Newsletter

Wyrażam zgodę na otrzymywanie informacji handlowej drogą elektroniczną na zasadach określonych w ustawie z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. z 2002 r. Nr 144, poz. 1204 z póżn. zm. ).

Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Święczkowski: BOR mógł fałszować dokumenty

09.02.2012

Przedstawienie wiceszefowi Biura dwóch zarzutów rodzi bezpośrednią odpowiedzialność polityczną szefa BOR za działalność swojego zastępcy. W związku z tym decyzja kadrowa dotycząca gen. Janickiego powinna zostać podjęta niezwłocznie - mówi portalowi Stefczyk.info prokurator Bogdan Święczkowski.

Stefczyk.info: Wiceszef BOR gen. Paweł Bielawny usłyszał zarzuty w związku z nieprawidłowościami przy organizacji wylotu prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Smoleńska. Wiele osób dziwi się, że szef BOR zarzutów nie usłyszał. Pana również to dziwi?

Bogdan Święczkowski: Tę sprawę należy oceniać w dwóch kategoriach: politycznej i formalno-prawnej. Przedstawienie wiceszefowi Biura dwóch zarzutów – przekroczenia uprawnień, niedopełnienia obowiązków oraz poświadczenie nieprawdy – rodzi bezpośrednią odpowiedzialność polityczną szefa BOR za działalność swojego zastępcy. W związku z tym decyzja kadrowa dotycząca gen. Janickiego powinna zostać podjęta niezwłocznie.

Jak sprawy wygląda od strony formalno-prawnej?

Od strony formalno-karnej bardzo ciekawy zdaje się zarzut poświadczenia nieprawdy. Jeśli on się potwierdzi, to oznaczało będzie, że w Biurze Ochrony Rządu mogły być wytwarzane dokumenty, poświadczające nieprawdę. To rodzi ogromne podejrzenia dotyczące fachowości i skuteczności tej służby. Oprócz tych zarzutów dotyczących wylotu 7 i 10 kwietnia, ten zarzut wygląda bardzo niepokojąco. Szkoda, że prokuratura nie ujawniła, którego dokumenty to dotyczyło.

Dlaczego ta sprawa jest tak ważna?

Jeśli w służbach ochronnych najważniejszych urzędników w kraju poświadcza się nieprawdę w dokumentach, to jest to bezpośrednie zagrożenie bezpieczeństwa państwa. To powinno rodzić odpowiedzialność polityczną oraz prawną nie tylko kierownictwa BORu, ale również szefa MSWiA, który nadzorował tę służbę. Jest rzeczą niedopuszczalną, żeby w służbie dokumenty poświadczały nieprawdę. One poświadczały nieprawdę, więc były nieprawdziwe.

Wróćmy na chwilę do zarzutów dot. niedopełnienia obowiązków. Na portalu wPolityce.pl pojawiła się rozmowa z gen. Janickim, który przyznał, że był świadomy, że jego zastępca pozwolił szefowi ochrony prezydenta na powrót ze Smoleńska do Warszawy. Czy to nie oznacza, że również Janicki powinien usłyszeć zarzuty?

Trudno o tym mówić, gdy nie wiem, jakimi dowodami dysponuje prokuratura. Nie chcę się w związku z tym wypowiadać na ten temat. Jednak sądzę, że odpowiedzialność karna nie powinna się zakończyć tylko na zastępcy szefa Biura Ochrony Rządu. Przecież jest jego przełożony oraz minister nadzorujący pracę tej służby. Jednak kwestie dotyczące niedopełnienia obowiązków są nam znane od jakiegoś czasu. Od miesięcy podnosiliśmy, że odpowiedzialność prawno-karna powinna dotyczyć osób odpowiedzialnych za działalność BOR. Tymczasem o zarzucie dotyczącym poświadczanie nieprawdy dowiadujemy się dziś. Wskazuję więc na ten element, jako ciekawszy.

Co się za nim może kryć?

On świadczyć może o tym, że albo wytworzone zostały dokumenty dotyczące wylotu prezydenta do Smoleńska poświadczające nieprawdę, co byłoby skandalem, albo po katastrofie sporządzono dokumentację, poświadczającą nieprawdę w związku z ochroną prezydenta. To również byłby skandal. Te dwa elementy prowadzą do wniosku, że odpowiedzialność wobec szefa Biura oraz ministra nadzorującego powinna zostać wyciągnięta. Nie wiem, czy chodziłoby o odpowiedzialność karną, bo to muszą ocenić odpowiednie instytucje, choć doniesienia medialne wskazują, że można o takiej mówić.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[fot. PAP/Andrzej Hrechorowicz]

REKLAMA