Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Ludzie w Polsce sobie nie ufają. I to jest prawdziwy kryzys

19.09.2011
janusz_sniadek
Ludzie w Polsce sobie nie ufają. I to jest prawdziwy kryzys

Wielkim dramatem jest, jeśli związki zawodowe udają polityków lub jeśli politycy udają związki. Z takim pomieszaniem mamy do czynienia i dziś - mówi w rozmowie z portalem Stefczyk.info Janusz Śniadek.

17 września we Wrocławiu odbyła się manifestacja europejskich związków zawodowych. Czy w dzisiejszych czasach takie spotkania są potrzebne?

Janusz Śniadek*: Dzisiejsze czasy naznaczone są kryzysem, który nie jest wynikiem niekontrolowanych zjawisk czy błędów pracowników. On wynika ze złych decyzji, spekulacyjnego działania wielkiej światowej finansjery. Międzynarodowy kapitalizm kasynowy nadął wielką bańkę kredytów bez pokrycia. Zadłużenie spłacano środkami z kredytów itp. W końcu ta bańka pękła i rozpoczął się kryzys. Koszty tego kryzysu zaczęto przenosić właśnie na pracowników. Protesty, które organizowane są na świecie, nie są obroną pracowników przed koniecznością dziejową. One są wyrazem sprzeciwu wobec obarczania winą za kryzys ludzi pracy. Są protestem wobec celowej polityki obarczania ludzi najsłabszych. W tym samym czasie są grupy i środowiska, którym dzieje się dobrze. Dzisiejsze czasy sprawiają, że protesty związkowców są nie tylko potrzebne, one są konieczne. To właśnie dziś tego typu akcje są celowe i potrzebne.

Jednak nie przebijają się do szerszego odbiorcy.

Je się próbuje tuszować. Zasłania się je płotem. To aluzja do logo polskiej prezydencji. W mojej ocenie w Polsce próbuje się zasłaniać różne negatywne zjawiska dziejące się w państwie.

Jaki jest dziś klimat wokół związków zawodowych w Europie?

Wśród elit politycznych związek manifestujący społeczne niezadowolenie zawsze będzie źle widziany. Któż z nas lubi krytykę. Negatywny odbiór związków przez środowiska rządzące jest więc czymś zrozumiałym. Jednak na tym właśnie polega dialog społeczny, żeby ścierały się przeciwstawne racje. Ważne, żeby z tego dialogu wychodził jakiś kompromis. Jednak w wielu krajach jakość tego sporu jest niska.

Jak jest w Polsce?

Niedobrze. Za niską jakość sporu płacimy dziś kolosalną cenę. Jest nią kryzys kapitału społecznego. Wiele mówi się w kraju o zadłużeniu finansów publicznych, o długu. Jednak płotem zasłonięto inną rozrzutność. Myśmy roztrwonili kapitał społeczny. W rozwiniętych krajach europejskich zaufanie społeczne lokuje się na poziomie kilkudziesięciu procent. W Szwecji dochodzi nawet do 80. Tyle procent badanych uważa, że można ufać ludziom. W Polsce wskaźnik ten znajduje się na dramatycznie niskim poziomie 10 procent. W związku z tym na alarm biją już socjologowie. Profesor Czapiński w diagnozie społecznej wydanej w tym roku ostrzega, że niski poziom kapitału społecznego w naszym kraju może stać się główną barierą rozwoju.

Jaki to ma wpływ na gospodarkę?

Brak zaufania przekłada się na konkretne pieniądze. Rosną bowiem gigantycznie koszty transakcyjne. Ludzie i firmy w relacjach z kontrahentami muszą bowiem zabezpieczyć się w związku z brakiem ufności. Szukają sposobów zabezpieczenia transakcji. To mnoży niepotrzebne koszty. To można by porównać do sypania piachu w sprawny mechanizm. Obniżanie kapitału staje się w rezultacie barierą rozwoju polskiej gospodarki.

Dziś w całej Europie trwają protesty związkowców. Również w Polsce. Czy zatem sytuacja pracowników w Polsce i innych krajach UE jest porównywalna?

Rzeczywiście w Polsce związki zawodowe i świat pracy protestuje w podobnych sprawach, jak nasi koledzy z całej Europy. Politycy często mówią nam, że i u nas trzeba ciąć wydatki na sprawy socjalne, ponieważ wszędzie się tnie. Jednak różnica jest diametralna. Jeśli w Europie obcięto świadczenia o połowę to tam sytuacja nadal jest dwa razy lepsza niż w Polsce. My możemy dziś jedynie marzyć o takim poziomie świadczeń jak w Europie. W Polsce tnie się, choć już nie ma z czego. To jest problem.

W mediach związki zawodowe są często przedstawiane, jako kontestujące rzeczywistość. Mówi się, że nie mają żadnego pomysłu na zmiany na lepsze.

Z wykształcenia jestem inżynierem. Nauczono mnie, że dany mechanizm działa, jeśli jego poszczególne elementy realizują funkcje, do których zostały powołane. Podobnie jest z mechanizmami społecznym – państwem czy gospodarką. Wielkim dramatem jest, jeśli związki zawodowe udają polityków lub jeśli politycy udają związki. Z takim pomieszaniem mamy do czynienia i dziś. Rząd podpiera się sztandarami, wyciąga prezydenta Wałęsę czy Henrykę Krzywonos. Udaje, że jest związkiem zawodowym , że wie lepiej jak dbać o pracowników. Demokracja będzie jednak lepiej działała, jeśli rząd będzie robił co do niego należy, a związki będą realizowały swoje zadania.

Jakie są wasze propozycje?

Nie zależy zadawać pytań, co by związki zrobiły, gdyby były rządem. One nim nie są. Sztab ludzi bierze kolosalne pieniądze, żeby rządzić krajem. Oni mają co robić. Pytanie związkowców, co by zrobili, jest zupełną dziecinadą. Politycy, którzy takie pytania zadają, nie powinni zajmować żadnych ważnych stanowisk w państwie.

Rozmawiał Stanisław Żaryn

*Janusz Śniadek: inżynier, działacz związkowy, były przewodniczący „Solidarności”, kandydat PiS do Sejmu.
CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook