Jedynie prawda jest ciekawa

Stanisławczyk o zgodzie Belgów na eutanazję dzieci: "To jest zbrodnia"

14.02.2014

Belgijska lewica znowu jest w "awangardzie postępu". Eutanazji będą teraz mogły być zabijane na ich życzenie. O "nowinkach", które do złudzenia przypominają "zdobycze" niemieckich nazistów rozmawiamy z Barbarą Stanisławczyk, dziennikarką, reportażystką i pisarką

STEFCZYK.INFO: Belgowie wprowadzili eutanazję dla dzieci na ich życzenie. Lewica liberalna oferuje nam niesamowity „postęp”.

Barbara Stanisławczyk: Jestem przerażona, ale spodziewałam się tego, bo rozmowy na ten temat były prowadzone przez belgijski parlament od dłuższego czasu.

To kolejny etap realizacji eugeniki, czyli eliminowania słabszych i tym samym rozwiązywania kłopotów systemu opieki społecznej. Przecież w Belgii i Holandii prowadzone są dywagacje, czy czasem nie pozwolić osobom po 70. roku życia poddawania się eutanazji, a jako powód wystarczyłoby podać „zmęczenie życiem”.

Wracając do tematu dzieci. Jak można określić, że chore dziecko „cierpi ponad miarę”? To jest w ogóle nie do oceny. Jak ono to wyrazi? Przecież gdy ząb je boli, to też może być dla niego „nie do wytrzymania”.

To jest zbrodnia, to co oni w tej chwili robią. Tego w ogóle nie ma co poddawać analizie, bo sensownie się nie da tego uczynić.


Ciekawe jest to, dlaczego oni kwestie np. eutanazji nazywają „nowością”. Przecież to już było – w latach 30. XX wieku w kraju graniczącym z Belgią od wschodu. Miało to nawet swoją nazwę – program „T4”.

Ależ oczywiście. Wprowadzali to Niemcy, którzy też wprowadzali program eugeniki, który rozwija się na zachodzie Europy; eliminacja słabych, chorych, nieproduktywnych.

System jaki się buduje wygląda tak: państwo zmusza 6-letnie dzieci do pójścia do szkoły, a za jakiś tam czas jacyś naukowcy udowodnia, że już 5-latki mogą się tam uczyć. A chodzi o to, aby jak najwcześniej wysyłać ludzi na rynek pracy, którym przedłuży się wiek emerytalny, a następnie będzie się „zmęczonych zyciem” namawiać do eutanazji. Proste? Tak właśnie wygląda ten lewicowo-liberalny system „litowania się nad człowiekiem” i dbanie o jego „godność”.


W Stanach Zjednoczonych wyszła książka, przetłumaczona już na język polski – „Lewicowy faszyzm”. Autor Jonah Goldberg dowodzi w niej, że współczesne ruchy lewicowo-liberalne, lewackie sporo swojego programu i poglądów skopiowały z programów faszystowskich i nazistowskich. Jednak lewaccy zwolennicy eutanazji obrażają się za nazwanie ich faszystami. Dlaczego?

Tak. W wielu książkach już opisywano w jaki sposób nastąpiło odwrócenie pojęć. Faszyzm i nazizm to zjawiska stricte lewicowe nie mające z prawicą, konserwatyzmem nic wspólnego. Naziści tępili kościoły, zwłaszcza katolicki. Zabijali księży. Nazim używał przymiotnika „narodowy”, aby przyciągnąć jak największą grupę społeczeństwa. Nazizm pod pojęciem „naród” rozumiał „rasę”. To nie miało nic wspólnego z pojęciami narodowymi.

Obrzucanie przez lewaków swoich przeciwników mianem „faszyści” jest zabiegiem propagandowym, bo niewielu ludzi, nawet wykształconych, niezbyt dobrze już orientuje się w tych niuansach.


No, ale lewicowy parlament belgijski pokazał właśnie oblicze faszyzmu XXI wieku.

No i to jest przerażające. Przyzwolenie na eutanazję i jej prawne usankcjonowanie prowadzi do tego, że np. w Holandii, która jest pionierem w tej kwestii, system kształcenia medycznego zaczyna obejmować naukę lekarzy jak przygotować pacjentów do skrócenia im życia.

Tymczasem cały klasyczny system medyczny, opierający się na przysiędze Hipokratesa, nastawiony jest na ratowanie życia.


Czyli można się spodziewać, że na studiach medycznych pojawi się przedmiot „jak skutecznie zabijać pacjentów”?

Pewnie nie będzie to nazwane tak wprost, ale być może jako przygotowanie do godnego odejścia czy coś takiego...


Ale chodzi mi oto, że lekarze pracujący dla systemu umożliwiającego eutanazję będą musieli poznać i nauczyć się technik uśmiercania chorych.

Tak, to prawda. Ale proszę zauważyć, że lewica nie używa ostrych sformułowań. Nawet to przejęli od nazistów, którzy też stsowali eufenizmy na najobrzydliwsze działania. Używają gładkich sformułowań, aby nie wystraszyć ludzi.

Więc jeśli nauczymy lekarzy, np. pediatrów, że nie tylko mają ratować, ale też skracać życie, to stopniowo doprowadzi się do tego, że „średni przypadek” będzie uznawany za „przypadek beznadziejny”, bo przecież niektóre „średnie przypadki” są bardzo kosztowne w leczeniu, a koszty systemu – jak wspomniałem na początku – są ważnym determinantem tych lewicowych pomysłów.

Wielu lekarzy to czuje i obawia się tego. Znam przykład polskiego lekarza, który probuje, czy wpróbował wprowadzić zajęcia z medycyny paliatywnej i zorganizował szkolenia z tej dziedziny. Zgłosiło się na nie bardzo wielu lekarzy, bo to ludzie, którzy mają sumienie. Nawet pośród tych, których system zmusza do stosowania eutanazji. Wielu z nich chciało się więcej dowiedzieć o medycynie paliatywnej.

ROZMAWIAŁ: Sławomir Sieradzki

[FOTO: sxc.hu]

Słowa kluczowe:

Belgia

,

eugenika

,

dzieci

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook