Jedynie prawda jest ciekawa

Szef GDDKiA błyskawicznie odwołany

14.02.2014

1. Jeszcze parę dni temu Lech Witecki p. o. dyrektora GDDKiA, snuł plany na przyszłość i informował, że w obecnej perspektywie finansowej UE na lata 2014-2020 na drogi krajowe w tym przede wszystkim ekspresowe i autostrady, razem z tzw. wkładem krajowym zostanie wydane około 90 mld zł, a więc niewiele mniej niż w tej poprzedniej.

Wymieniał nawet konkretne odcinki autostrad i dróg ekspresowych, które na pewno zostaną zrealizowane z mocną sugestią, że GDDKiA pod jego kierownictwem będzie odpowiedzialna za realizację tego programu.

Być może to właśnie snucie tak odległych planów tak bardzo zirytowało wicepremier i szefową resortu infrastruktury i rozwoju Elżbietę Bieńkowską, że zwróciła się do premiera Tuska o odwołanie pełniącego obowiązki dyrektora.

2. Szef rządu natychmiast dymisję podpisał, a wicepremier Bieńkowska na pełniącą obowiązki dyrektora GDDKiA (do czasu wyłonienia nowego dyrektora z konkursu), powołała jak się można domyślać swoją znajomą z Katowic, szefową tamtejszego oddziału GDDKiA.

Ta błyskawiczna dymisja dyrektora GDDKiA, wydaje się co najmniej zastanawiająca w sytuacji kiedy przez blisko 6 lat (od maja 2008roku) nie był on w stanie wypełnić wymogów formalnych pozwalających na powołanie go na dyrektora, a zaledwie pełnił takie obowiązki.

Mimo tego, a także mimo licznych zatargów z wykonawcami robót realizowanych na zlecenie GDDKiA, które skutkowały nie tylko wieloma skargami (w tym także do Komisji Europejskiej) ale także coraz liczniejszymi procesami sądowymi, do tej pory szef tej instytucji był z wielką gorliwością broniony zarówno przez kolejnych ministrów transportu ale także samego premiera Tuska.

Ta obrona była argumentowana głównie stwierdzeniami, że dyrektor Witecki jest wręcz „doskonałym obrońcą publicznych środków finansowych przeznaczanych na budowę dróg przed ich rozgrabieniem przez nieuczciwych wykonawców”.

Co się takiego stało w ostatnich dniach, że premier Tusk zmienił w tej sprawie zdanie czy już obrońca środków publicznych nie będzie potrzebny, czy też może został sporządzony jakiś raport o ewentualnych odszkodowaniach jakie trzeba będzie płacić wykonawcom, z którymi GDDKiA ma procesy sądowe?

3. Być może do nowej szefowej resortu infrastruktury i rozwoju dotarło stwierdzenie wypowiadane przez wielu ekspertów zajmujących się problematyką drogową, że mimo wydania przez Polskę w ciągu ostatnich 6 lat, ponad 100 mld zł na budowę dróg krajowych w głównie dróg szybkiego ruchu i autostrad, nie ma i długo jeszcze nie będzie pełnego ciągu autostradowego z Zachodu na Wschód (A-2, A-4) ani z Północy na Południe (A-1, A-3).

Być może dotarły do niej także informacje, że w takiej na przykład Hiszpanii podczas wielkiego programu budowy autostrad i dróg szybkiego ruchu, realizowanego przez ten kraj w dużej części za unijne pieniądze, powstał silny krajowy sektor budowlany z kilkoma dużymi firmami budowlanymi, które teraz wygrywają przetargi budowlane w całej Europie w tym także w Polsce.

W Polsce natomiast firmy realizujące kontrakty drogowe w większości mają olbrzymie kłopoty finansowe, a cześć z nich w tym nawet duże giełdowe znajdują się w upadłości .Wystarczy wymienić tylko takie olbrzymy jak DSS, PBG czy Hydrobudowa, a także trochę mniejsze jak POLDIM czy Aprivia.

Ostatnio z kilku kontraktów drogowych została wyrzucona spółka giełdowa Polimex-Mostostal, która nie upadła tylko dlatego, że jest podtrzymywana przez kontrakty rządowe w energetyce.

O już setkach mniejszych firm budowlanych będących podwykonawcami tych wielkich, które od dawna są już w likwidacji, nie wypada już nawet wspominać.

Być może to jednak właśnie te fakty, że wydaliśmy ogromne pieniądze, wybudowano za nie rozproszone odcinki dróg, a połowa sektora budowlanego, który uczestniczył w tych kontraktach już znalazła się w upadłości, a także liczne procesy wykonawców z GDDKiA, które grożą tej instytucji wielomiliardowymi odszkodowaniami, spowodowały, że jej dyrektor został wreszcie odwołany.

Zbigniew Kuźmiuk

[FOTO: PAP/Radek Pietruszka]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook