Jedynie prawda jest ciekawa


Stany i Rosja a Polska

08.07.2012

Napoleon Bonaparte po klęsce poniesionej pod Waterloo, spisując polityczny testament, obwieścił, że pozostawia dwie rodzące się właśnie potęgi – Rosję i Stany Zjednoczone.

4 lipca 1776 r. to data narodzin nowoczesnego państwa na kontynencie amerykańskim.  Pod wpływem idei oświeceniowych grupa wolnomularzy wcieliła w życie ideę nowego porządku.   Komitet z Thomasem Jeffersonem na czele, który opracował projekt Deklaracji Niepodległości, przygotował zasady ustrojowe nowego tworu, wybijającego się na niepodległość spod dominacji brytyjskiej korony. Deklaracja Niepodległości obwieszczała,   że wszyscy ludzie są równymi i są oni obdarzeni nienaruszalnymi prawami do życia, wolności i dążenia do szczęścia  Jej autorami, oprócz Jeffersona, byli John Adams i Benjamin Franklin. Oczywiście deklaracja dotyczyła białych Amerykanów. Ojcowie - założyciele USA nie zrezygnowali z systemu niewolnictwa, zresztą skwapliwie z niego korzystając. Spod prawa byli też wyjęci rdzenni mieszkańcy kontynentu.  

W połowie XVIII wieku istniało trzynaście stanów, które utworzyły państwo związkowe. Były to: Connecticut, Delaware, Georgia, Karolina,Karolina Południowa, Karolina Północna, Maryland, Massachusetts, New Hampshire, New Jersey, Nowy Jork, Pensylwania, Rhode Island i Wirginia. Trzynaście lat po Deklaracji w Stanach Zjednoczonych przyjęto konstytucję, która nadal obowiązuje. Uzupełniona o 27 poprawek reguluje ona życie 50 stanów USA. W XIX wieku Amerykanie doświadczyli kilku wojen m.in. z Meksykiem, ale najokrutniejsza była wojna domowa o niepodległość stanów Południa. Stany te utworzyły Skonfederowane Stany Ameryki i ogłosiły oderwanie się od Unii. Niezwykle krwawa wojna przez cztery lata przeorała amerykańską społeczność.  W 1865 r. wojna secesyjna zakończyła się klęską Konfederacji. PO dziś dzień USA to państwo niejednorodne. Spajane jednak zasadą swobód obywatelskich, wspartych rygorystycznym przestrzeganiem prawa federalnego i stanowego.

Stany Zjednoczone, widziane są najczęściej oczami filmowców z Hollywood, poprzez pryzmat Nowego Jorku, LA lub Chicago. To wyjątkowy tygiel kulturowy, etniczny, religijny. Imigracja, szczególnie z sąsiedniego Meksyku, sprawia, że niebawem większość Amerykanów będzie posługiwała się innym niż angielski (głównie hiszpańskim) językiem. Amerykański mit, któremu od lat ulegali Polacy nieco przez lata zbladł. Administracja amerykańska mniej interesuje się Europą, a dolar przestał być jedynym mitycznym kluczem do „ziemi obiecanej”. Polacy mimo to patrzą na USA z sympatią. Niestety z rzadka odwzajemnianą. Nie tak bezkrytyczną niż w czasach Leopolda Tyrmanda, czy Marka Hłaski, ale choćby z racji znacznej polskiej emigracji w USA to kraj pozostający w centrum naszej uwagi. Mimo, że sojusznicze zobowiązania Polska skrupulatnie wypełnia – ciągle rodacy chcący odwiedzić Stany Zjednoczone muszą odstać swoje  w kolejce po amerykańską wizę. Dopiero ich zniesienie da nam poczucie, że zaczynamy być traktowani jako równorzędny partner.

Dla historii współczesnej Europy szczególnie ważne okazały się lata 80. To w tym czasie kształtował się ład polityczny. Prezydent USA Ronald Reagan  określił w 1983 r. Związek Sowiecki mianem imperium zła. Konsekwentna polityka tamtej administracji spowodowała, że na Kremlu dostrzeżono potrzebę reform. Pokerowe zagranie Reagana z programem tzw. wojen gwiezdnych (strategiczno - narodowego systemu obrony antybalistycznej Strategic Defense Initiative – SDI) oraz oddolne ruchy niezależne w dawnych demoludach spowodowały, że próba reformy systemu podjęta na Kremlu spowodowała jego zawalenie. W 1987 roku Reagan przemawiając przed Bramą Brandenburską wzywał ówczesnego przywódcę ZSRR Michaiła Gorbaczowa:  Panie Gorbaczow, niech pan zburzy ten mur!  (Mr. Gorbachev, tear down this wall!). Ta reaganowska polityka lat 1980-88 zbiegła się z częścią pontyfikatu Jana Pawła II. Obaj  przyczynili się do wypchnięcia sowieckiego komunizmu z historii.  

Od wyniku wyborów w USA zależy kształt polityki europejskiej tego mocarstwa. Ostatnia dekada była bowiem czasem wycofania się Amerykanów z zainteresowania Europą. Pozwoliło to m.in. na nagłośnienie i lansowanie koncepcji m.in. europejskich sił zbrojnych. To wyraźna tendencja do tworzenia alternatywy dla NATO. Ograniczenie amerykańskiej obecności i aktywności w Europie jest na rękę Rosji, która próbuje odbudować swoje wpływy na kontynencie. Zależy też na tym tak Francji, jak i Niemcom. Ich projekty polityczne są o tyle realne, że obecna administracja amerykańska w „planie gry” przesunęła akcenty na Azję. To nie tylko kwestia zakończenia tzw. zimnej wojny w Europie. To też efekt planowania strategicznego, biorącego pod uwagę tak konieczność szachowania Rosji i dawnych republik ZSRS od południa, ale i wzrostu roli Indii oraz rosnących dynamicznie wpływów Chin.  W polityce Obamy dominuje zaś „reset w relacjach z Rosją”.  USA ustąpiły bowiem z zainteresowania dawnymi republikami ZSRR na Środkowym Wschodzie, wykazują też brak determinacji w stosunkach z Ukrainą. W stosunkach z Rosją też widoczna jest defensywa administracji Obamy. To powoduje, że jako główny gracz w tej części świata jawi się Władimir Putin z  jego autorytarnymi rządami. To widoczne było m.in. przy skasowanych przez Obamę projektach tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach – 17 września!. Nie powiodła się też polska polityka skupienia państw nadbałtyckich, Ukrainy, Azerbejdżanu i Gruzji wokół strategicznego partnerstwa z USA. Po tragedii smoleńskiej i śmierci Lecha Kaczyńskiego z tej koncepcji nie pozostało nic. 
Na szczęście w kwestiach bezpieczeństwa energetycznego USA zdają się widzieć konieczność położenia tamy dla rosyjskich planów i energetycznego monopolu Rosji. USA angażują się więc w budowanie niezależności energetycznej Europy poprzez szukanie nowych źródeł energii, budowę nowych rurociągów i zbiorników na surowce energetyczne. Wpływy Rosji bazują bowiem na źródłach energii. Postępujące uzależnienie Europy od rosyjskich dostaw da bowiem w efekcie niestabilność NATO i samej Unii Europejskiej.
Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych odbędą się 6 listopada.  Obywatele oddadzą swoje głosy na elektorów, którzy wybiorą prezydenta i wiceprezydenta USA. Kadencja  prezydenta, Baracka Obamy, wygasa 20 stycznia 2013. Tego samego dnia nastąpi zaprzysiężenie prezydenta elekta na urząd. Jaka będzie dalsza polityka USA w stosunku do Polski, zależy od tego, kto wygra te wybory prezydenckie. 

Artur S. Górski

(Fot. C. G. P. Grey, wikipedia.org)

Warto poczytać

  1. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  2. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  3. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  4. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  5. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

  6. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  7. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

  8. 1270gasiukpawlowicz222 03.07.2018

    Nie ma Petru, a gafa goni gafę. Nowoczesna nie potrafi poprawnie wpisać nazwy kraju

    Nieznajomość ortografii, zwykła niechlujność czy może brak elementarnego szacunku dla ojczyzny? Nowoczesna znowu poraża błędami.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook