Jedynie prawda jest ciekawa

Stuhr: Jak słyszę „my, Polacy”, dostaję gęsiej skórki

03.11.2014

„Gdy tylko słyszę sformułowanie „my, Polacy”, zaczynam się bać i dostaję gęsiej skórki” - wyznaje w magazynie „Skarb” dystrybuowanym w dużej sieci sklepów z kosmetykami Maciej Stuhr. Dodaje, że ten strach wynika z jego „ostatnich doświadczeń”.

Pytany dlaczego wyjaśnia, że „takie uogólnienie jest potwornie niebezpieczne i zarazem bardzo nieprawdziwe”. „Duża część Polaków jest gotowa spojrzeć na siebie z przymrużeniem oka, bo lubimy się z siebie śmiać. (…) Zawsze jednak znajdzie się grupa ludzi, którzy traktują wszystko na poważnie i uważają, że jest cały szereg tematów, z których nie należy, a nawet nie wypada się śmiać” - tłumaczy aktor w rozmowie promującej film „Obywatel”, który jak wskazuje Stuhr „jest po to, żeby rozładować nasze napięcia i zbytnią irracjonalność, która głęboko w nas siedzi”.

Jak widać Maciej Stuhr wciąż jest na wojennej ścieżce z Polakami, którzy nie dorośli do jego modelu polskości i „fajności”.

Co jednak ciekawe Stuhr zarzeka się, że nie prowadzi żadnej „misji”, a jest tylko aktorem. „Bardzo rzadko się zdarza, żeby zawód aktora był czymś więcej niż tylko zawodem. Czasem tak jest, ale te sytuacje zdarzają się niewielkiej grupie aktorów i to tylko raz, no może dwa razy w życiu. Ten zawód nie jest specjalną misją, oczywiście czasami może nią być, ale nie zawsze. Mnie zdarzyło się to tylko przy „Pokłosiu”. Moja rola wyszła poza ramy zawodu i nagle zabrałem głos w dramatycznej dyskusji, a nie tylko dywagacjach na temat filmu, aktorstwa czy realizacji. Mimo że tak się stało, nie będę udawać, że w każdej roli jestem misjonarzem wypełniającym swoje powinności” - przekonuje Stuhr.

Trudno o lepszą deklarację... Maciej Stuhr deklarujący, że dla niego misją był występ w antypolskim filmie oraz obrona jego tez oraz tłumaczący, że wspomnienie o tym, że Polscy są Polakami budzi jego sprzeciw, mówi o sobie wszystko. Ciekawe jaki naród stał się bliższy jego sercu...

ez
[Fot. Youtube.pl]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook