Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Symboliczny wzrost gospodarczy niczego nie rozwiązuje

01.02.2014

"Na kształtowanie się poziomu konsumpcji i inwestycji decydujący wpływ mają decyzje rządowe, a te od kilku lat szkodzą obydwu tym składnikom wzrostu PKB" - pisze Zbigniew Kuźmiuk.

Kilka dni temu GUS ogłosił wstępne dane dotyczące wzrostu gospodarczego za 2013 rok. Wzrost PKB w porównaniu do roku 2012 (w cenach stałych z poprzedniego roku) wyniósł 1,6%.

W dużej mierze wzrost ten został zrealizowany dzięki eksportowi netto, bowiem konsumpcja wzrosła w porównaniu z rokiem poprzednim o 1,1% (w tym indywidualna zaledwie o 0,8%), a akumulacja brutto zmniejszyła się w stosunku do roku poprzedniego o 5% w tym nakłady na środki trwałe (czyli inwestycje) zmniejszyły się o 0,4%.

W związku z danymi w mediach wspierających rząd wręcz zaroiło się od informacji jak to poprawia się koniunktura w polskiej gospodarce, przez wszystkie przypadki odmieniany jest wzrost gospodarczy i towarzyszy temu prezentacja różnego rodzaju wskaźników, które mają przekonać nawet niedowiarków, że będzie coraz lepiej.

Niestety wszystko wskazuje na to, że rząd Tuska doprowadził do tego, że polska gospodarka będzie rozwijała się w tempie około 2%PKB rocznie (w 2014 roku ma to być 2,5%), a taki wzrost jak wiadomo, nie rozwiązuje żadnych naszych problemów, nie podnosi poziomu życia większości Polaków, nie daje nowych miejsc pracy, wręcz zmniejsza z roku na rok poziom zatrudnienia w gospodarce.

Przypomnijmy zatem, że Donald Tusk przejmując władzę na jesieni 2007 roku z rąk Jarosława Kaczyńskiego, przejmował rozpędzoną gospodarkę, o wzroście wynoszącym 6,8% PKB.

Jeszcze w 2008 roku to rozpędzenie, dało średnioroczny wzrost gospodarczy wynoszący blisko 5% PKB, a później był już zjazd po równi pochyłej do poziomu 0,5% PKB w I kwartale 2013 roku.

Kolejne kwartały były już nieco lepsze ale cały rok pod względem poziomu wzrostu był jednym z najgorszych w ostatnim 20-leciu.

Oczywiście od rządzących i wspierających ich ekspertów słyszymy, że ten gwałtowny spadek wzrostu PKB, to skutek kryzysu w strefie euro, choć wszyscy doskonale wiedzą, że tzw. wskaźnik eksportu netto, wpływa na polskie PKB średniorocznie zaledwie w 1/3, a w 2/3 o tym wzroście stanowią czynniki krajowe, takie jak konsumpcja i inwestycje.

Natomiast na kształtowanie się poziomu konsumpcji i inwestycji decydujący wpływ mają decyzje rządowe, a te od kilku lat szkodzą obydwu tym składnikom wzrostu PKB.

Wręcz zadziwiający, jest notowany od 2 lat spadek inwestycji publicznych (wg. projektu budżetu będzie o także kontynuowany w 2014 roku),w sytuacji kiedy do Polski w latach 2007-2013 „weszło” około 400 mld zł środków z budżetu UE.

Późną jesienią 2013 roku Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW), opublikował raport dotyczący wzrostu gospodarczego w krajach Europy Centralnej, Wschodniej i Południowowschodniej w latach 2013-2017 z którego wynika, że potencjalny średnioroczny poziom wzrostu gospodarczego w Polsce wyniesie ok. 2,5%.

Niestety MFW potwierdza to co od kilku lat jest widoczne w naszym kraju gołym okiem, rząd Tuska wpędził polską gospodarkę w pułapkę niskiego wzrostu i wszystko wskazuje na to, że przez najbliższe kilka lat z niej nie wyjdziemy.

Tak niski wzrost gospodarczy w sytuacji kiedy już w 2014 roku ma rozpocząć się realizacja projektów w ramach nowej perspektywy finansowej, w której Polska ma uzyskać blisko 500 mld zł środków unijnych, jest wręcz zatrważający.

Niestety nie ma w Polsce ciągle poważnej debaty dotyczącej wymienionych wyżej i innych strategicznych problemów, a rządzący Polską od ponad 6 lat prominentni politycy z Platformy i PSL-u, nie chcą w ogóle na ten temat rozmawiać.

Im jest dobrze, teraz znowu obiecują, że przy pomocy środków europejskich z nowego budżetu UE na lata 2014-2020 rozpędzą gospodarkę ale, że miliony młodych Polaków nie widzą swoich szans rozwojowych w Polsce, ich w ogóle nie interesuje.

Zbigniew Kuźmiuk

[fot.PAP/Radek Pietruszka]

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook