Jedynie prawda jest ciekawa

Świąteczne żale Jandy. "Odmawia mi ktoś ojczyzny"

25.12.2016

"Dla mnie i dla wielu był to rok okropny. Niestety, jest mi teraz często źle tu i smutno. Nie wiedziałam, że ludzie potrafią tak nienawidzić" - wyżala się w TVN aktorka Krystyna Janda.

Naczelna przywódczyni walki oto, aby "było, jak było" w TVN dzieli się swoimi spostrzeżeniami związanymi z sytuacją w kraju. Diagnoza jest jednoznaczna: PiS podzielił kraj.

"Myślę sobie, że po raz pierwszy w życiu, a kilka dni temu skończyłam 64 lata, mam poczucie, że żyją tu dwa obce sobie narody. Obcy sobie ludzie, inaczej myślący, z zupełnie innymi priorytetami, zupełnie innymi celami, zupełnie innymi rzeczami, które sprawiają im radość i przyjemność. Z zupełnie innymi sposobami nie tylko myślenia, ale także traktowania świata, ludzi, wszystkiego dookoła. Nigdy wcześniej tego nie widziałam czy nie zauważyłam. Za komuny było kilku komuchów, cyniczny, nie ideowy aparat represji, a po drugiej stronie, my – czyli uciśniony, niewolny naród. Teraz? Są prawdziwi Polacy i my, pogardzani i wyzywani przez  tamtych. Jesteśmy sobie obcy w jednej rodzinie, przy jednym stole, nawet w jednym łóżku" - lamentuje Janda, która najwyraźniej z czasów wspomnień o rządach PO-PSL zapamiętała same miłe doświadczenia, a z pewnością ciepło wspomina wszelkie państwowe dotacje. W tym co mówi aktora wyczuć można jedną prawidłowość, to ludzie szeroko rozumianej prawicy wprowadzają nienawiść wszędzie gdzie się da. Osoby związane z opozycją, to potulne baranki, niemające nic do powiedzenia. Rzeczywiście, sytuacja jest dramatyczna...

"Emocje są tak duże, że nie potrafimy odpuścić, nie potrafimy się pogodzić, nie potrafimy zrozumieć. (…) W obrębie jednego domu wojna, szlaban, niemożność wspólnego życia. Jak może to zrobić ten świat dookoła, ta Polska teraz, ludziom, którzy tak niedawno się kochali, zrobiliby dla siebie wszystko, mają wspólne dzieci…(...) Wśród moich znajomych jest wielu takich, którzy nie jadą na święta do rodziny, bo nie chcą przeżyć tych rozmów, tych konfliktów. Wolą nie spotykać się w tym roku, nie składać sobie życzeń osobiście, niż rozmawiać na temat polityki. Bardzo wielu ludzi robi uniki, wyjeżdżają gdzieś, uciekają, żeby tylko nie spotkać się z najbliższymi i nie musieć się konfrontować. Straszne. Szukają choć trochę spokoju" - mówiła.

Jak przyznała, był to dla niej okropny rok.

"Pierwsza połowa super. Druga połowa – najgorszy czas od dawna. Dla mnie i dla wielu był to rok okropny. Kiedyś, pamiętam, tuż po zmianach '89 roku, mówiliśmy w telewizyjnych akcjach społecznych: "jesteśmy wreszcie we własnym domu". Teraz nie jesteśmy. Odmawia mi ktoś ojczyzny, miana patriotki, Polki, obywatelki, wolnej kobiety, decydującej o swoich poglądach, życiu, ciele, wierze. "wypier****j", piszą, wyzywają, szkalują, niezasłużenie i bezkarnie. Nienawidzą – tak czuję, niestety, jest mi teraz często źle tu i smutno. Nie wiedziałam, że ludzie potrafią tak nienawidzić. Koło mnie przechodzi ktoś i po prostu pluje na mój samochód, bo widzi, że ja z tego samochodu wysiadam… Ja oskarżam tę władzę o to, że ktoś pluje na mój samochód. Dotąd nikt nigdy nie napluł na mój samochód z nienawiści. Oskarżam o to nasze władze. Bo powiedzieli, że im wolno, co więcej, podjudzili ich" - oskarżyła Janda.

kk/TVN

[fot. YouTube]


CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook