Jedynie prawda jest ciekawa

Świetlik: Wydarzenia wielkiej wagi

06.11.2012

"Rzeczpospolita" po kilku dniach od publikacji doniesień o wykryciu trotylu na wraku tupolewa, który uległ katastrofie w Smoleńsku, zwolniła z pracy Cezarego Gmyza, redaktora naczelnego gazety Tomasza Wróblewskiego oraz kilku innych dziennikarzy. O skutkach, jakie ta sprawa wywołała i ich znaczeniu dla Polski portalowi Stefczyk.info mówi Wiktor Świetlik, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich:

To, co się wydarzyło, jest bardzo ważne i dla świata dziennikarskiego i dla polskiej polityki. To może być jedno z ważniejszych wydarzeń obecnej kadencji Sejmu. Nie chcę wchodzić w przyczyny oraz szczegóły tego, co się stało. Jednak mówiąc o skutkach należy wskazać na kilka rzeczy.

Po pierwsze, zatrzymano widoczne przełamywanie się świadomości społecznej w sprawie katastrofy smoleńskiej. Do coraz szerszych kręgów przebijał się przekaz, za którym stały poważne prace naukowe, że w tupolewie doszło do eksplozji, że obraz tragedii jest diametralnie inny niż mówią oficjalne przekazy. Coraz więcej faktów i analiz pokazywało, że przebieg wydarzeń był inny niż mówił rząd. W tej chwili ten przekaz został wyeliminowany. Wiele osób zobaczyło, że narracja inna niż oficjalna została ośmieszona, została podważona.

Kolejny skutek tej sprawy wynika ze słów Jarosława Kaczyńskiego. W mojej ocenie zwołanie przez niego konferencji było błędem. Spodziewam się obecnie zablokowania wzrostowej tendencji PiSu. Może wręcz nastąpić redukcja poparcia. PiS miał bardzo dobrą narrację o tym, jak reformować Polskę. Ta sprawa zakończyła tę narrację.

Trzecią sprawą, na którą chcę zwrócić uwagę, jest prawdopodobne zniszczenie umiarkowanie opozycyjnej gazety, która ma szansę docierać do czytelników centrowych, która ma szansę docierać do nieprzekonanych. Ona w sposób krytyczny patrzyła na ręce władzy, ale nie była odbierana jako "oszołomska". Obawiam się, że obecnie kurs krytycznego podejścia do władzy nie zostanie utrzymany.

Sprawa, o której mówimy, może mieć gigantyczne skutki polityczne. W szerszym wymiarze może nawet oznaczać przedłużenie rządów PO.

W całej sprawie oburza mnie również zachowanie dziennikarzy. W tej sprawie CMWP SDP wydało oświadczenie. W środowisku dziennikarskim często zabrakło solidarności z Cezarym Gmyzem. Fakt, że do zwolnienia redaktora naczelnego dużego dziennika doprowadza konferencja jakiegoś pułkownika, nawet nie szefa prokuratury, jest zachowaniem dziwnym. Niezrozumiały jest również klucz zwolnień. Zwolniono również np. zastępcę redaktora naczelnego Bartosza Marczuka, który w czasie pracy nad artykułem, był na urlopie. To są rzeczy, które powinny budzić niepokój i pytania o zachowanie dziennikarzy. Niestety duża część środowiska zachowała się niczym politrucy, którzy mają chronić obowiązującą wersję o katastrofie smoleńskiej. Gdy tylko opublikowany został tekst w "Rzeczpospolitej" rzucili się na Gmyza niczym stado wilków. Zapomnieli przy tym gigantycznych głupot, jakie sami wypisywali na temat tragedii smoleńskiej.

Not. TK
[Fot. Wikipedia.pl]
CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook