Jedynie prawda jest ciekawa

Szeremietiew: "Ukraina może stracić Krym"

11.03.2014

Kawałek po kawałku Rosja "połyka" ukraiński Krym. Jednocześnie atakuje swojego południowo-zachodniego sąsiada za pomocą szalenie niebezpiecznego wirusa komputerowego. O tej swoistej "dziwnej wojnie", w której jest jeden agresor, a broniący się biernie się przygląda wysyłając komunikaty w świat rozmawiamy z dr. Romualdem Szeremietiewem, byłym wiceministrem obrony narodowej

STEFCZYK.INFO: Jak przebiegałaby interwencja rosyjska na Krymie?

Dr Romuald Szeremietiew: Ona już przebiega.


Ale jak to, co się tam dzieje, rozpatrywać z punktu wiedzenia podręczników wojskowych?

To trudno zakwalifikować do strategii wojskowej, bo kraj, którego terytorium zajmowane przez Rosjan, praktycznie nie stawia żadnego oporu, więc to wymyka się spod kategorii normalnego konfliktu zbrojnego. Bo w nim są conajmniej dwie strony, które walczą ze sobą, a tu tej walki nie ma.


Mamy też atak innego rodzaju. Rosjanie wpuścili w ukraińską przestrzeń internetową groźnego wirusa. To namiastka tego jak będzie wyglądała wojna przyszłości?

Tak, to forma wojny, o której eksperci już od dawna przestrzegają. Cyberatak będzie bardzo ważnym elementem współczesnych wojen. Pytanie oczywiście w kontekście ukraińskim jest ważne – czy na ten rodzaj ataku to państwo jest przygotowane. Moim zdaniem nie.


Gdyby doszło do otwartego konfliktu zbrojnego, to jakby on przebiegał?

Nie wiem. Zresztą z punktu widzenia Rosji to co się dzieje jest optymalne – zajmuje terytorium bez jednego strzału, bez strat itd. Poza deklaracjami słownymi władz Ukrainy, nie ma żadnych działań, które utrudniałyby Rosji jej interwencję. Skoro ukraiński dowódcy wojskowi mówią, że nie będą stawiać oporu chyba, że zaczną do nich strzelać, to dopiero wtedy pobiegną do zbrojowni. Mówiąc wprost, to rzecz niepoważna.


Czy jednak Ukraina źle robi nie reagując na militarne zaczepki?

Moim zdaniem Ukraina jest słaba militarnie, więc boi się konfrontacji z Rosją. Ukraina może mieć też problem czynnika ludzkiego, bo nie wiemy w jakim stanie jest dowództwo.


Chodzi o morale?

No właśnie. Pytanie jest o chęć oporu i bronienia swojej ojczyzny. Tak więc widzimy bierne przyglądanie się działaniom Putina.


Czy Ukraińcy tak postępując stracą Krym?

Oczywiście. Co do tego nie ma wątpliwości.


Czyli takie postępowanie musi być pokazem dla wszystkich innych, którzy chcieliby bronić własnego kraju jedynie za pomocą wyczekiwania na posunięcia agresywnego przeciwnika?

Akurat na to jest mnóstwo przykładów. Choć oczywiście żądanie przez przywódców Ukrainy o respektowanie układu z 1994 r.; czyli wycofanie wojsk rosyjskich z Krymu i zagwarantowanie Ukrainie nienaruszalności terytorialnej ma sens. Ale tu powstaje pytanie, czy Wielka Brytania i Stany Zjednoczone są gotowe do działań w obronie traktatu i jakimi środkami.


Można więc przyjąć, że jeśli Ukraińcy stracą kawał terytorium na rzecz obcego państwa, to i tak zostaną przez świat zachodni uznani za „moralnych zwycięzców”, bo nie doszło do otwartej wojny....

Tak, jesne. Ale ja dziękuję za takie moralne zwycięstwo.

ROZMAWIAŁ: Sławomir Sieradzki

[FOTO: PAP/ EPA]

Słowa kluczowe:

Rosja

,

Rosja Ukraina

,

agresja

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook