Mimo, że Czesi mają podobnie niską inflację i przewidują na ten rok podobny wzrost PKB 2,9 proc., nad Wełtawą doskonale zdają sobie sprawę ze skali zagrożeń dla gospodarek jak i finansów krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Polskie stopy procentowe powinny zostać w najbliższych miesiącach znacząco obniżone, co najmniej o 1-1,5 proc. inaczej będzie naprawdę źle.

Należałoby się również natychmiast wycofać z drakońskich podatków od kopalin, który może zarżnąć KGHM, ostatniej złotej kury podatkowej, radykalnie obniżyć podatek od węglowodorów, który może zablokować wydobycie gazu łupkowego.

Trzeba natychmiast podjąć działania umożliwiające zawieszenie, co najmniej na rok podatków od rolników, sadowników, przedsiębiorców i firm transportowych, które ucierpiały na skutek embarga na Wschód. Konieczna jest wyższa waloryzacja rent i emerytur, mimo deflacji i błędnie zaprojektowanej przez rząd i byłego MF J.V.Rostowskiego inflacji na poziomie 2,4 proc. w 2014 r. Nie ma co budzić fałszywych nadziei, że zamiast podnosić minimalne świadczenia rząd zwiększy kwotę wolną od podatku - obecnie to 3091 zł - o 10 czy 20 zł w skali roku. Impuls konsumpcyjny z tego powodu będzie i tak znikomy.

Trzeba po prostu pomyśleć o jednorazowym, znaczącym świadczeniu na rzecz polskich emerytów i rencistów, bo konsumpcja i polski eksport poniosą znaczące straty. W pierwszym półroczu polski eksport do Rosji i na Ukrainę zmniejszył się o prawie 1 mld dol. - to oficjalne dane MG. W rzeczywistości ten eksport plus ten nierejestrowany ponosi jeszcze większe straty. W wersji średnio-pesymistycznej straty z tego tytułu mogą sięgnąć nawet 25 mld zł, pesymiści mówią nawet o stratach rzędu 90 mld zł, zarówno w eksporcie na Wschód jak i na Zachód.

Warszawskie biurowce, które mają już blisko 4,5 mln mkw zaczynają straszyć pustkami, duże browary sprzedają coraz mniej piwa, kiepskie wyniki ma nie tylko Grupa Żywiec, wyraźnie słabnie przemysł. Straty górnictwa węgla kamiennego w pierwszym półroczu zbliżyły się do 800 mln zł, a w całym roku mogą przekroczyć 1,5 mld zł.

Gdzie nie spojrzeć rysują się bardzo poważne zagrożenia dla polskiej gospodarki, w drugim półroczu tego roku, co przełoży się na pogorszenie stanu finansów publicznych i jeszcze poważniejsze konsekwencje dla budżetu państwa na 2015 r. Czas więc, by rządowe tłuste misie obudziły się z letniego - wakacyjnego snu i przestały wyłącznie wyjadać miód z polskich barci, bo inaczej nie będzie z czego zbudować zimowej gawry