Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Szczerski: Szamotanina zamiast planu

23.04.2015

Rozmowa z posłem PiS, byłym wiceszefem MSZ Krzysztofem Szczerskim.

Stefczyk.info: W Sejmie odbyło się dziś expose ministra Grzegorza Schetyny, który mówił o priorytetach polityki zagranicznej. Tym razem na sali sejmowej obecny był, co w przeszłości nie zawsze miało miejsce, Jarosław Kaczyński. To jakiś sygnał polityczny?

Krzysztof Szczerski: Myślę, że to wynika z tego, że obecna sytuacja dla polskiej polityki zagranicznej jest dziś dużo istotniejsza, jeśli chodzi o jej konsekwencje i skutki, niż przez lata wcześniejsze. Minister Sikorski wiele razy wypowiadał się sugerując, że wszystko zmierza ku szczęśliwemu zakończeniu. Wiemy jednak, że tak nie jest w polityce. Dziś rozmawiając o polityce zagranicznej mówimy o sprawach fundamentalnych dla kraju. I zapewne stąd obecność prezesa Kaczyńskiego. On swoją obecnością zaznacza, że PiS ma alternatywną, spójną koncepcję odpowiedzi na aktualną sytuację. Myśmy się nie mylili co do oceny rzeczywistości. Mylili się rządzący.

W przemówieniu Grzegorza Schetyny widać było pewne uszczypliwości wobec Radosława Sikorskiego. Z ministrem Schetyną lepiej się PiSowi dogadać? Czy on wprowadził jakąś korektę polityczną?

Grzegorz Schetyna różni się od Radosława Sikorskiego. Obecny minister jest bardziej rzemieślnikiem, a nie pawiem. Schetyna wykonuje politykę, która jest standardowa. On próbuje znaleźć standardowe odpowiedzi na obecną sytuację. On nie jest wizjonerem, ale i Sikorski nim nie był. Sikorski brak wizji nadrabiał bufonadą. Jednak był przy tym słaby w rzemiośle. Schetyna również nie ma wizji, ale chociaż w rzemiośle opiera się na MSZ. Widać było, że expose było pisane właśnie przez MSZ, czuć było klasyczne rzemiosło MSZowskiej. Mieliśmy geograficzne podejście do polityki, o każdym regionie coś. To było oparte o rutynową koncepcję MSZ.

To dobrze, czy źle? Klasycyzm MSZ to w tym wypadku pochwała czy przygana?

To z jednej strony dla nas gwarancja, że nie będziemy świadkami bufonady, jakiegoś skandalu. Jednak z drugiej strony to pokazuje, że Polska nie ma odpowiedzi adekwatnych do poziomu problemów, jakie są w polityce zagranicznej. Koncepcja Grzegorza Schetyny była rzemieślnicza, ale nie adekwatna.

Minister Schetyna wspominając o kryzysie w Europie wskazał, że odpowiedzią na niego powinna być budowa jedności cywilizacyjnej i politycznej w Unii. Jak to rozumieć?

Minister nie powiedział niczego odnośnie przyszłości UE jako projektu politycznego. Poza tym, że poparł jedynie wszystko, co dziś dzieje się w Unii. Dawał przy tym recepty standardowe i sztampowe. Mówił o konieczności solidarności europejskiej, mówił o wspólnej odpowiedzi. Takie zdanie można dziś usłyszeć od każdego niemającego własnego zdania polityka w UE. Gdy ktoś pyta polityka, niemającego pojęcia o czym mowa, on właśnie mówi takimi ogólnikami. Tyle tylko, że dla Polski to nie są tezy adekwatne dla tego, co powinno być polską ambicją, to odstaje od tego, jaka powinna być polska odpowiedź na sytuację w UE.

Jaka to odpowiedź i co Pan ma na myśli mówiąc o wyzwaniach w UE?

Problem w UE jest taki, że państwa członkowskie prowadzą coraz bardziej egoistyczną politykę, a Polska musi się do tych realiów odnieść, by zachować nasze priorytety i gwarancje rozwoju. Musimy dbać o takie sprawy jak choćby dekarbonizacja. W tej sprawie ulegliśmy egoizmom innych państw i nie obroniliśmy polskiego interesu gospodarczego.

Minister Schetyna poruszył w wypowiedzi sprawę wraku rządowego tupolewa i mówił o konieczności jego zwrotu przez Rosję. Wspominał również o problemach z pomnikiem w Smoleńsku. Był Pan pozytywnie zaskoczony?

Jednocześnie jednak rząd i prezydent z góry odrzucają dyskusję o międzynarodowym śledztwie w sprawie smoleńskiej. Wiemy natomiast, że dziś bez wsparcia międzynarodowego nie ma żadnych szans na realizację postulatów, o których mówił minister. Jeśli mówimy A, to powiedzmy B. Minister powinien poprzeć postulat środowisk związanych z rodzinami czy opozycją dotyczącą zwrócenia się o pomoc do naszych sojuszników. Kluczowe w tej sprawie jest umiędzynarodowienie nacisków na Rosję. Gdyby szef MSZ tak powiedział, uznałbym, że mamy znaczącą zmianę w tej sprawie. Jednak bez tego B, rządowe A jest puste.

Minister Schetyna poruszył również wątek ukraiński. Uznał, że Polska nie przecenia znaczenia ustaw gloryfikujących UPA na Ukrainie i zapewnił, że będziemy walczyć o historyczną prawdę o zbrodni wołyńskiej. To spójna koncepcja?

Mamy daleko idącą niekonsekwencję, która wynika z tego, że rząd Polski nie ma żadnego planu, np. środkowoeuropejskiego, dla Ukrainy. Taki plan miałby koordynować nasze działania w Europie Środkowej wobec Ukrainy. Obecnie jednak nie ma tego planu. Sytuacja jest taka, że Polska raz chciałaby Ukrainie pomóc, potem jednak widać obawę o reakcję opinii publicznej na decyzje dot. ocen historycznych na Ukrainie, więc się dystansujemy. Przecież minister Schetyna powiedział, że kraje Europy Środkowej są sobie winne, ponieważ nie były przykładem stabilności i udanych reform. On uznał zatem, że nieskuteczność polityki europejskiej wynika ze słabości państw regionu. To zaskakujące. Tymczasem zobaczmy jak działa rząd. Swego czasu polskim wysłannikiem na Ukrainę był minister Święcicki. Jednak gdy zaczęła się kampania ws. SKOKów on wolał się zająć politycznymi połajankami w podkomisji. Ukrainę zostawił. Widać nieustanną szamotaninę, z której nic nie wynika. Gdybyśmy mieli wobec Kijowa duży plan, moglibyśmy powiedzieć, że on jest warunkowany zamknięciem kwestii tożsamości Ukraińskiej budowanej na pamięci UPA. Jednak nie mamy planu, więc i nie mamy żadnej siły oddziaływania.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. PAP/Radek Pietruszka]

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook