Jedynie prawda jest ciekawa

Staliśmy na przepaścią ale Tusk, chce uczynić krok naprzód

14.10.2012

Po piątkowym expose premiera Tuska i sobotnich trwających ponad 2 godziny wyjaśnieniach ministrów finansów i skarbu Rostowskiego i Budzanowskiego jest już jasne, że nasz kraj będzie pożyczał na jeszcze większą skalę niż do tej pory, tyle tylko że to pożyczanie wyprowadzimy poza sektor finansów publicznych.

W ciągu najbliższych 10 lat mamy wydać 700-800 mld zł (prawda jaka precyzja) i tylko niewiele ponad 1/3 tej sumy będzie pochodziło z budżetu Unii Europejskiej, resztę mają stanowić pieniądze budżetowe i środki pożyczone tyle tylko, że pożyczkobiorcą będzie Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK), państwowa spółka „Inwestycje Polskie”, a także inne spółki skarbu państwa w których ma on pakiety kontrolne.

W ten sposób państwo wyprowadza pożyczanie poza sektor finansów publicznych, bo w ramach tego sektora pożyczać już nie jest w stanie. Dług publiczny przekroczył w połowie roku 2012 już 900 mld zł i jest wprawdzie ciągle niższy niż konstytucyjny próg 60% PKB ale tylko dlatego, że dodatkowa kwota 60 mld zł długu jest schowana pod dywanem dzięki kreatywnej księgowości ministra Rostowskiego.

Unijne źródło finansowania inwestycji, które wskazał premier Tusk, to środki europejskie perspektywy finansowej na lata 2014-2020. Tyle tylko, że z osławionych 300 mld zł dla Polski (z reklamy wyborczej Platformy z 2011 roku), raczej nici.

Wprawdzie wczoraj minister Rostowski na pytanie czy jest jakiś plan B w sytuacji kiedy tych 300 mld zł z UE nie będzie, znowu odpowiedział, że wszystko jest pod kontrolą ale w tej sprawie, rzeczywistość skrzeczy jak nigdy dotąd.

Nie tylko bowiem nie uda się przeforsować dużego budżetu UE wynoszącego około 1033 mld euro na 7 lat, będzie on bowiem jak chcą Niemcy i Francja o przynajmniej 100 mld euro mniejszy ale pojawiła się jeszcze groźba wydzielenia z niego tzw. II budżetu tylko dla krajów strefy euro, w wysokości przynajmniej 20 mld euro rocznie, a więc w całej perspektywie finansowej, wynoszącego przynajmniej 140 mld euro.

Sumaryczne środki dla Polski z budżetu UE na lata 2014-2020, nie tylko więc będą znacznie mniejsze od tych obiecywanych ale także utworzenie II budżetu dla państw strefy euro, będzie podstawą do wprowadzenia nowego instrumentu pożyczania przez te kraje tj. euroobligacji.

Wszystko wskazuje więc na to, że pieniędzy europejskich będzie jednak niestety znacznie mniej niż przyjął rząd ustalając je jako źródło finansowania wielkich inwestycji.

BGK ma dostać w ciągu najbliższych 3 lat 10 mld zł pochodzących ze sprzedaży aktywów spółek skarbu państwa, w których jego udziały są wyższe niż pakiety kontrolne tyle tylko, że ma się to odbywać dodatkowo oprócz corocznej wyprzedaży majątku skarbu państwa nazywanej na użytek opinii publicznej prywatyzacją.

Ten kapitał ma być podstawą do pożyczenia przez BGK głównie w międzynarodowych instytucjach finansowych, przynajmniej 30 mld zł i te środki mają być podstawą udzielania poręczeń i gwarancji a także kredytów dla potrzebujących takiego wsparcia podmiotów gospodarczych.

Tyle tylko, że już teraz w BGK są przecież fundusze poręczeniowe i gwarancyjne dla prywatnego biznesu ale nie cieszą specjalnym zainteresowaniem bo są drogie a ponadto, żeby je pozyskać trzeba uczestniczyć w długotrwałej biurokratycznej procedurze.

Z kolei spółka „Inwestycje Polskie” ma być także wyposażone w kapitał pochodzący ze sprzedaży aktywów spółek skarbu państwa w oparciu o który ma pożyczać środki finansowe na rynku i wspomagać, a nawet uczestniczyć finansowo w ważnych inwestycjach infrastrukturalnych w tym także tych realizowanych przez samorządy. I tu także na zasadzie dźwigni kapitał w wysokości paru miliardów złotych ma pozwolić pożyczyć przynajmniej 4-5 razy więcej.

Jak z tego wszystkiego wynika Tusk i jego ministrowie zaproponowali znowu jedno wielkie pożyczanie tym razem jednak już poza sektorem finansów publicznych (podobnie działa krajowy Fundusz Drogowy tyle tylko, że UE zaliczyła nam go do sektora finansów publicznych i dalsze pożyczanie poprzez ten fundusz nie ma już sensu).

Będzie pożyczał państwowy bank, państwowa spółka „Inwestycje Polskie” mają pożyczać także spółki energetyczne, spółki sektora naftowego, gazowego i chemicznego i inwestować.

Kto to wszystko za jakiś czas będzie spłacał? Ci co zostaną w kraju i tutaj będą pracowali, płacąc podatki.

Po tym expose premiera Tuska można powiedzieć tak „staliśmy na skraju przepaści ale po wydaniu takich ogromnych pieniędzy, uczynimy znaczący krok naprzód”.

I Państwo macie jeszcze wątpliwości, że ekipę Tuska, trzeba jak najszybciej odsunąć od władzy?

Zbigniew Kuźmiuk
[fot. PAP]
Słowa kluczowe:

Donald Tusk

,

przepaść

,

kryzys

,

pożyczanie

,

banki

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook