Jedynie prawda jest ciekawa

Szewczak: Będą zwalniać i wychodzić z Polski

10.12.2012

Kilka miesięcy temu ostrzegałem, że po załamaniu się i bankructwach w branży budowlanej, następny w kolejce będzie sektor motoryzacyjny w Polsce i branża okołomotoryzacyjna. Zwolnienie 30 proc. pracowników Fiat Auto Poland w Tychach, to jeszcze nie koniec przykrych wiadomości.

Swoją drogą polskie władze, jak zwykle zaspały, gdy zabierano nam z Polski produkcję Pandy, a szeroki gest ministra A. Olechowskiego – 20-letnie zwolnienie podatkowe i celne dla Włochów, niedawno się skończyło.  Wkrótce ewakuować się będą z Polski kolejne zagraniczne firmy. Teraz następny w kolejce do grupowych zwolnień, a być może zawieszenia, a nawet zamknięcia produkcji w Polsce będzie sektor hutniczy i stalowy - równie głupio i tanio wyprzedane w ramach prywatyzacyjnych idiotyzmów i przekrętów minionego 20-lecia.

Dotyczyć to może zarówno hinduskiego giganta Mittal Steel jak i Huty Częstochowa, będącej dziś w rękach ukraińskiego ISD. Tu również potencjalne zwolnienia mogą dotyczyć tysięcy pracowników.  Sprzedane za długi i równowartość 2 willi w Warszawie, czyli za 6 mln zł Polskie Huty Stali stały się zakładnikiem globalnej polityki i kryzysowego zarządzania ze strony Accellor Mittal, który właśnie chciał dokonać wielkich grupowych zwolnień, ograniczenia produkcji i zmniejszenia nakładów inwestycyjnych we Francji. Doszło do wyjątkowo poważnego starcia z francuskim rządem, ale wice premier J. Piechociński to jednak nie Prezydent F. Hollande.

Poważne kłopoty, finansowe straty i potencjalne zwolnienia pracowników mogą również dotknąć spółki górnicze, około hutnicze takie jak np. JSW czy firmy energetyczne. Gazeta Wyborcza wylewa  krokodyle łzy, że „zielona wyspa” wkroczyła właśnie do „polskich banków” i szykują się w nich zwolnienia ok. 5 tys. pracowników. Tyle, że to nie żadne „polskie banki”, a zagraniczne banki działające w Polsce – austriackie, hiszpańskie, włoskie itd. Z czym jak z czym,  ale z tematem polskości w bankach, GW ma jak widać nadal olbrzymi problem.

Było oczywistą oczywistością, że gdy kryzys zawita wreszcie do Polski, pod nóż pójdą nie tylko firmy budowlane, budowlano-montażowe, produkcyjno-wydobywcze, handlowe, ale i banki. Coraz częściej w najbliższych miesiącach będziemy informowani o opuszczeniu Polski przez kolejne zagraniczne koncerny. Na razie uczyniły to niemiecki Metro AG, Talisman Energy, Orion Elektric, ale poważnie zastanawiają się nad dalszą obecnością  w Polsce w dotychczasowej skali takie firmy jak Opel, Carlsberg, czy koncerny tytoniowe i farmaceutyczne.

Kryzys światowy i europejski sprawia, że firmy wracają do swych macierzystych krajów, albo rozglądają się za nowymi żyznymi pastwiskami, zwłaszcza gdy nie da się już dalej strzyc owieczek do gołej skóry. Protekcjonizm powraca ze zdwojoną siłą i okazuje się, że kapitał ma jednak narodowość, a portfel swego właściciela. Dziś już tylko odporny na fakty R. Petru twierdzi, że Polska to małe Chiny, oraz, że będzie dobrze i że to my korzystamy na kryzysie. TVN-owskie brednie, że już za chwilę będzie hossa, bo świetnie sprzedają się polskie obligacje, czyli świetnie się nadal zadłużamy i uzależniamy od kroplówki zagranicznych rynków pieniężnych, można włożyć między bajki dla naiwnych lemingów.

Niestety realna gospodarka w Polsce nie ma już ani sterydów, ani dopalaczy w postaci unijnej kasy i hulającej konsumpcji Polaków. W ostatnim okresie tzw. transformacji nigdy tak naprawdę polska gospodarka nie była okazem zdrowia, ani tym bardziej nie byliśmy żadną „zieloną wyspą”. Teraz z głodu niektórzy mogą wyjeść nawet całą trawę na tej wyspie. W realnej gospodarce, zarówno w Europie jak i w Polsce wersalu i sielanki już nie będzie w najbliższych latach. Każdy będzie walczył o swoje, a my – Polacy swojego już prawie nie mamy. Nawet odkurzaczy już nie będziemy produkować, bo rzeszowskiego Zelmera przejmują właśnie Niemcy z Siemensa. Potrzebna, więc będzie, a nawet konieczna nie tylko repolonizacja banków, ale również repolonizacja sektora produkcyjnego i znacznej części realnej gospodarki. Głupio i tanio sprywatyzowane polskie przedsiębiorstwa często w oparach skandali i korupcji, a nawet ewidentnego łamania prawa trzeba będzie legalnie i sprytnie odzyskać dla Polaków, by tworzyły one dochód narodowy dla nas, a nie dla obcych.

Nie ma co powtarzać publicznie idiotyzmów, że „dziś już nie można mówić w przemyśle i produkcji, że moje jest moje i że mamy kosmopolityczny przemysł”, co niedawno ogłosił w Opolu Premier D.Tusk.  W kryzysie zwłaszcza rzeczy mają się całkowicie inaczej, o czym już niedługo przekonamy się na własnej skórze.

 

Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK-ów

[Fot. Janusz Szewczak]

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook