Jedynie prawda jest ciekawa


Spuścizna prezydenta Lecha Kaczyńskiego

10.04.2012

Wytworzony został kompletnie nieprawdziwy obraz prezydenta. Zarówno prezydent Lech Kaczyński, jak i prezes PiS Jarosław Kaczyński byli postrzegani przez niektóre środowiska jako zagrożenie dla ich istotnych interesów. I rzeczywiście – z programem radykalnej zmiany państwa polskiego – takie zagrożenie dla establishmentu III RP stanowili - mówi Maciej Łopiński w rozmowie z "Magazynem Solidarność".

Poniżej publikujemy fragmenty rozmowy przeprowadzonej z Maciejem Łopińskim w przeddzień 2. rocznicy tragicznej katastrofy pod Smoleńskiem.

Magazyn Solidarność: Stracił Pan w katastrofie Tu-154 M wielu przyjaciół. Wśród nich był ten najważniejszy – Lech Kaczyński. Myśli Pan o prezydencie jako o swoim przyjacielu?

Maciej Łopiński: Wspominam go często. Bardzo mi go brakuje. Niejednokrotnie łapię się na myśli: muszę to przedyskutować z Leszkiem… I to zarówno wtedy, kiedy mam jakiś problem, jak i wtedy, kiedy coś mnie po prostu zaciekawi czy zaskoczy. Lubiłem z nim rozmawiać. Nie tylko o polityce. O książkach, historii, kinie, psach, kotach, kłopotach z dziećmi. O życiu. Brak mi też Marylki. Jej życiowej mądrości, ciepła, którym promieniowała  wokół.

Znał Pan prezydencką parę bardzo dobrze. Polakom jednak nie dane było poznać Lecha Kaczyńskiego. Czy był to efekt nieumiejętnego poruszania się w ramach demokracji medialnej? Lech Kaczyński nie mógł liczyć na przychylność tzw. mainstreamu, czyli środków masowego przekazu i nurtu reprezentowanego przez większość tych, którzy aspirują do roli kreatorów opinii…

– Wytworzony został kompletnie nieprawdziwy obraz prezydenta. Zarówno prezydent Lech Kaczyński, jak i prezes PiS Jarosław Kaczyński byli postrzegani przez niektóre środowiska jako zagrożenie dla ich istotnych interesów. I rzeczywiście – z programem radykalnej zmiany państwa polskiego – takie zagrożenie dla establishmentu III RP stanowili. To, że Lech Kaczyński rozpoczął przywracanie zbiorowej pamięci prawdziwych bohaterów, ludzi, którzy zostali  zepchnięci na margines, wyrugowani z polskiej świadomości, także budziło opory części tak zwanych autorytetów. Ale prezydent konsekwentnie realizował swą politykę historyczną. Stąd chociażby przywracanie czci Powstaniu Warszawskiemu, „żołnierzom wyklętym” czy ludziom „Solidarności”.

Te ataki ukierunkowane na prezydenta nie wychodziły li tylko ze strony osób związanych z systemem PRL-u…

– Część dawnej opozycji demokratycznej szybko zaczęła współtworzyć ten establishment, dogadując się z wpływowymi działaczami wywodzącymi się z PRL-u. W pewnym momencie, właściwie już podczas Okrągłego Stołu, doszło do ekspresowej fraternizacji, co było przyznaniem, że oto część dawnej opozycji i ludzi PRL łączy jakiś wspólny interes.

To rzutuje też na cały bieg zdarzeń związanych z 10 kwietnia. W pobliżu lotniska Smoleńsk-Siewiernyj zginął prezydent wraz z żoną i wszystkimi członkami delegacji, a dzisiaj słyszy się, kiedy ktoś pyta i domaga się wyjaśnienia tragedii: „Ty znowu o tym Smoleńsku” – jak gdyby nic wielkiego się nie stało…

– Polacy pytają i pytać będą, bo to ich prawo, by uzyskać odpowiedzi. To była największa i najbardziej dotkliwa katastrofa powojennych lat. Zginął prezydent Rzeczypospolitej, generałowie, dowódcy wszystkich rodzajów sił zbrojnych, szef Sztabu Generalnego, biskupi polowi, ministrowie, szefowie urzędów centralnych, parlamentarzyści. Powstała wyrwa w organizmie państwa. Tam byli nie tylko moi koledzy i koleżanki z kancelarii prezydenckiej czy PiS. Zginęli politycy różnych opcji. Tego nie da się zbyć tendencyjnymi raportami i zepchnąć w niepamięć.

Rankiem 10 kwietnia 2010 roku był Pan w swoim domu w Gdańsku. Jak ta tragiczna wiadomość do Pana dotarła? Ktoś do Pana dzwonił z kancelarii, z MSZ, może z BOR-u?

Z prezydentem rozstałem się w piątek przed godz. 23, bo o godz. 3 byłem już u siebie w domu. Nie sądziłem, że ktoś będzie do mnie nocą telefonował, więc wyciszyłem telefon. Obudziłem się rano przed godz. 9. Zszedłem na dół do kuchni, aby zaparzyć kawę i włączyłem radio. Usłyszałem, że samolot z prezydentem miał wypadek. W pierwszej chwili wydawało mi się to nierzeczywiste, nierealne. Taki odruch obronny nastąpił. Przeszedłem do pokoju. Włączyłem telewizor i nie miałem już wątpliwości…

(...)

Czy, jak twierdzą premier Donald Tusk i prezydent Bronisław Komorowski, wspominając o – jak mówi – „swoim poprzedniku”, państwo zdało egzamin po tragedii smoleńskiej?

– Nie można mówić, że państwo zdało egzamin, dlatego że zorganizowało pogrzeby ofiar. Państwo okazało swoją słabość, widoczną choćby w tym, że kluczowe dowody są w rękach Rosjan. Na temat okoliczności tragedii pojawiło się cały szereg tez i domniemań, które powoli próbujemy rozsupłać i wykazać ich fałsz. Niezwykle pomocne są opinie krakowskiego  Instytutu Ekspertyz Sądowych imienia profesora Jana Sehna, ustalenia sejmowego zespołu, którego pracami kieruje Antoni Macierewicz,  jak też opublikowany w marcu raport Najwyższej Izby Kontroli.

Raport NIK zawiera stwierdzenia miażdżące dla sposobu zarządzania państwem, który miał wpływ na to, że doszło do tragedii.  Polemizuje z raportem szef kancelarii premiera Tomasz Arabski, formułując zarzut, że NIK nie przeanalizowała w sposób wnikliwy i rzetelny licznych zastrzeżeń zgłoszonych przez szefa KPRM w toku kontroli, podnosząc, że kancelaria premiera, w tym jej szef, nie mogły ingerować w plany wizyt organizowanych przez Sejm, Senat czy prezydenta, bo to oznaczałoby naruszenie ich autonomii…

– Słyszałem te wypowiedzi, ale też pamiętam inną sytuację prezydenckiej wizyty zagranicznej, gdy szef KPRM bezpodstawnie odmówił prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu samolotu, gdy prezydent chciał lecieć w 2008 roku na szczyt przywódców europejskich w Brukseli. Nie było wówczas wątpliwości, kto jest dysponentem samolotu, gdy realizowany był plan niedopuszczenia do obecności Lecha Kaczyńskiego w Brukseli. Próba uniemożliwienia prezydentowi wypełniania obowiązków konstytucyjnych reprezentowania Polski za granica stanowiła naruszenie konstytucji. Ostatecznie kancelaria prezydenta wyczarterowała od LOT-u boeinga 737. Zatem skoro szef kancelarii premiera podjął decyzję w sprawie lotu do Brukseli, to zgodnie z zasadami przewozu VIP-ów też ta kancelaria winna koordynować lot do Smoleńska.   

Czy po dwóch latach zbliżyliśmy się do wyjaśnienia tego, co się działo tuż przed uderzeniem samolotu w ziemię?  

– Od samego początku była prowadzona akcja puszczania kłamliwych informacji. Przypomnijmy te frazy: „cztery razy podchodził do lądowania”, „tak lądują debeściaki”, „jak nie wyląduję, to mnie…” itd. To nie ma żadnego potwierdzenia w materiałach dowodowych. Podobnie jak rzekoma kłótnia generała Andrzeja Błasika z kapitanem Arkadiuszem Protasiukiem  tuż przed startem, jak to, że generał Błasik był pod wpływem alkoholu, że prezydent miał naciskać na pilotów. Ekspertyzy naukowe dowodzą, że nie jesteśmy w stanie odpowiedzialnie stwierdzić, że gen. Błasik był w kokpicie. Nikt do tej pory za dezinformację nie przeprosił, nie mówiąc o odpowiedzialności. 

(...)

Być może raport NIK pomoże wskazać winnych zaniedbań. „Tu-154M nie miał prawa wykonać lotu z zamiarem lądowania w Smoleńsku, ponieważ brakowało jasnych procedur, a istniejące nie były przestrzegane” – uważa prezes NIK Jacek Jezierski.  Nikt w kancelarii prezydenta nie przewidział czarnego scenariusza, nikomu nie zapaliła się w głowie kontrolna lampka? 

– Pismo z MSZ informujące o stanie lotniska w Smoleńsku dotarło do Kancelarii Prezydenta RP dwa dni po katastrofie!

To rzeczywiście tragiczna puenta. „Ten samolot zgodnie z polskim systemem prawnym nie miał prawa wykonać tego lotu z zamiarem lądowania w Smoleńsku, ponieważ to było lotnisko nieistniejące w rejestrze lotnisk, w związku z czym traktowane jako nieczynne” – powiedział prezes NIK Jacek Jezierski na antenie Polskiego Radia. Samolot mógł wykonać lot tylko na lotnisko czynne... 

– Powtarzam: pismo z MSZ, że lotnisko nie jest przygotowane dostaliśmy... po tragedii. Do prezydenckiej kancelarii dotarło ono 12 kwietnia 2010 roku. Również BOR nie dopełniło obowiązków. Na miejscu lądowania samolotu z naszą delegacją nie było funkcjonariuszy BOR, oprócz oddelegowanych przez MSZ do ochrony ambasadora. Nie było też wariantu awaryjnego ani nawet przygotowanej kolumny samochodowej.  Wiemy wiele na temat katastrofy dzięki ekspertyzom instytutu z Krakowa i pracom ekspertów. Mam zastrzeżenia do raportu NIK, ale on pokazuje czarno na białym skalę lekceważenia bezpieczeństwa głowy państwa. Czekam na wyniki postępowania prokuratorskiego. Wiele też udało się wyjaśnić zespołowi pracującemu pod kierunkiem Antoniego Macierewicza, w którym sam uczestniczę.

Jednak wnioski, które komisja przy wsparciu amerykańskich ekspertów formułuje, są traktowane co najmniej z rezerwą przez wspomniany wyżej mainstream.

– Stopniowo zbliżamy się do prawdy, co było przed, w czasie i po katastrofie. Amerykańscy naukowcy, profesorowie Kazimierz Nowaczyk i Wiesław Binienda, są znakomitymi ekspertami w swoich dziedzinach i cieszą się świetną opinią. Nie możemy polegać na opracowaniach, które zaprezentowała generał Anodina. Podobnie jak na raporcie firmowanym przez ministra Jerzego Millera.  

Kto zatem podjął interpretację strony rosyjskiej jako wiążącą, nakazującą, by lot traktować jako lot cywilny. Ktoś chyba podpowiedział premierowi Tuskowi zgodę na takie rozwiązanie?

– I na tak – zdawałoby się – proste pytanie nie ma odpowiedzi. Oddanie śledztwa w ręce rosyjskie i jedynie symboliczny udział w nim na terenie Rosji strony polskiej i to w osobie pułkownika Edmunda Klicha było zasadniczym błędem. Edmund Klich był, wiele na to wskazuje, wytypowany przez stronę rosyjską. To do niego zatelefonował przecież wiceszef MAK Aleksiej Morozow. 

(...)

To, co stało się później, 10 kwietnia 2010 r., przeorało scenę polityczną. Czy jest szansa na powrót do koncepcji politycznej Lecha Kaczyńskiego?   

–  Lech Kaczyński zostawił bardzo bogatą spuściznę.  Prezydent  prowadził maksymalnie suwerenną politykę zagraniczną, tak by nie było podziału na kraje nowej i starej Unii Europejskiej. Jego wizja była wizją państwa nowoczesnego, silnego gospodarczo, ale i solidarnego, w którym nie będzie głębokich podziałów i głębokiego rozwarstwienia ekonomicznego. Państwa mającego obowiązki, z których nie może zrezygnować. Państwa, które powinno zapewnić bezpieczeństwo obywatelom. Państwo rządzone przez Platformę Obywatelską nie zapewniło bezpieczeństwa pierwszemu obywatelowi…

Rozmawiał Artur S. Górski
całość wywiadu w "Magazynie Solidarność"
[fot. maciejlopinski.pl]

Warto poczytać

  1. sleeping-giants-18072018 18.07.2018

    Zastraszali firmy bo chcieli zniszczyć prawicowe media. Działalność lewicowej grupy została zdemaskowana

    Prawicowy portal Daily Caller ujawnił tożsamość założyciela organizacji Sleeping Giants, zajmującej się zastraszaniem firm zamieszczających reklamy w prawicowych mediach. Okazało się, że jej założyciel, Matt Rivitz, sam jest pracownikiem przemysłu reklamowego

  2. 1270SZTUCZNEMIESKO 18.07.2018

    Zgroza. Już za kilka lat w restauracjach będziemy jeść sztuczne mięso

    Świat stanął na głowie. Choć tę tendencję obserwujemy na wielu płaszczyznach, to jednak ostatnie dokonania holenderskich naukowców napawają nas przerażeniem. Tamtejsza spółka zaprezentowała pierwszego hamburgera, do którego mięso wyprodukowano w laboratorium

  3. 1270lenin12 17.07.2018

    Rosyjski zbrodniarz twarzą reklamy polskiej firmy. Przesadzili

    Lenin, to wbrew komunistycznej propagandzie, jeden z najkrwawszych dyktatorów ubiegłego stulecia.

  4. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  5. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  6. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  7. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  8. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook