Jedynie prawda jest ciekawa

Słomka: likwidować pomniki okupantów

14.05.2014

„Opór dotyczący likwidacji pomników jest tak duży, ponieważ w tej sprawie chodzi o chęć ochrony żywych zbrodniarzy” - mówi rozmowa z Adamem Słomką, liderem KPN.

Stefczyk.info: Udało się w Katowicach zdemontować pomnik poświęcony Armii Czerwonej, która najechała i okupowała Polskę. Na ogół nie słyszymy o takich decyzjach. Czy to światełko w tunelu?

Adam Słomka: To na pewno jest dobra wiadomość, że udało się ten pomnik zdemontować. Rada Miasta od wielu lat usiłowała to zrobić, przyjmowała uchwały dotyczące usunięcia tego monumentu z centrum Katowic. On został przesunięty na cmentarz sowiecki. To jest dobra wiadomość. W tej sprawie udało się wytworzyć silną presję. Działali kombatanci, KPN, Solidarni 2010, radni PiS. Ta inicjatywa się ładnie rozwinęła.

Pan był obecny w czasie demontażu pomnika? Czy były jakieś problemy?

Do tej pory policja broniła tego pomnika, zdarzały się aresztowania, pobicia. Dziś również byli tam tajniacy, którzy się na mnie rzucili, ponieważ zacząłem fotografować to, co się dzieje. Martwi mnie jednak również to, że wiceprezydent, z PiSu, nie nagłośnił tej sprawy, że nie zapowiedział demontażu. Tymczasem to należałoby pokazywać w telewizji. To trzeba utrwalać, dawać ludziom satysfakcję, że okupantów pomniki się likwiduje, że okupanci znikają z monumentów. Tego mi zabrakło. Robienie tego o 6:45 to jak ukrywanie przed opinią publiczną takich wydarzeń. A szkoda.

Dlaczego to tak ważne?

Wiele krwi przelano, wiele polskiej krwi przelali zbrodniarze. Na Śląsku działy się straszne rzeczy. Likwidacja pomnika jest więc krokiem w dobrą stronę. Jednak – szczególnie biorąc pod uwagę wydarzenia na Ukrainie – jest to krok bardzo nieśmiały. Resztę takich reliktów należy usunąć.

Mówi pan o pomnikach?

Głównie chodzi o funkcjonariuszy, którzy kierują policją, prokuraturą czy sądami, a są zbrodniarzami komunistycznymi. Takich ludzi wciąż jest dużo. I w rzeczywistości o to toczy się gra. Pomniki są pewnym symbolem, ale gra toczy się o ludzi wciąż żyjących w Polsce.

Atmosfera w Polsce sprzyja usuwaniu pomników Armii Czerwonej? Czy ich usuwanie ma miejsce wbrew polskim realiom?

Widzę, że jest trochę lepiej od czasu, gdy Rosja się obnażyła na Ukrainie. Jest teraz łatwiej. Klimat jest lepszy. Medialne przekazy również się trochę poprawiły. Zdaję mi się, że to idzie w dobrą stronę. Jednak wolno. Opór dotyczący likwidacji pomników jest tak duży, ponieważ w tej sprawie chodzi o chęć ochrony żywych zbrodniarzy. Rzeczy najprostszych nie udaje się załatwić, więc co tu mówić o oczyszczeniu Polski z prokuratorów, policjantów, sędziów, którzy są odpowiedzialni za zbrodnie komunistyczne. Oni są najważniejszym reliktem komunizmu, z którym się zmagamy. Pomniki są jedynie elementem dekoracyjno-symbolicznym. One są ważne, ponieważ w przestrzeni symbolicznej miast nie może być symboli okupantów.

One jednak wciąż stoją.

To, że jest ich jeszcze 300, dowodzi, że nie wciąż nie jest dobrze. Na początku lat 90. dzięki akcji KPN udało się usunąć wiele takich pomników, ale wciąż jest ich kilkaset. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie wspólna akcja środowisk patriotycznych pozwoli wymieść te pomniki z polskich miast.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. Piotr Pietrasz]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook