Jedynie prawda jest ciekawa


Możemy stracić unijne dotacje

05.05.2013

Wynik negocjacji budżetowych, z którego tak dumny był Donald Tusk, należy traktować jako rezultat wirtualny. Póki co, pieniądze na lata 2014-2020 będziemy mogli sobie obejrzeć przez szybkę, a czy będziemy mogli po nie sięgnąć to się dopiero okaże - pisze poseł PiS, Krzysztof Szczerski.

Kara nałożona na Polskę za nieodpowiedni nadzór nad wydatkowaniem pieniędzy z jednego z programów w ramach Wspólnej Polityki Rolnej to tylko przedsmak tego, co czekać nas będzie w najbliższych latach.

Komisja Europejska, pod naciskiem płynącym przede wszystkim z Parlamentu Europejskiego, musi znaleźć oszczędności w wydatkach na lata 2014-2020, po to by zmniejszyć wirtualny deficyt budżetu unijnego. Budżet ten formalnie nie może wykazać niedoboru, ale Komisja zawsze zakładała nieco wyższe deklarowane wydatki, jako że część środków rozliczana była po siedmioletnim okresie budżetowym, więc w praktyce zaliczana była do wydatków kolejnego planu. Taka metoda "rolowania na zakładkę" działała dobrze do czasu kryzysu.

Tymczasem teraz Unia znalazła się w sytuacji podbramkowej. Z jednej strony musi się "dopiąć" budżet z lat 2007-2013 a z drugiej trzeba uchwalić ten na lata 2014-2020. Problem polega na tym, że rolowanie wirtualnego deficytu zaczyna być niemożliwe, bo ani nie da się wykonać planu finansowego z obecnego okresu, ani też nie ma politycznej zgody Parlamentu by przerzucić sporą część braków na kolejne lata w nadziei, że jakoś się uda je zbilansować pod koniec dekady. Dlatego Komisja musi szukać oszczędności i stara się obarczyć tym państwa-beneficjentów wykazując ich niedociągnięcia w zarządzaniu środkami i tym samym, w praktyce, zmniejszając wynegocjowane przez nich kwoty udziału w wydatkach budżetowych Unii na lata 2014-2020.

Zatem wszystko to, co obserwujemy dziś w związku z karami nakładanymi na państwa to część szerszej "gry o budżet", który wciąż nie ma aprobaty Parlamentu Europejskiego, a Parlament tym razem próbuje grać "na ostro" głównie po to, by zyskać dla siebie większą władzę nad budżetem unijnym.

Jak powiedziałem, to co się dzieje teraz to tylko przedsmak przyszłych ruchów. W regulacjach prawnych, przyjętych za zgodą także premiera Tuska, określających sposób wydatkowania środków europejskich w latach 2014-2020 zapisano cały szereg nowych mechanizmów warunkujących dostęp do tych pieniędzy. Od ogólnej "warunkowości makroekonomicznej" (czyli wypełniania zaleceń, co do kształtu krajowego budżetu) po szczegółowe zapisy weryfikujące wydatki. Zapisano też możliwość nie tylko wstrzymania dopływu środków, gdy naruszy się nałożone na kraj warunki, ale wręcz całkowitego zablokowania i odebrania już przyznanych dotacji.

Wynik negocjacji budżetowych, z którego tak dumny był Donald Tusk, należy więc traktować jako rezultat wirtualny. Póki co, pieniądze na lata 2014-2020 będziemy mogli sobie obejrzeć przez szybkę, a czy będziemy mogli po nie sięgnąć to się dopiero okaże. Jak widać, już możemy stracić 80 mln na rozwój obszarów wiejskich, bo tym skutkować będzie nałożona obecnie kara.

Sprawa zatem jest poważna i nie rozumiem dlaczego przedstawiciele obecnego obozu władzy reagują na nią w tak nieodpowiedzialny sposób. Niektórzy, jak poseł Halicki, bagatelizują problem mówiąc: "Polacy nic się nie stało" bo Komisja musi szukać oszczędności i padło na nas. Inni, jak premier Tusk, robią to, co lubią najbardziej, czyli - zgodnie ze słowami wicepremiera Piechocińskiego - "latają z wiaderkiem szamba zastanawiając się kogo nim oblać".

Tymczasem rozgrywa się ważna dla nas gra o to, do jakiego stopnia będziemy w stanie planować wydatki inwestycyjne na kolejne lata zakładając, że wynegocjowane pieniądze unijne do nas trafią, a w jakiej mierze będziemy jedynie w stanie działać na krótką metę, bo nigdy nie będzie wiadome, czy środki nie będą cofnięte w wyniku niespełnienia któregoś z kryteriów warunkowości.

Brak poważnej reakcji na ten problem ze strony obecnego obozu władzy można tłumaczyć tylko jednym: ekipa Tuska wie, że to nie ona będzie wydawała te pieniądze i to nie jej będą one ewentualnie odbierane w kolejnych latach. Po przegranych kolejnych wyborach, ekipa ta przejdzie do opozycji i będzie z lubością wytykać kolejnemu rządowi utratę pieniędzy. Tyle, że brak reakcji dzisiaj z myślą, że skrupi się to na następcach do działanie skrajnie antypaństwowe.

Rząd musi już dziś energicznie działać, by pieniądze na lata 2014-2020 nie okazały się finansową fatamorganą. 

Krzysztof Szczerski

[fot. PAP/Radek Pietruszka]

Warto poczytać

  1. dawid-winiarski-22072018 22.07.2018

    Cudowne uzdrowienie czy symulacja? Co tak naprawdę się stało nowemu męczennikowi opozycji

    Ostatnie posiedzenie Sejmu wzbudziło spore zainteresowanie opinii publicznej

  2. sleeping-giants-18072018 18.07.2018

    Zastraszali firmy bo chcieli zniszczyć prawicowe media. Działalność lewicowej grupy została zdemaskowana

    Prawicowy portal Daily Caller ujawnił tożsamość założyciela organizacji Sleeping Giants, zajmującej się zastraszaniem firm zamieszczających reklamy w prawicowych mediach. Okazało się, że jej założyciel, Matt Rivitz, sam jest pracownikiem przemysłu reklamowego

  3. 1270SZTUCZNEMIESKO 18.07.2018

    Zgroza. Już za kilka lat w restauracjach będziemy jeść sztuczne mięso

    Świat stanął na głowie. Choć tę tendencję obserwujemy na wielu płaszczyznach, to jednak ostatnie dokonania holenderskich naukowców napawają nas przerażeniem. Tamtejsza spółka zaprezentowała pierwszego hamburgera, do którego mięso wyprodukowano w laboratorium

  4. 1270lenin12 17.07.2018

    Rosyjski zbrodniarz twarzą reklamy polskiej firmy. Przesadzili

    Lenin, to wbrew komunistycznej propagandzie, jeden z najkrwawszych dyktatorów ubiegłego stulecia.

  5. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  6. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  7. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  8. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook