Jedynie prawda jest ciekawa

Szewczak: Hollande ładnie się uśmiecha, ale decyzje już zapadły

16.11.2012

Z wypowiedzi prezydenta Francji wynika także, że jego kraj podjął już decyzję w sprawie budżetu UE. Gładkie słowa o tym, że polityka spójności i wspólna polityka rolna nie mogą ucierpieć, niczego nie załatwiają.

Podczas wizyty prezydenta Hollande’a w Polsce padło duży okrągłych słów, z których nic nie wynika. Tak naprawdę istotą wizyty prezydenta Francji w Polsce jest chęć sprzedania nam reaktora atomowego do przyszłej elektrowni atomowej i może przy okazji uda się nam jeszcze wepchnąć łodzi podwodnych. Przypomnijmy, że wcześniej Francja takie łodzie sprzedawała m.in. Grecji

Prezydent Hollande mówił dużo o polsko-francuskiej współpracy w sferze zbrojeniowej i to jest realny wymiar. Przy tym padły jednak niepokojące słowa. Mam na myśli presję Francuzów na unię bankową i wspólną politykę fiskalną. Dla polskich przedsiębiorców mogłoby to np. oznaczać wzrost stawki CIT do 38 procent lub jakiś uśredniony, np. na poziomie 35 procent.

Prezydent Francji mówił także o Europie dwóch prędkości. To przecież Francja była i jest najtwardszym orędownikiem zawężenia strefy euro przy jednoczesnym przyspieszeniu integracji państw, posiadających wspólnotą walutę. Francja chce też, by nie wpuszczać, w sensie decyzyjnym, do tego grona państw spoza klubu. Hollande powiedział to w Sejmie wyraźnie.

Z wypowiedzi prezydenta Francji wynika także, że jego kraj podjął już decyzję w sprawie  budżetu UE. Gładkie słowa o tym, że polityka spójności i wspólna polityka rolna nie mogą ucierpieć, niczego nie załatwiają.

Na tę kurtuazyjną wizytę nakłada się jeszcze wizyta kanclerz Merkel i przedstawicieli Niemieckiego rządu na Kremlu. Wbrew pozorom te wizyty się wiążą i z polską pozycją w UE i z kwestią cięć w budżecie UE. Jeśli politycy niemieccy uzyskają zapewnienie o większej możliwości inwestycji w Rosji, czyli wewnątrzeuropejską recesję będą sobie mogli zrekompensować większym eksportem do Rosji, być może wtedy kanclerz Niemiec będzie bardziej skłonna porzucić kaszubskiego rycerza dla angielskiego Robinhooda. Czyli może być bardziej skłonna do cięć proponowanych przez premiera Camerona.

Prezydent Hollande wspomniał o konieczności wprowadzenia podatku od transakcji, przypominając, że już 11 państw się zdecydowało. Przed tym z kolei broni się minister Rostowski.

Choć prezydent Francji zachowuje się przyjaźnie, ciężko sobie wyobrazić, żeby Francja rezygnowała ze swojego interesu na rzecz Polski. W sumie z grzecznych wypowiedzi Hallande’a wynika, że w grze liczą się wielcy, czyli chodzi o to, co kiedyś mówił Chirack, czyli, że Polska powinna siedzieć cicho.

Podsumowując: obejrzeliśmy sobie przyjemną grę pozorów, uśmiechów,  której nic nie wynika, bo decyzje już zapadły.

 

Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK-ów

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook