Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Stuhr o tym, gdzie stało ZOMO

17.09.2014

"Obywatel" to opowieść o moim pokoleniu. Zależy mi, żeby wydarzenia, które przywołuję, nabrały pogodnych barw. Żebyśmy przestali się spierać, po której stronie staliśmy – Jerzy Stuhr opowiada w „Gazecie Wyborczej” o swoim najnowszym filmie, w którym gra ze swoim synem.

- W filmie pada jedno z najbardziej przykrych zdań, jakie usłyszałem w ciągu ostatnich 20 lat. Ktoś mówi do bohatera: "Wiesz, że teraz stajesz tam, gdzie kiedyś stało ZOMO?". Chciałbym, żeby widz mógł się z tego zaśmiać – stwierdza reżyser.

Stuhr senior, ubolewa, że Polacy nie potrafią zazwyczaj śmiać się sami  z siebie.

- Młodszym pewnie przychodzi to łatwiej. Polacy mają głęboki kompleks prowincji. Jeszcze pokolenie, no, może półtora pokolenia, i ten kompleks zostanie zlikwidowany, jeśli nie doznamy upokorzenia podobnego do tego, jakiego teraz doświadczają Ukraińcy. Ciągle jeszcze towarzyszy nam poczucie, że gdzieś więcej wiedzą, więcej widzieli, więcej poznali, mają więcej luzu. No to my, żeby nie odstawać, powtarzamy sobie, że jesteśmy Winkelriedem narodów – twierdzi filmowiec.

Zdaniem Stuhra, niezależnie od ustroju Polacy robili rzeczy ważne.

- O! W to powinniśmy wierzyć, o tym pamiętać, mamy potencjał, a nie powtarzać, że wszystko było złe za komuny – nawołuje reżyser.  

I dodaje:

- Kto w Europie zaczynał pod pomnikiem Stalina, a kończył w wolnym kraju? Może tylko Hiszpanie, którzy wyzwalali się z faszyzmu Franco. Pamiętam, jak w 1953 r. po śmierci Stalina rodzice zaprosili znajomych. Śmichy-chichy, wódeczka się lała. A w szkole płakaliśmy szczerymi łzami, podobnie zresztą po śmierci Bieruta.

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na Facebooku!

JUB/"GW"

[fot. Piotr Szymański/pisf.pl]
Słowa kluczowe:

film

,

reżyser

,

Stalin

,

Bierut

,

ZOMO

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook