Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Słomka: Pomózmy bohaterskiemu ojcu!

29.04.2014

Czasem są sytuacje, które wymagają po prostu reakcji! Sprawa, którą chcę poruszyć nie jest polityczna i na szczęście nie jestem kandydatem w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Stąd trudno uznać, że ma to związek z kalendarzem wyborczym.



Od 18 lutego pod budynkiem katowickiego Sądu Okręgowego przy ul. Francuskiej stoi kamper, w którym w obronie praw swoich dzieci protestuje Roman Habraszewski. Jest jednym z tysięcy ojców, którym utrudnia się kontakt z dziećmi. Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak informuje w swojej informacji za rok 2012, że już blisko 25 tysięcy jego interwencji dotyczy utrudniania kontaktów rodzica z dziećmi. Sam problem narasta już chyba w sposób geometryczny. Warto zauważyć, że Wielki Polak – św. Jan Paweł II jasno wołał o prawa RODZINY. Jak można wywieść z sytuacji protestującego ojca ... dosyć bezskutecznie w III RP!

Ustawodawca kontroluje ... a sądownictwo się tym nie przejmuje

W sprawie  Romana Habraszewskiego głos zabrali parlamentarzyści różnych opcji: Patryk Jaki z Solidarnej Polski (interpelacja nr 25944) i Zbigniew Konwiński z Platformy Obywatelskiej. Do tego w ramach Parlamentarnego Zespołu ds. Dzieci ta sprawa będzie również poruszana przez parlamentarzystów z PiS i PSL. Od TVN przez Wydarzenia TV POLSAT po Magazyn Ekspresu Reporterów oraz media drukowane ... wszyscy zauważają, że bohaterski ojciec - korzystając z wzoru Michała Drzymały - dąży do zachowania więzi z dwoma synami. Tyle, że „niezawisły” Sąd Okręgowy w Katowicach na posiedzeniu 25 kwietnia br. nakazuje protestującemu opuszczenie mieszkania, w którym i tak nie mieszka, a do tego ... ogranicza mu kontakty z dziećmi do 1 godziny we wtorek raz w tygodniu. W odczuciu protestującego takie ograniczenie równa się brakowi kontaktów. Dlaczego? Otóż za pośrednictwem filmów z Youtube widzimy, jak młodszy z jego synów reaguje na rozstanie i nie rozumie dlaczego tata go opuszcza po 4 godzinach widzenia. Co dopiero będzie się działo w umysle malucha po ¼ tego okresu! Czy to jest realizacja „dobra dzieci” przez Sąd?

Trzeba wspomnieć, że Roman Habraszewski jest oskarżany o pedofilię i pobicie żony. Poważne oskarżenia tracą zrozumiałym ostracyzmem do momentu, gdy ktoś nie zauważy „mody” na polowanie takimi argumentami na uzyskanie określonego efektu. Do tego – co sam potwierdziłem – Roman Habraszewski prosi o zbadanie na wiariografie w tych kwestiach. Wywodzi, że wszystko co dzieje się w jego sprawie wynika z układu bowiem jego obecny teść jest wykładowcą na wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego i „wychował” setki sędziów i prokuratorów. Efekt pochylenia się nad jego problemami przez Sąd Okręgowy w Katowicach wskazuje, że za „niezawisłością” sędziowską może kryć się solidarność zawodowa, w której dobro dziecka nie ma nic wspólnego. Przedmiotowe traktowanie dwójki małoletnich dzieci musi spotkać się z jakąś reakcją! Czy chcemy kolejnego aktu  rozpaczy i płonącego człowieka pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów? Wtedy mimo 2 miesięcy protestu ktoś zareaguje?

„Sądokracja”?

Uważam jako były parlamentarzysta, że niebezpiecznie zbliżamy się do „sądokracji”, gdy oderwana od rzeczywistości kasta sędziowska „naucza” władze ustawodawczą i wykonawczą o tym jak ma wyglądać sprawiedliwość, prawa obywatela, itd. Tymczasem wybrany z woli Narodu parlament powinien nauczać sądownictwo o tym co jest w interesie Polaków! Umocowanie sądownictwa w Konstytucji RP i „parawan niezawisłości” nie może być czymś ważniejszym niż dyspozycja art. 2 Konstytucji RP i poczucie sprawiedliwości oraz rządów państwa prawa. Dziwię się parlamentarzystom interweniującym w sprawie i innym politykom wszystkich opcji, że po „moralnej odpowiedzialności” eksposeł Beaty Sawickiej, „pobiciu kulą karabinową ze skutkiem śmiertelnym” w dalszym ciągu uważają sędziów za „święte krowy”. O bezkarności zorganizowanej grupy przestępczej o charakterze zbrojnym nie wspominając!

W 2011 r. senator I, II, III, IV, VI i VII kadencji, od 2011 sędzia Trybunału Stanu mec. Piotr Łukasz Andrzejewski w rozmowie z Nowym Państwem (nr 7/2011), oceniał:

    „(…) sędziowie (…), nie zostali poddani właściwej selekcji. Nie potwierdził się optymizm pierwszego prezesa Sądu Najwyższego Adama Strzembosza, że wymiar sprawiedliwości sam się oczyści. Okazało się, że w III RP kariery wielokrotnie porobili sędziowie, którzy zasłużyli się tym, że stosowali nielegalne prawo stanu wojennego, co wynika z orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Zważywszy na to, że założycielem III RP jest jej pierwszy prezydent gen. Wojciech Jaruzelski (siedzący dotąd na ławie oskarżonych) – wydaje się, że dziś wiele orzeczeń i wielu sędziów temu aktowi założycielskiemu odpowiada. Mimo że mamy wielu naprawdę dobrych sędziów, którzy wydają wyroki odpowiednie dla państwa prawa. Niestety, ci, którzy sprzeniewierzyli się zasadzie niezawisłości i są niezawiśli od systemu prawa, nie są od sądzenia odsunięci (…) Praktycznie nie ma dzisiaj środków, by oddziaływać na sędziów. Za każdym razem, gdy w Senacie próbujemy przy sprawozdaniach z samorządu sędziowskiego czy Sądu Najwyższego mówić o takich sprawach, spotykamy się z zarzutem, że chcemy ograniczyć sędziowską niezawisłość. To taki czarodziejski parawan, za którym można wszystko. (…)”

Strasburg swoje a polskie sądy swoje za nasze podatki

Poseł do Parlamentu Europejskiego i były sędzia Janusz Wojciechowski wielokrotnie publicznie obnaża patologie wymiaru sprawiedliwości. Jednak diagnozę widzimy wszyscy wyraźnie jak w ogniskowej na przykładzie bohaterskiego ojca z Katowic. To już nawet nie błędy na miarę 12 lat aresztu dla niewinnego zbrodni zabójstwa („Wysokie Obcasy, GW, 24.04.2014 r.) ale i sprawy polskich rodzin oraz ojców, którzy tysiącami są pozbawiani kontaktów z dziećmi. Taka linia orzecznicza sądów w III RP – jawnie dyskryminująca z uwagi na płeć – nie ostaje się w orzecznictwie Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.  

Polska naruszyła prawo do ochrony życia prywatnego i rodzinnego w sprawie uregulowania kontaktów ojca z dzieckiem - orzekł Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Przyznał skarżącemu 5 tysięcy euro tytułem zadośćuczynienia za doznane krzywdy i jakoś to nie wywołało reakcji instytucji państwowych. 

- To kolejne już rozstrzygnięcie ETPCz w sprawie przeciwko Polsce o kontakty z dzieckiem. W orzecznictwie naszych sądów rodzinnych to jedne z najtrudniejszych spraw - oceniła Elżbieta Czyż z Fundacji. - Problem na ogół nie dotyczy samych postanowień, ale właśnie braku skutecznych i szybkich działań sądów, w sytuacji, gdy rodzic sprawujący bezpośrednią opiekę nad dzieckiem bezkarnie, a często z premedytacją, ignoruje postanowienie sądu - dodała.

Polska naruszyła prawo do ochrony życia prywatnego i rodzinnego w sprawie uregulowania kontaktów ojca z dzieckiem - orzekł Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Przyznał skarżącemu 5 tysięcy euro tytułem zadośćuczynienia za doznane krzywdy.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka podała, że postanowieniem Sądu Okręgowego z 2001 roku, pan W. Z. uzyskał prawo do osobistego kontaktu z małoletnią córką w określone dni tygodnia, jak również możliwości spędzania z dzieckiem jednego miesiąca wakacji letnich. W praktyce jednak matka dziecka, była żona W.Z., używając różnych środków, uniemożliwiała kontaktowanie się z dzieckiem. Działo się tak pomimo trzykrotnego nałożenia na nią grzywien i wielokrotnego wzywania jej przez sądy do umożliwienia kontaktów W.Z. z córką - podała Fundacja.

W.Z. złożył do ETPCz skargę przeciwko Polsce. Zdaniem skarżącego, Polska złamała m.in. art. 8 Konwencji poprzez pozbawienie go prawa do poszanowania życia rodzinnego w części dotyczącej kontaktów ojca z dzieckiem oraz art. 13 Konwencji tj. prawo do skutecznego środka odwoławczego przez niezapewnienie wykonania prawomocnych orzeczeń sądu w przedmiocie uregulowania kontaktów z dzieckiem.

Trybunał w uzasadnieniu wyroku podkreślił, że państwo powinno co do zasady powstrzymać się od ingerowania w życie prywatne jednostek. Jednakże zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Trybunału w Strasburgu w zakresie ochrony życia prywatnego na państwie spoczywa pewien zakres pozytywnych obowiązków, których wypełnienie warunkuje zapewnienie prawa do życia rodzinnego i prywatnego także w relacjach między jednostkami prywatnymi. Obowiązkiem państwa jest podjęcie wszelkich możliwych działań niezbędnych dla realizacji chronionego prawa. Trybunał zwrócił uwagę, że jednym z najistotniejszych czynników, jakie należy brać pod uwagę w postępowaniach w sprawach wykonywania kontaktów z dzieckiem, jest sprawność podejmowanych działań.

Dodatkowo Trybunał stwierdził, że organy państwa nie podjęły żadnych praktycznych kroków zmierzających do zmiany sytuacji, takich jak zachęcenie obu stron konfliktu do nawiązania porozumienia dla dobra dziecka. To doprowadziło do utraty przez skarżącego kontaktu z córką. Trybunał zauważył, że sam skarżący podjął wszelkie możliwe działania, aby wykonać postanowienie sądu. W ocenie Trybunału, państwo nie wywiązało się ze spoczywających na nim pozytywnych obowiązków, polegających m.in. na zapewnieniu skarżącemu szybkiej i efektywnej pomocy w wykonywaniu jego praw rodzicielskich.

Wsparcie dla rodziców to iluzja!

Warto dodać, że protestujący pod katowickim Sądem Okręgowym przez pół roku tych kontaktów nie miał. W końcu ... sąd w swojej potędze uznał, że nie tylko za wiele chciał, ale ma kosztem stresu dzieci widzieć je przez godzinę tygodniowo. Ciekawe czy taką „niezawisłość” podzieli Trybunał w Strasburgu i ile środków z naszych podatków wydamy na odszkodowania związane z rzekomym statusem „niezawisłości”, tj. „nieomylności” kilku tysięcy rządzących milionami Polaków!

Proponuję wszystkim czytającym ten tekst podjęcie realnych kroków w celu pomocy Romanowi Habraszewskiemu. Jego poświęcenie dla dobra dzieci tego po prostu wymaga! O tym niemo krzyczy autor WOZU DRZYMAŁY 2 pod katowickim gmachem Temidy.


Adam Słomka
Przewodniczący KPN-NIEZŁOMNI,

poseł na Sejm RP (1991-2001)

[fot. TVS]

Słowa kluczowe:

dzieci

,

sąd

,

protest

,

rodzice

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook