Jedynie prawda jest ciekawa

Szczerski: Tusk wybrał własny interes

10.03.2017

Donald Tusk mógł złożyć wniosek o odłożenie głosowania ws wyboru szefa Rady Europejskiej, on jednak wybrał własny interes - ocenił prezydencki minister Krzysztof Szczerski.

- Donald Tusk mógł złożyć wniosek o odłożenie głosowania ws wyboru szefa Rady Europejskiej, on jednak wybrał własny interes; przewodniczący Rady powinien budować konsensus, nieprzyjęcie konkluzji szczytu UE to jego porażka - ocenił w piątek prezydencki minister Krzysztof Szczerski.

Tusk został w czwartek ponownie wybrany na szefa Rady Europejskiej. W trakcie szczytu UE w Brukseli odbyło się głosowanie, w którym - jak poinformowały unijne źródła - przeciw wyborowi Tuska była tylko premier Beata Szydło, pozostali unijni przywódcy poparli go. Wobec odmowy poparcia wniosków szczytu UE przez Polskę, przyjęto "konkluzje przewodniczącego Rady Europejskiej" poparte przez 27 państw.

"Wczoraj polityka europejska stała się zakładniczką złych emocji jednego człowieka" – powiedział Szczerski w radiu RMF FM. "Jarosława Kaczyńskiego?" - zapytał prowadzący rozmowę Robert Mazurek.

"Tym człowiekiem jest Donald Tusk, bo jeśli ktoś mógł wykonać wczoraj gest, który pokazałaby, że może być silnym politykiem europejskim i pewnym liderem polityki europejskiej, to był to Donald Tusk, który sam mógł złożyć wniosek o odłożenie głosowania" - odpowiedział Szczerski.

Nie było bowiem - jak dodał - zgody wszystkich uczestników szczytu w sprawie proponowanych decyzji.

Jednak, zdaniem prezydenckiego ministra, Tusk "wybrał swój własny interes" i dlatego rozgrywkę na szczycie przegrał.

"Przewodniczący Rady Europejskiej jest odpowiedzialny za to, by budować konsensualne decyzje w Radzie Europejskiej, ten wynik wczorajszy, gdy konkluzje są nieprzyjęte, to wielka porażka funkcji przewodniczącego Rady Europejskiej" - przekonywał Szczerski. "Przedłożył swój własny interes ponad interes polityki europejskiej" - dodał.

Szczerski mówił, że na szczycie NATO w Warszawie w lipcu 2016 roku Polska też mogła próbować przeforsować swoje stanowisko, a "któryś z krajów, który sprzeciwiał się treściom konkluzji, wyizolować". "Mieliśmy takie pokusy" - mówił. "Ale jako kraj prezydencki, wraz z sekretarzem generalnym NATO, zrobiliśmy wszystko, by szczyt NATO był szczytem, w którym wszyscy podpiszą się pod konkluzjami" - dodał.

Stąd, jego zdaniem, "jeśli obecny przewodniczący Rady Europejskiej nie potrafi do tego doprowadzić, znaczy, że jest słabym politykiem".

Pytany, czy "Kancelaria Prezydenta zaangażowała się w utrącanie kandydatury Tuska", bo rzecznik rządu Rafał Bochenek zapewniał, że prezydent Andrzej Duda popiera zgłoszoną przez polski rząd kandydaturę Jacka Saryusz-Wolskiego, Szczerski zwrócił uwagę, że Tusk "od wielu miesięcy otrzymywał jasny komunikat, że nie ma decyzji rządu polskiego, dotyczącej jego poparcia".

"My jako Kancelaria Prezydenta wysyłaliśmy ten sam sygnał, że uważamy, że dyskusja dotycząca Donalda Tuska powinna być dużo bardziej otwarta" - powiedział Szczerski.

"Kim jest dzisiaj Donald Tusk?" - spytał prowadzący. "Jest przewodniczącym Rady Europejskiej z niepełnym mandatem, nie udzielonym przez wszystkie państwa członkowskie, a to też jest ewenement i pewien precedens" - odpowiedział prezydencki minister.

Na pytanie, czy otoczenie prezydenta szykuje się już na 2020 rok, gdy to właśnie Donald Tusk może być rywalem w wyborach prezydenckich walczącego o reelekcję Andrzeja Dudy, Szczerski odpowiedział, że "to nie ma żadnego znaczenia dzisiaj". "Kandydatów będzie zapewne wielu, nie wiadomo kto się jeszcze zgłosi" - zaznaczył.

Prezydencki minister został też zapytany, czemu prezydent zgodził się na nominację ambasadorską do Niemiec Andrzeja Przyłębskiego. W IPN udostępniona została teczka personalna tajnego współpracownika o pseudonimie "Wolfgang", a dotycząca Przyłębskiego. Szczerski zaznaczył, że prezydent ocenia jedynie merytorycznie kandydatów na ambasadorów i "nie przeprowadza lustracji".

"Dla mnie wyjaśnienia pana ambasadora Przyłębskiego są wiarygodne" - odpowiedział pytany, czy ambasador powinien się podać do dymisji.

Szczerski nie chciał komentować doniesień, że ma zostać nowym szefem gabinetu prezydenta. "Los ministrów jest w rękach prezydenta, ale nie słyszałem o tym, by jakiekolwiek zmiany miały mieć miejsce w najbliższym czasie" - powiedział.

[fot. Fratria]

(PAP)/ems

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook