Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Szeremietiew: Czy Zachód zechce nas bronić?

31.03.2014

Jestem przerażony tym, co słyszę. Jesteśmy dzisiaj w sytuacji takiej, że myślimy, iż mamy gwarancje bezpieczeństwa wynikające z obecności w NATO. Myślimy, że jesteśmy bezpieczni, a to, co dzieje się na Ukrainie, nie zagrozi nam bezpośrednio. Moim zdaniem, rodzi to wielkie zagrożenia - mówi w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" Romuald Szeremietiew, byłym ministrem obrony narodowej, komentując oficjalne zapewnienia polskich władz, że jesteśmy bezpieczni.

- Już nawet ośrodki oficjalne przyznają, że Polska nie ma żadnych środków obrony przed obcymi rakietami. (...) Co więcej, z ośrodków rządowych płyną sprzeczne komunikaty. Jedni mówią, że zagrożenia nie ma, inni, że istnieje, że nasza armia jest silna, a inni mówią, że nie jest gotowa, podobne oceny dotyczyły zachowania się NATO i sojuszników - dodaje Szeremietiew. Jego zdaniem, sytuacja na Wschodzie jest dla Polski niezwykle groźna.

- Obawiam się niestety, że to, co się rozgrywa na Ukrainie, może mieć bardziej dramatyczny przebieg i może dojść do przyspieszenia. Biorąc pod uwagę sytuację gospodarczą Rosji, nie sądzę, by była ona w stanie utrzymywać długo tę kryzysową sytuację. Putin będzie raczej chciał w miarę szybko rozstrzygnąć ją na swoją korzyść i tak będzie pewnie postępowała - roztacza ponurą wizję były szef resortu obrony. Mimo to, jak zauważa, otwarta wojna nie jest przesądzona.

- Rosja znalazła sprytny sposób dokonywania agresji, którą nazywam miękką wojną (...) Rosja stara się w danym miejscu wytworzyć sytuację kryzysową, tak aby władze danego państwa nie były w stanie na nią reagować, aby nie miały sposobu na właściwą reakcję. Podobna sytuacja może zaistnieć w innych rejonach Ukrainy. Również tam pojawiają się nieoznakowani i uzbrojeni w broń maszynową sołdaci. Najpierw jest ich kilku, potem kilkudziesięciu, a potem kilkadziesiąt tysięcy, a ta liczba pozwala w danym miejscu przeprowadzić „referendum”, podobne do tego, jakie zorganizowały władze sowieckie jesienią 1939 roku na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej - opisuje schemat, który urzeczywistnił się na Krymie.

Jego zdaniem, może on także powtórzyć się na Łotwie, Estonii a nawet na... Białostocczyźnie.

- Białorusini mieszkają na Białostocczyźnie, gdzie też możemy sobie wyobrazić nieoznakowanych żołnierzy w Białymstoku, którzy będą działać w sposób podobny jak na Krymie - mówi Szeremietiew.

Najsmutniejsze jest jednak to, że zagrożone kraje nie mają co liczyć na Sojusz, którego są nominalnie integralną częścią.

- Barack Obama powiedział, że USA nie zamierzają używać środków militarnych w obecnej sytuacji. Zachód obawia się po prostu, że stanowcza reakcja może spowodować wybuch wojny na dużą skalę. W związku z tym USA i Zachód robią wszystko, by do niej nie doszło, i tak właśnie według tych wskazówek postępuje Ukraina, by nie stawiać Rosjanom oporu. Dla Putina to jest oczywiste i jasne - kończy pesymistycznie dr hab. Romuald Szeremietiew.


Greg/Nasz Dziennik
[fot. YouTube/www.szeremietiew.pl]


Zainteresował Cię artykuł? Znajdź nas na facebook.com/stefczyk.info?fref=ts" target="_blank">Facebooku!
Słowa kluczowe:

Szeremietiew

,

Putin

,

NATO

,

Polska

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook