Jedynie prawda jest ciekawa

Szewczak: Autentyczny stan gospodarki pokazuje liczba bankructw

06.08.2012

Co lepiej opisuje polską gospodarkę? Wzrost PKB czy wzrastająca liczba bankructw? A także o tym, czy jesienią możemy spodziewać się krachu finansowego - w rozmowie ze Stefczyk.info mówi Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK.

Stefczyk.info: Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych wydała dziś komunikat z którego dowiadujemy się, że w lipcu upadło kolejnych 70 firm, co jest o kilka procent wyższym rezultatem niż przed miesiącem czy przed rokiem. Z jednej strony mamy zapewnienia o wzroście gospodarczym, z drugiej upada coraz więcej firm, jak to pogodzić, by nie popaść w orwellowskie dwójmyślenie?

- W Polsce wzrost gospodarczy nie przekłada się w ogóle ani na zasobność naszych portfeli, ani na większe wpływy podatkowe do budżetu, dlatego, że tworzą go w dużej mierze firmy zagraniczne: banki i inne instytucje. Toteż ten oficjalny wzrost gospodarczy trzeba by pomniejszyć o faktyczny wypływ pieniędzy z Polski za granicę; w postaci dywidend firm zagranicznych, czy też zysków banków. Wzrost nic nie mówi. Przypomnijmy też, że są dość istotne wątpliwości, co do prawdziwości wzrostu PKB. Wicepremier Pawlak jeszcze kilka miesięcy temu mówił o wzroście na poziomie 4 procent, w tej chwili minister finansów szacuje go na ok. 3 procent, a zagraniczne banki mówią nawet o tym, że grozi nam kwartał recesji. Realnie może się okazać, że zapisany wzrost PKB może okazać się nieosiągalny i być poniżej oczekiwań. Autentyczny stan gospodarki bardziej pokazuje ilość bankructw, a w tym roku mamy do czynienia wprost z lawiną takich sytuacji. I to nie są tylko firmy budowlane i turystyczne, ale także z innych branż, jak choćby w przemyśle, czy handlu. Myślę, że w tym roku upadnie rekordowa liczba firm, może to być nawet ok. tysiąca takich przedsiębiorstw. Ponad sto firm budowlanych już upadło.


Wielu ekonomistów i komentatorów sceny publicznej przewiduje na jesień mocne tąpnięcie w gospodarce i ostry kryzys, a Pan jak ocenia sytuację? Będzie aż tak źle?

- Tak, ja od kilku lat ostrzegałem, również na łamach Stefczyk.info, że ten kryzys w nieunikniony sposób do Polski przyjdzie. Jeszcze przed kilkoma miesiącami sporo analityków finansowych twierdziło, że kryzys do Polski nie zawita, że jesteśmy odporni i mamy stabilny sektor bankowy. Dzisiaj widać wyraźnie, że zmieniają zdanie. Ten kryzys na jesieni będzie bardzo widoczny, ale prawdziwe tąpnięcie i krach gospodarczy i finansowy (bo to dotyczy także finansów publicznych) będzie w przyszłym roku. Nie znamy budżetu na przyszły rok, nie wiemy, na ile sytuacja się pogorszy. Mamy w tej chwili gigantyczną spekulację na polskim złotym. Wskaźniki się pogarszają, a złoty szybuje w górę, osiąga jakieś rekordy. To absurd z punktu widzenia ekonomicznych i rynków, pod warunkiem, że nie mamy spekulacji na polskim złotym, a Polska pod tym względem jest Eldorado; tu się zarabia podwójnie: na wysokich stopach procentowych, a z drugiej strony na silnym złotym.


Jakie ma Pan rady dla Polaków, skoro nadchodzi kryzys? Zaciskać pasa?

- Przede wszystkim Polacy powinni wywierać wpływ na władzę, żeby łaskawie powiedziała, czy ma przygotowany plan awaryjny na wypadek kryzysu, czy też będzie dalej zaklinać rzeczywistość i stosować kreatywną księgowość, jak to miało miejsce dotychczas w wykonaniu ministra Rostowskiego. Polacy z pewnością będą reagować na kryzys mniejszymi zakupami, mniejszą konsumpcją, a to będzie się odbijać na dochodach budżetu i na wpływach z podatków. Dobrze by było, gdyby władza wyjaśniła, co się stało z obiecanymi wielkimi zyskami z Euro 2012. Warto wyjaśnić, dlaczego tak drogo budowaliśmy autostrady i gdzie są pieniądze z niektórych transakcji i inwestycji budowlanych, bo nie wszystko się zgadza z fakturami. A Polacy powinni być bardzo wyczuleni na niebezpieczeństwo tego, że w Polsce jest mnóstwo zagranicznych banków, których polityka uzależniona jest od innych krajów. I chyba to jest najważniejsze; żeby zapytać polskie władze, dlaczego tępią tak usilnie polskie instytucje finansowe jak SKOKi, i to w obliczu dużego zagrożenia finansowego na rynkach Unii Europejskiej, a co za tym idzie, w kontekście wielkich zagrożeń dla zagranicznych  banków.

Rozmawiał sv

[Fot. sxc.hu]


CS149FOTMINI

Czas Stefczyka 149/2017

PDF (4,39 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook