nagrane na taśmach rozmowy z byłym MSZ R.Sikorskim i wymiana "pikantnych kawałów".

To nie tylko w mojej ocenie był to jeden z najgorszych ministrów finansów od 26 lat: niekompetentny, agresywny politycznie, słabo zorientowany w polskiej rzeczywistości makroekonomicznej. Nic też dziwnego, że rząd PO-PSL i premier odwołali go w końcu z funkcji MF, tyle tylko, że zdecydowanie za późno.

Zamiast siedzieć cicho i nie przypominać opinii publicznej o swych wyczynach w sferze finansów publicznych, znów poucza, obraża i atakuje polski rząd, a przecież za to co czynił w sferze finansów publicznych w ocenie wielu Polaków już dawno sam powinien stanąć przed Trybunałem Stanu.

Janusz Szewczak, poseł Prawa i Sprawiedliwości

fot. [TVP/wPolityce.pl]

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook