Jedynie prawda jest ciekawa

Szczerski: To cios w demokrację

28.11.2012

O ustawie dotyczącej mowy nienawiści oraz taktyce polityki Platformy Obywatelskiej portal Stefczyk.info rozmawia z posłem Krzysztofem Szczerskim z parlamentarnego zespołu ds. obrony demokratycznego państwa prawa.

Stefczyk.info: Platforma Obywatelska złożyła w Sejmie projekt ustawy o mowie nienawiści. Czy widzi Pan jakieś zagrożenie związane z pracami nad tą ustawą?

Krzysztof Szczerski: Największe niebezpieczeństwo widzę w tym, że próbuje się używać pojęcia "mowa nienawiści" do celów politycznych. Ten zwrot próbuje się skleić na stałe z opozycją parlamentarną. Widzę takie próby. Mamy próbę wdrukowania społeczeństwu przekonania, że mowa nienawiści równa się opozycja parlamentarna. Ten zabieg widać w próbie przyłączenia do PiSu niemającego z nami nic wspólnego Grzegorza Brauna czy wcześniej Brunona K. To jest niebezpieczny element.

Dlaczego?

Czym innym jest mowa nienawiści, która uwidacznia się pod różnymi postaciami, a czym innym jest używanie tego pojęcia, jako pałki na opozycję. Wtedy bowiem wszystko zaczyna przypominać czasy, w których AKowców nazywano "zaplutymi karłami reakcji", czy czasy, w których opozycję nazywano "wichrzycielami" i tymi, którzy łamią porządek w państwie. Tak było z "Solidarnością" za czasów Jaruzelskiego. Słyszeliśmy wtedy, że "S" to groźni wichrzyciele, więc trzeba ją zdelegalizować. Niepokoi sklejenie pojęć "mowa nienawiści" i "opozycja". W ten sposób delegitymizuje się w oczach społeczeństwa opozycję. To jest niebezpieczne dla demokracji.

Zatem ustawa jest czymś negatywnym?

Nad samą ustawą można pracować i wypracować jakieś pomysły. Jednak, jeśli ona ma posłużyć do przeniesienia na grunt prawny sklejenia pojęć, o których mówiłem, to mamy kolejny element ograniczenia demokracji w Polsce. Doszło już do ograniczenia wolności zgromadzeń, do ograniczenia pluralizmu mediów. Obecnie mamy kolejny cios w szerokość debaty publicznej, przez upolitycznienie pojęcia mowy nienawiści.

Dlaczego PO tak działa? Zawężając pole dyskusji przyczynia się do wzrostu emocji społeczeństwa.

Platforma Obywatelska ma coraz mniej do zaproponowania Polakom w tej dziedzinie, w której wiązano z nią największe nadzieje. Chodzi o przysłowiową miskę zupy, czy ciepłą wodę w kranie. Okazuje się, że ludzie masowo odczuwają pogarszanie się standardów życia. W szpitalach, tych najważniejszych również, wyczerpano limity oraz środki na leczenie, więc wstrzymuje się przyjmowanie pacjentów. Polska służba zdrowia niemal przestaje działać w listopadzie. Mamy wiele sytuacji, które pokazują, że to, co miało być siłą PO, jest jej słabością. Platforma sięga więc do ostatnich rezerw, jakie ma. Pobudza emocje swoich zwolenników. Oni nie mają już powodów do dumy, z racji poziomu rządów PO. Platforma musi więc dać im jakieś argumenty, by mogli chodzić z podniesioną głową. Te argumenty dostarcza się na poziomie emocji. Platforma sięga do ostatnich rezerw mobilizacyjnych, pokazuje złych ludzi i podsyca emocje. To jest już jednak końcówka możliwości. Widać, że PO jest w defensywie programowej, jest w defensywie jeśli chodzi o sprawy polityczne czy front unijny. W związku z tym jej ostatnim rezerwuarem mobilizacyjnym jest seans nienawiści. I dlatego mamy stygmatyzację opozycji. Chodzi o to, żeby dokleić opozycji epitet, który będzie ją delegitymizować w oczach społeczeństwa. To jest dla demokracji niedobre. PO idzie w kierunku demokracji białoruskiej.

Rozmawiał TK
[Fot. PAP/Tomasz Gzell]
CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook