Jedynie prawda jest ciekawa

Staniszkis o chłodnych kalkulacjach Tuska: Straszy wojną

29.03.2014

Tusk realizuje to, czego chciała opozycja i ś.p. Lech Kaczyński, czyli m. in, większej ostrożności wobec Rosji - mówi profesor.

Stefczyk.info: Jak pani ocenia listy Platformy Obywatelskiej do Parlamentu Europejskiego? Sporo celebrytów, byłych ministrów...

Prof. Jadwiga Staniszkis: Myśląc o listach Platformy, znajduję tam przede wszystkim najlepszego deputowanego w historii Polski w Parlamencie Europejskim, czyli Jacka Saryusza-Wolskiego. To jest zdecydowanie najbardziej kompetentny kandydat, który zajmował się Europą zanim jeszcze nikomu się nie śniło wejście Polski do Unii Europejskiej. Wiem, że PiS kontestuje Michała Boniego. On zawsze zajmował się tym, na czym się nie znał, mimo że jest zdolnym człowiekiem. Jego argumenty dlaczego chce iść do Parlamentu Europejskiego są niepoważne. To jest przykład demoralizacji, która nagradza za służbę w rządzie. Jeżeli natomiast chodzi o Rostowskiego, to doceniam jego kompetencje. Wiedząc ile on robił w stanie wojennym, to – mimo że nie zgadzam się z tym, co zrobił z OFE – uważam, że jego kompetencje i zaufanie jakim się cieszy na rynkach finansowych spowodowały, że mieliśmy zdolność pożyczkową i przeprowadził nas względnie suchą nogą przez kryzys. Mam jednak zarzuty do jego charakteru, a mianowicie, że uległ Tuskowi w sprawie OFE. Moim zdaniem jest bardzo dobrym i oddanym Polsce człowiekiem.

W zachodniopomorskim z PO kandyduje Rosati. Wiemy, że był związany z SLD, że był jednym z tych, którzy w połowie lat 80. razem z Balcerowiczem walczyli o zmiany stosunków własnościowych. Jest zwyczajnie kompetentny. Celebryci z każdej listy w ogóle nie powinni być brani pod uwagę i niepotrzebnie wprowadza ich do wyborów.

A jak wobec tych propozycji Platformy prezentują się kandydaci Prawa i Sprawiedliwości?

Kontrkandydat Jacka Rostowskiego w regionie – Kosma Złotowski – jest człowiekiem, który nawet we własnych szeregach wchodził w konflikty. Jest on kilka poziomów niżej od byłego ministra finansów. Mimo że chciałabym, żeby wygrało Prawo i Sprawiedliwość, to wspieram np. Pawła Kowala, który został – z wielką szkodą dla PiS-u – zmuszony do odejścia, na skutek wewnętrznych intryg. W tych wyborach trzeba głosować na ludzi.

PiS wprowadza za dużo posłów – przede wszystkim posłanek – które trudno stwierdzić, żeby wypowiadały się i interesowały Europą. Na każdej liście można znaleźć tych, którzy nie powinni się na tam być. Wielka szkoda, że nie ma tam Konrada Szymańskiego. Jest znacznie lepszy od Ryszarda Czarneckiego, który dużo mówi i potrafi wślizgiwać się w łaski odpowiednich ludzi. Natomiast Szymański jest świetnym deputowanym i nawet jego przeciwnicy polityczni przyznają, że jest specjalistą w dziedzinie tworzenia europejskiego systemu energetycznego. Do wszystkich list można mieć zastrzeżenia. Warto zwrócić uwagę na profesora Krasnodębskiego, wykładowcę europeistyki na Uniwersytecie w Bremie. Byłby bardzo cennym nabytkiem.

Jak pani zdaniem powinien zachować się PiS po wyborach? Mam na myśli fakt, że mówi się o ich przejściu do chadeckiej frakcji w Parlamencie Europejskim.

Jako duża reprezentacja powinni zmienić frakcję i wejść do Europejskiej Partii Ludowej. Jeżeli byliby większą grupą niż reprezentacja Platformy, to powinni mieć przewodniczącego delegacji polskiej, wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego i powinni realizować swoje cele dyscyplinując deputowanych PO. Tak się robi politykę! Trzeba walczyć tam gdzie są szanse, czyli właśnie w EPP. Tym bardziej, że Cameron zachował się skrajnie nielojalnie wobec PiS-u, chociaż mi osobiście podoba się jego wizja niehierarchicznej wizji Europy. Najlepsza dla nas byłaby reprezentacja ludzi kompetentnych – i z PiS-u, i z Platformy, walcząca w tej frakcji, która jest najbliższa ideowo – występują tam elementy chadeckie, a nie rozdrabnianie się, które da władzę frakcji socjaldemokratycznej. Obecnie jest za dużo zagrożeń, żeby się dzielić.

Platforma tę kampanię rozpoczęła na konwencji, gdzie Donald Tusk wypowiedział to słynne zdanie, że te wybory są i tym czy polskie dzieci pójdą 1 września do szkoły. Premier straszy wojną?

Tak, straszy. Robi to świadomie. W badaniach robionych dla TVN-u społeczeństwo odpowiadało, ze wierzy, że eurowybory wygra PiS. Jednak z drugiej strony, odpowiadając na pytanie: kogo wolisz na premiera w tych trudnych czasach: Kaczyńskiego czy Tuska (z tyłu głowy aluzja do wojny), wskazywali Tuska. Premier, ciągnie to zagrożenie. Tusk na chłodno realizuje to, czego chciała opozycja i ś.p. Lech Kaczyński, czyli: większej ostrożności wobec Rosji, konsolidacji energetyki, większej dywersyfikacji źródeł, większej mobilizacji krajowego przemysłu obronnego... I dlatego Platformie lekko drgnęło w sondażach. Jednak to straszenie wydaje się błędem w długiej perspektywie politycznej, więc nic dziwnego, że pod rządami Tuska tylko 17 proc. pytanych mówi, ze nie rozważa emigracji. Tusk się nie orientuje – on zgrywa kogoś, kto jest ważnym rozgrywającym, a wcale nim nie jest. To się rozgrywa między Kerrym – Ławrowem, Merkel – Putinem. Polska zaniedbała swoją rolę w Partnerstwie Wschodnim przed szczytem w Wilnie. Wszystko to powinno to być przeprowadzone inaczej.

Czy te wybory przyćmi retoryka ukraińska?

Nie musi przyćmić. Tusk na tym żeruje, ale pojawiają się inne wątki. PiS robi wielki błąd odpowiadając atakami personalnymi. Skarbnik, Stanisław Kostrzewski, kompletnie nie ma wyczucia. Ataki personalne i agresywne spoty zawsze szkodziły PiS-owi. Powinni mówić o problemach w kontekście europejskim, np. o nagminnym łamaniu przez tę ekipę rządzącą standardów pracy, o czym mówi „Solidarność”; powinni mówić o kształcie Unii, która odpowiadałaby naszym interesom. Słusznie mówił Jarosław Kaczyński, że polityka zagraniczna też jest formą realizowania interesów wewnętrznych. I to się powinno odbić na tych spotach wyborczych.

To jest pierwsza kampania wyborcza, przed nami dwulatka wyborcza. Czy jest szansa, że w tym czasie jakaś partia się wklei pomiędzy PO, a PiS?

Trudno powiedzieć. Twój Ruch idzie w dół, jego kulą u nogi jest prezydent Kwaśniewski, który skompromitował się na Ukrainie. Na ich listach raczej nie wszystkie osoby są imponujące i te wybory będą raczej ich klęską. Natomiast jeżeli chodzi o te partie, które powstały z osób wyrzuconych, czy takich, które odeszły z PiS-u, to szkoda że ich nie ma. PiS miałby pewne zwycięstwo w całej serii wyborów, gdyby nie te rozgrywki wewnątrz aparatu. Partia Gowina ma kilku wartościowych ludzi – tak jak wspomniałam, wspieram Pawła Kowala, jeżeli wystartuje. Był kompetentnym europosłem, a ja cenie kompetencję, a nie logo partyjne.

Dziękuję za rozmowę.

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na facebooku!

rozmawiała Magdalena Czarnecka

[fot. premier.gov.pl]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook