Jedynie prawda jest ciekawa

Śniadek: Odtworzyć topniejący przemysł

22.10.2012

Rzeczą najistotniejszą jest kwestia reindustrializacji Polski, a więc odbudowa polskiego przemysłu. Coraz więcej autorytetów, naukowców zaczyna tę konieczność dostrzegać - uważa Janusz Śniadek, poseł PiS, były przewodniczący "S"

Stefczyk.info: Która z propozycji, zgłoszonych dziś podczas dzisiejszej debaty o pracy uważa pan za najważniejsze? Które powinny zostać zrealizowane w pierwszej kolejności?

Janusz Śniadek: Osnową do debaty były propozycje zawarte w narodowym programie zatrudnienia przygotowanym przez PiS w ramach programu Alternatywa. Z całą pewnością, i to wybrzmiało kilkakrotnie z ust różnych mówców, rzeczą najistotniejszą jest kwestia reindustrializacji Polski, a więc odbudowa polskiego przemysłu. Coraz więcej autorytetów, naukowców zaczyna tę konieczność dostrzegać. Mało tego również Komisja Europejska, dostrzegła ten zanik produkcji przemysłowej w Europie. Trzeba odtworzyć topniejący przemysł. A to się będzie musiało łączyć z odtwarzaniem miejsc pracy.

Czy możliwy jest do zahamowania proces emigracji zarobkowej? Co by się musiało stać, by ludzie przestali wyjeżdżać z Polski za chlebem?

To jest jeden z dramatów Polski, który nie tylko można ale wręcz trzeba zatrzymać. To jest warunek dalszego rozwoju Polski. Dzisiaj niestety jest tak, że Polacy w krajach pogrążonych w recesji znajdują większe poczucie bezpieczeństwa, niż w Polsce, zielonej wyspie premiera Tuska. I tam decydują się na rodzicielstwo. Tak, że tam rodzi się więcej młodych Polaków niż w kraju. To jest nasz narodowy dramat. Bez dobrych miejsc pracy, stosunku pracy, zatrudnienia pozwalającego na planowanie przyszłości, zaciąganie kredytów mieszkaniowych nie uda się go zatrzymać.
Zwracam uwagę, że osoby bez stosunku pracy są dziś obywatelami drugiej kategorii. Nie mogą planować życia, kupić mieszkania, brać kredytów mieszkaniowych, zakładać rodziny. To jest wszystko system naczyń połączonych. Bez takiego sytemu, bez dania nadziei na przyszłość i możliwości budowania rodziny w Polsce procesu emigracji nie zatrzymamy.

Co należy zrobić z tzw. umowami śmieciowymi? Czy one powinny zostać w jakiś sposób ograniczone i opodatkowane, czy też ich szerokie stosowanie jest w czasach kryzysu nie do uniknięcia?

To był jeden z tych tematów wokół których eksperci biorący udział w debacie mieli najbardziej podzielone zdania. Ważne jest co mamy na myśli mówiąc o umowach śmieciowych. Pan premier Tusk wymienił tylko umowy o dzieło, które stanowią jedynie margines większej całości. Zresztą sam potem wskazywał, że spośród 14 mln pracujących 5 mln płaci składkę ZUS w stopniu zupełnie nieproporcjonalnym w stosunku do swoich zarobków.Ja osobiście stoję na stanowisku, że trzeba tu po prostu przestrzegać prawa. Jest projekt PiS walki z tą patologią uciekania od stosunku pracy. Ja za umowy śmieciowe uważam te wszystkie sytuacje, w których ucieka się od płacenia składki ZUS albo od ochrony pracownika i zawiera się umowy sprzeczne z kodeksem pracy. Łamie się prawo. Bo kodeks pracy powiada, że praca świadczona w określonym miejscu, czasie, pod nadzorem i za wynagrodzeniem jest stosunkiem pracy. I kodeks to stwierdza kategorycznie niezależnie od woli stron. Jest to niezależne od swobody umów cywilno – prawnych. Po prostu po spełnieniu określonych kryteriów mamy do czynienia ze stosunkiem pracy, niezależnie od tego jak strony te umowy nazwą.

Ale to jest prawo trudne do wyegzekwowania, bo pracownik nie będzie skarżył pracodawcy o rodzaj umowy, bojąc się utraty pracy w ogóle...

Dzisiaj kiedy pracownicy się zakładnikami pracodawcy godzą się na to omijanie prawa, aby w ogóle mieć środki do życia. Dlatego propozycja PiS polega na udzieleniu kompetencji Państwowej Inspekcji Pracy wydawania nakazów zawierania stosunków pracy. Pracodawca ewentualnie może od takiej decyzji się odwołać do sądu.

Jak pan odebrał nieobecność przewodniczącego "Solidarności" na dzisiejszej debacie?

Uważam, że to była ważna debata i stąd swoją obecność uznałem za oczywistą i konieczną. Trzeba wykorzystywać każdy moment, żeby głos społeczny "Solidarności" był obecny w przestrzeni publicznej. Dlatego zdecydowałem się zabrać głos w tej dyskusji i w ten sposób głos związku był w niej obecny i słyszalny.

not. ansa

[fot.PAP/Jacek Turczyk]

 

 

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook