Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Stuhrowie obrażają: Polacy to antysemici i histeryczni patrioci

04.11.2014

Festiwal aktorskiej rodziny Stuhrów trwa. Kolejny raz prezentują oni swoje poglądy we wspólnym wywiadzie. Rozmowy z nimi systematycznie przeradzają się w opluwanie Polaków.

„Kocham w sobie polskość i jej nienawidzę. Męczę się z nią” - mówi Jerzy Stuhr. A jego syn Maciej Stuhr prezentuje swoją definicję polskości. „Polskość to pomieszanie ogromu kompleksów z jeszcze większą dumą narodową” - uważa. Taki jest przekaz rozmowy „Newsweeka” z Stuhrami.

Starszy Stuhr przekonuje, że tzw. zwykły Polak to antysemita, prezentujący płytki katolicyzm i histeryczny patriotyzm. „Antysemityzm. Absurdalny, bo Żyda już nie ma, ale uczucie niechęci do niego pozostało. W dziwny sposób przekazywane. Półsłówkami, podsłuchaną przez dziecko rozmową wpajanym lękiem” - wskazuje Stuhr.

I mówi dalej. „Płytki katolicyzm. Taki na niedzielę. Po wyjściu z kościoła od razu możesz iść pod budkę z piwem” - twierdzi aktor.

Denerwuje go, że w naszym kraju księża nie tłumaczą Ewangelii, ale czytają „wytyczne biskupów”. Mimo wszystko łaskawie stwierdza, że „polski katolicyzm ma dużą szansę na odrodzenie”, o czym świadczą młodzi wolontariusze, których spotyka przy okazji akcji charytatywnych. Stuhr wie najlepiej, jaki powinien być Kościół. „Oni potrzebują Kościoła, tyle że uwolnionego od niedzielnych rozkazów biskupa, od tej doktrynersko-politykierskiej stęchlizny, która rozpanoszyła się w polskim katolicyzmie” - przekonuje Stuhr sądząc, że ma prawo uważać, że najlepiej rozumie Kościół.

Odnosząc się do filmu „Obywatel” Jerzy Stuhr przekonuje, że wyśmiewa się w nim „histeryczny patriotyzm” Polaków. „W naszej skłonności do martyrologii najważniejsze jest to, żeby dać się pobić. (…) Z Falkiem, Kieślowskim nieraz mówiliśmy z dumą: jak w nas walą, to wiadomo, że jesteśmy po właściwej stronie. W Polsce lepiej być ofiarą. To mi ciąży” - żali się.

Chętnie wspomina swoją opozycyjną kartę, choć najwyraźniej nie jest z niej zadowolony, co może być kluczem do zrozumienia jego kompleksów. „Działaczem Solidarności byłem marnym, wybrali mnie do zarządu krajowego przez pomyłkę. Pojechałem na zjazd na Wybrzeże, ktoś rzucił „Ja tu widzę kolegę Stuhra” i pięć minut później byłem w komisji krajowej ds. kultury” - opowiada.

A tak charakteryzuje pokolenie swoich dzieci: „Oni są po prostu inni. Udało im się wyrwać z tej zamurowanej, zakompleksionej prowincji. To jest największe osiągnięcie wolnej Polski: młodzi ludzie czują się równoprawnymi obywatelami całej Europy, to ich wielka ojczyzna. Pracują w niej, mieszkają, zdobywają szacunek. To mi imponuje. Ja przez lata dostawałem po łbie i uznawałem to za swój los”.

„Newsweek” oddaje głos również synowi aktora. Tematyka podobna, choć palmę pierwszeństwa w „tworzeniu przepisu na przeciętnego Polaka” Maciej Stuhr woli pozostawić ojcu. „Niech maluje ten portret i spiera się potem z prawicowymi portalami na temat tego, kto jest prawdziwym patriotą. Ja już swoje przeszedłem” - stwierdza wspominając rolę w „Pokłosiu”.

Aktorowi trudno się pogodzić z tym, że nie wszyscy go za to lubią. Choć - co oczywiste - nie widzi w tym swojej winy. „To są pewnie reakcje podszyte lękiem, bolesnym dotknięciem prawdy, ale dla mnie nauczka, że szukać należy wśród tych, którzy myślą podobnie. Z nimi żyć, dla nich się wypowiadać, dla nich grać” - rozmarzył się Maciej Stuhr.

Jak widać aktorskiej parze panów Stuhrów w Polsce wiele się nie podoba. Dziwi, że wciąż chcą się tak męczyć w takim zacofanym społeczeństwie. A przecież świat stoi otworem...

ez
[Fot. Youtube.pl]

Słowa kluczowe:

Polska

,

polityka

,

media

,

kultura

,

polskość

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook