Jedynie prawda jest ciekawa

Streżyńska: unijna cyfryzacja jak dyrektywy w socjalizmie

28.12.2012

Była prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, Anna Streżyńska – jak zwykle płynąc pod prąd narzucanej przez władze poprawności politycznej – w frapującym wywiadzie odziera z propagandowego zadęcia tzw. Agendę Cyfrową.

Jak przypomina „Dziennik Gazeta Prawna”, ten unijny program powszechnej cyfryzacji, zobowiązał Polskę, by w 2015 r. połowa obywateli miała dostęp do sieci szerokopasmowej o przepustowości 30 Mb/s. Z internetu powinno korzystać co najmniej 85 proc. społeczeństwa.

- Dla mnie jest to dokument socjalistyczny, abstrahujący zupełnie od rzeczywistości rynkowej i od potrzeb klientów. Zapisano w nim, że do 2020 r. mamy nakłonić 50 proc. społeczeństwa, by kupiło i realnie wykorzystywało internet o przepustowości 100 Mb/s. Do 2015 r. mamy mieć stuprocentowe pokrycie internetem w kraju. To jest niczym wydawanie dyrektyw w gospodarce planowej - ocenia Streżyńska  w wywiadzie dla „DGP”

Była szefowa UKE, podkreśla specyfikę Polski, do której nie zupełnie przystają projekty snute przez eurokratów. - Jesteśmy krajem różniącym się od reszty Unii. Mamy dużo mieszkańców na terenach wiejskich niespecjalnie zainteresowanych internetem i dlatego te wymagania są zarazem słuszne i fikcyjne - podkreśla Streżyńska.

I dodaje: - Nie jesteśmy w stanie doprowadzić internetu 30–100 Mb/s do każdego obywatela za pieniądze unijne. Powszechna sieć musiałaby być w znacznej części sfinansowana przez państwo albo wręcz przez jakiś czas utrzymywana za rządowe pieniądze. Są miejsca, gdzie inwestycja nawet po latach nie spina się biznesowo. Można zrobić to dla kolejnych pokoleń, o ile te pokolenia nie wyjadą do wielkich miast.

JKUB/”DGP”
CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook