Jedynie prawda jest ciekawa

Skwieciński o wypadku premier Szydło: "To wynik dekapitalizacji państwa"

11.02.2017

"Informacja o wypadku premier otrzymałem podczas kolejnej miesięcznicy smoleńskiej. Zareagowałem nie dowierzaniem i troską o zdrowie pani premier. Później przyszła refleksja, że limit pecha mamy wyczerpany na najbliższe kilkaset lat" - mówił w TVP Info Adrian Stankowski z „Gazety Polskiej Codziennie”, komentując piątkowy wypadek kolumny samochodów z premier Beatą Szydło.

Wypadek, w którym uczestniczyła premier był głównym tematem „Salonu Dziennikarskiego”. Goście byli zgodni, że jest to wynik procesu, który w Polsce rozpoczął się wiele lat temu w dniu katastrofy lotniczej rządowego śmigłowca Mi-8 pod Piasecznem, w którym brał udział ówczesny premier Leszek Miller.

"Pokazuje to stan bezpieczeństwa na naszych drogach, tych lokalnych w małych miasteczkach. (…) Może trzeba przyjrzeć się jak pracuje BOR" - zastanawiał się ks. Henryk Zieliński. "To wynik pewnego procesu, który kojarzy się z dekapitalizacją polskiego państwa. W sensie dosłownym chodzi o kolejne generacje oszczędności sprzętowych, które generują swoje konsekwencje. (…) Przyczyną tego ciągu jest przyjęta dawno temu konsekwencja tzw. taniego państwa. (…) Po wypadku prezydenta Andrzeja Dudy obecna władze też zachowują się jakby nigdy nic się nie stało. Proces dekapitalizacji państwa postępuję. Obecna władza ma wszystko, aby ten proces przerwać" - zauważył z kolei Piotr Skwieciński, publicysta „wSieci”.

Stanisław Janecki podkreślił, że bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie powinno być najważniejsze. Jego brak może być wykorzystywany."Bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie musi być najważniejsze, jeżeli pojawia się słabe ogniwo istnieje możliwość grania nim jako pewnym niebezpieczeństwem" - podkreślił, dodając: "16 grudnia przed Sejmem doszło do absolutnego zniesienia bezpieczeństwa premier. Podczas wyjazdu pani premier z Sejmu mogło zdarzyć się wszystko, uznano to jednak za normę, gdy był to w rzeczywistości szczyt patologii. Jeżeli obniża się standardy to się znieczula na pewne przypadki".

W studiu zastanawiano się, czy wczorajsze wydarzenia mogło mieć znamiona uderzenia w rząd. "Władza Prawa i Sprawiedliwości jest władzą bardzo silną. Nie można spodziewać się, że ta władza odejdzie w szybkim czasie, Nikt mający cokolwiek do stracenia, nie podejmie takich działań" - zauważył Skwieciński. Poruszono również kwestię żartów i kpin, jakie pojawiły się po wypadku premier, które są wynikiem ciągłej nagonki na rząd. "Nie wydaje mi się, aby język nienawiści był stosowany wobec pilotów CASY, a do wypadku doszło" - podkreślił Piotr Skwieciński.

Goście zgodnie mówili także o kondycji Biura Ochrony Rządu, które nie jest najlepsza."Katastrofa smoleńska przetrąciła kręgosłup dla BOR. Szef tej służby niewątpliwie odpowiedzialny za zaniechania, które powinny być sądzone, dostał generalskie lampasy. Jest to człowiek, który w samym BORze nazywany jest „furmanem”. Za jego kadencji doszło do wyrzucenia wielu kompetentnych ludzi, a teraz młodzi ludzie nie mają się od kogo uczyć.BOR to służba, którą trzeba jak najszybciej zreformować. Możliwe, że BOR zostanie podzielony na dwie służby. Jedna będzie odpowiedzialna za ochronę obiektową, a druga za ochronę osobistą" - mówił Adrian Stankowski.

"BOR nie może dopuszczać do seryjnego powtarzania takich zdarzeń, jeżeli dopuszcza to znaczy, że służby są nie funkcjonalne. Ktoś musi za to odpowiedzieć, byłbym za opcją zerową i rozpoczęciem budowania ich od początku. Atmosfera oblężenia rządu pani premier wpływa także na tych, którzy chronią najważniejsze osoby w państwie. Bardzo łatwo mi sobie wyobrazić, że ci ludzie, którzy w ułamku sekundy decydowali o wydarzeniach w Oświęcimiu mogli rozważać taką sytuację: uderzamy w te auto, kierowca ginie lub jest ranny, a w Polsce rozpoczyna się piekło, ludzie krzyczą, że władza się rozpycha i zabija ludzi" - zauważył Stanisław Janecki.

Ksiądz Zieliński odniósł się do konferencji rzecznika rządu Rafała Bochenka, który zapewniał, że stan premier „jest stabilny”. "Konferencja rozpaliła jeszcze większy niepokój. Jeżeli mówi, że stan jest stabilny, to nie znaczy, że jest on lekki. Rzecznik rządu nie odpowiedział na pytania o złamania, nie zgadzam się z tym, że  zdrowie premier to jest kwestia prywatności. (…) Cykl tego typu zdarzeń kompromituje Polaków, pokazuje nasze państwo jako niewydalone dziadostwo" - podkreślił duchowny.

Stankowski odnosząc się do słów rzecznika, powiedział: "Pani premier bezpośrednio po wypadku była wstanie rozmawiać przez telefon".Na koniec poruszono ponownie temat języka nienawiści. Stankowski, którzy był na miesięcznicy smoleńskiej mówił o reakcji Obywateli RP na wypadek premier."Zareagowali na tę informację radością i gwiazdami" - mówił.

"W mediach społecznościowych rozpoczęły się żarciki, co jest cywilizacyjnie jest kompletną dziczą" - zauważył Janecki. "Język nienawiści tym łatwiej jest używany, gdy grupy społeczne nie są związane z zasadami etycznymi. Na dworze Lecha Wałęsy lansowano, że ideałem jest ktoś, kto jest wolny od wszelkich zahamowań moralnych. Zawsze będą ludzie, którzy będą dopuszczać się hejtu. Osoby odpowiedzialne za państwo nie mogą dopuścić do instytucjonalizowania tej nienawiści" - tłumaczył ks. Zieliński.

kk/wPolityce.pl

[fot. TVP Info]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook