Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Szewczak: Nie warto drażnić Brytyjskiego Lwa

17.01.2014

"Być może chodzi o to, żeby Polaków wynarodowić, osłabić, zdemoralizować i zdemobilizować" - pisze Janusz Szewczak o masowej emigracji Polaków na Wyspy.

Miliony Polaków, którzy w czasach III RP wybrali emigrację, w tym setki tysięcy tych, którzy znaleźli się w Wielkiej Brytanii, znaleźli się tam, nie z powodu fanaberii i lenistwa lecz zostali zmuszeni do wyjazdu z własnej Ojczyzny z powodu nieudolności, sprzedajności i głupoty polskich elit politycznych, fatalnej własnej sytuacji materialnej i braku jakichkolwiek perspektyw na przyszłość, zwłaszcza dla ludzi młodych.

Mamy tylko jedno życie i zazwyczaj ludzie chcą je przeżyć godnie tworząc rodzinę, której chcą zapewnić normalny europejski poziom życia. Tymczasem dziś w Polsce, wiele milionów Polaków zadaje sobie już, nie tyle pytanie "jak żyć", ale jak przeżyć, choćby za równowartość ceny pudełka cygar, które polski premier Donald Tusk wypali w czasie swego tygodniowego wypadu narciarskiego w Dolomitach. Nic dziwnego, że wielu Polaków nie chce czekać, gdy będą mieli 1500 zł emerytury i 9 zł rocznej waloryzacji. Ma rację były premier Jarosław Kaczyński, że "Polska potrzebuje talentów, doświadczenia i energii młodych, polskich emigrantów z Wysp Brytyjskich."

Pytanie tylko jaka Polska, bo przynajmniej ta z ostatnich 7 lat robi wszystko, by młodzi, zdolni, pracowici i ambitni wiali gdzie pieprz rośnie. Jest rzeczą oczywistą, że Polacy w Wielkiej Brytanii nie mogą być ani dyskryminowani, ani pozbawiani przysługujących im świadczeń. Tyle tylko,   że to ich własna Ojczyzna - III RP skutecznie dyskryminuje ich szanse na normalne życie, pracę, rodzinę, dzieci nie mówiąc już o haniebnym poziomie wynagrodzeń i nibi-świadczeń socjalnych. To co oferuje Polakom ich "Nowa Ojczyzna" i premier Cameron to prawdziwy raj w stosunku do tego co czeka na nich realnie tu w kraju. Premier Cameron daje nieporównywalnie więcej, niż premier Donald Tusk może Polakom obiecać. Nawet za 20 lat ten poziom wynagrodzeń i świadczeń socjalnych jakie dziś gwarantuje brytyjskie państwo przebywającym tam Polakom jest nie do osiągnięcia i wręcz szokujące dla zwykłego Polaka w kraju.

To totalna hańba i kompromitacja polskich elit politycznych i polskich przemian społeczno-gospodarczych ostatniego 25-lecia, gdy skala polskiego ubóstwa sytuuje się na poziomie równowartości 100-110 funtów miesięcznie w Polsce. Gdy tymczasem w Wielkiej Brytanii zasiłek dla bezrobotnych tzw. Income Support, JSA czy tzw. Child Tax Credit przy kwocie 16 190 funtów rocznie daje już prawo do darmowych posiłków dla dzieci w szkole, bezpłatne leki dla dzieci w wieku szkolnym, w dużym stopniu również bezpłatną opiekę medyczną, łączne z bezpłatnymi aparatami na zęby czy też bezpłatne leki dla kobiet w ciąży i opiekę dentystyczną w trakcie urlopu macierzyńskiego. Jeśli dziecko mieszka w odległości większej niż kilka mil od szkoły to dziecko ma zapewniony darmowy transport. Polakom przysługuje tam tzw. Child Benefit na każde pierwsze dziecko ok. 81 funtów miesięcznie i ok. 52 funty miesięcznie na każde następne dziecko, ale jeszcze ważniejsze jest tzw. Child Tax Credit czyli zasiłek na dzieci w wieku szkolnym, gdzie samotna, bezrobotna matka, mająca dzieci w wieku szkolnym może tygodniowo otrzymać 175 funtów  czyli miesięcznie 700 funtów (3,5tys zł). Jeśli rodzina wynajmuje dom z trzema sypialniami, bo ma trójkę dzieci za np. 1250-1500 funtów dostanie od miasta nawet 800 funtów miesięcznie na dofinansowanie wynajmu tzw. Hausing Benefit nawet jeśli jeden rodzić pracuje i zarabia ok. 24 tys. funtów rocznie.

Jeśli dana osoba przepracowała odpowiednią ilość godzin tygodniowo, może otrzymać świadczenie dla osób o niskich dochodach typu Working Tax Credit w wysokości: osoba bezdzietna 1620 funtów rocznie, osoba samotnie wychowująca dziecko 1620 funtów plus dodatki: 1595 funtów dla samotnego rodzica, 660 funtów dla osoby pracującej więcej niż 30 godzin tygodniowo, 2165 funtów dla osób niepełnosprawnych plus dodatkowo   920 funtów przy ciężkim upośledzeniu, 1660 funtów rocznie dla osób powyżej 50 roku życia.

Możliwe jest też utrzymanie dofinansowania w ramach Child Care Element - 175 funtów tyg. na jedno dziecko i 300 funtów tyg. na dwójkę lub więcej dzieci. Ciekawe jak zakwalifikować polski zasiłek rodzinny w wysokości 77-115 zł jako rację oświęcimską czy wariant prosto z Bangladeszu.

Jak by na to wszystko nie patrzeć polskie rodziny i obywatele innych krajów w ramach różnych form pomocy, mogą łącznie w ramach pomocy socjalnej pozyskać nawet kwoty w wysokości 1500 funtów miesięcznie. Tymczasem  u nas w kraju, który pokonał kryzys, polska pomoc socjalna jest na poziomie poniżej poziomu europejskiego ubóstwa, ale nawet poniżej poziomu egzystencji, liczonego według metod Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych w Polsce 82 proc. bezrobotnych nie ma żadnego zasiłku, a zasiłki i świadczenia pielęgnacyjne na poziomie 150-520 zł właśnie zostały zawieszone, a jednorazowa zapomoga z tytułu urodzenia dziecka tzw. becikowe, które w Polsce, nie dla wszystkich rodzących kobiet wynosi 1 tys. zł, wyłącznie dla tych, których dochód w rodzinie na osobę nie przekracza 539zł.

W Wielkiej Brytanii wynosi równowartość 2,5 tys. zł, we Francji 4 tys.zł, a na Ukrainie i w Rosji jest jeszcze wyższe. Nic dziwnego, że Polki na Wyspach Brytyjskich dzierżą palmę pierwszeństwa w ilości urodzeń - blisko 20 tysięcy dzieci rocznie, wyprzedzając nawet Pakistanki, w Polsce tymczasem grozi nam katastrofa demograficzna, ale być może właśnie o to chodzi żeby Polaków wynarodowić, osłabić i zdemoralizować i zdemobilizować. Polski zasiłek rodzinny dla samotnego wychowania dziecka zdrowego miesięcznie to zaledwie równowartość 34 funtów miesięcznie zaś dziecka niepełnosprawnego 50 funtów miesięcznie. Dlatego też dodatek rodzinny na te dzieci Polaków pracujących w Wielkiej Brytanii, które mieszkają w Polsce tzw. "Eurosieroty", na które rząd brytyjski wydaje rocznie zaledwie 11,6 mln euro, przy setkach miliardów euro wydatków socjalnych, to absolutna kropla w morzu w Wielkiej Brytanii, choć z pewnością w polskich budżetach rodzinnych kwota licząca się.

Wydaje się jednak, że nie warto przez to wszczynać wojny polsko-brytyjskiej, tym bardziej, że wydaje się, że dzieci powinny być i żyć wspólnie z rodzicami. Nasze polityczne - rządzące, a więc odpowiedzialne dziś za polskie państwo, zające szaraki nie powinny szczerzyć kłów na brytyjskiego lwa, biorąc sobie do serca staropolskie powiedzonko "Miej proporcje Mocium Panie", tym bardziej, że nie zanosi się na jakąkolwiek sensowną zmianę polityki gospodarczej i społecznej, nowe miejsca pracy, godziwe wynagrodzenia i przyzwoite wsparcie socjalne w dobie rządów obecnej koalicji PO-PSL. Bez własnych fabryk, banków, sieci handlowych i dobrego gospodarza w kraju na razie Polacy nie bardzo mają do czego wracać z Wysp Brytyjskich. Nawet miłość do własnej ojczyzny w sercu nie zastąpi pustki w portfelu i braku nadziei na lepsze jutro, żeby szanowali nas obcy musimy szanować się sami w kraju, a władza ma przestać myśleć sama o sobie i wypowiadać kolejne propagandowe zaklęcia, o kolejnym ożywieniu gospodarczym, a zacząć myśleć o swoim narodzie i jego poziomie życia.

PS. Dziękuję za pomoc i konsultację Panu Adrianowi Wachowiakowi z autorskiej audycji - Nowy Polski Show w Wielkiej Brytanii.

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook