Jedynie prawda jest ciekawa


Siedem pytań do Macieja Laska

10.01.2014

Trzy lata i trzy kwartały... i w dalszym ciągu nie wiadomo, co się tam stało.

Lepiej by mieć pewność, że żyjemy w kraju, któremu nie zabito bezkarnie prezydenta. Tylko na czym ją opierać?

Trzy lata i trzy kwartały... i w dalszym ciągu nie wiadomo, co się tam stało. To znaczy oficjalnie niby wiadomo, ustaliła to Komisja Millera i Laska. Ziemia było za wysoko, samolot za nisko, zahaczył o brzozę, urwał skrzydło, zrobił półbeczkę i spadł. Bardzo bym chciał, żeby ta „oficjalna prawda” znalazła potwierdzenie, ale póki co – nie znajduje. Zaprzeczają jej wyniki badań profesorów i ekspertów wspierających Zespół Poselski posła Macierewicza, podważają niektóre ustalenia prokuratury.Brzoza uderzona niżej, a złamana wyżej. Brak danych o powierzchni i utracie sił nośnych samolotu, nie wiadomo na podstawie jakich danych Komisja obliczyła, że samolot wykonał półbeczkę, nie zgadzają się liczby, wielkości, jak choćby te, ze samolot miał utracić 6 metrów długości skrzydła, ale rozpiętość skrzydeł w wyniku tej utraty zmniejszyła mu się o siedem i pół metra. Wszystko to mierzone było zdaje się metodą pi razy oko, pi razy drzwi. Im dalej w smoleński last, tym więcej dławiącej niepewności.

Dławiącej, bo chyba wszyscy wolelibyśmy żyć w kraju, któremu nie zabija się bezkarnie prezydenta. I który okoliczności śmierci własnego prezydenta i innych ofiar potrafi rzetelnie wyjaśnić. Mimo wszystko próbujemy wyjaśnić. Wiem, że senatorowie Prawa i Sprawiedliwości zadają dziś doktorowi Laskowi kolejne pytania.

Oto ich treść:

Udzielając 5 grudnia 2013 roku odpowiedzi na nasze oświadczenie senatorskie z dnia 3 października 2013 roku, stwierdził pan, że samolot podczas kolizji z brzozą utracił duży fragment skrzydła (około 6 metrów) wraz z lotką.

Prosimy o wyjaśnienie:

Po pierwsze - jaka była powierzchnia tego urwanego fragmentu skrzydła wraz z lotką oraz kto i kiedy dokonywał oględzin i pomiarów tego oderwanego fragmentu skrzydła?

Po drugie – jaka była powierzchnia nośna samolotu do chwili kolizji z brzozą, a jaka po kolizji, jaką część powierzchni nośnej samolot utracił w wyniku tej kolizji, czy komisja w ogóle to badała? Jaką powierzchnię oderwanego skrzydła i jaki procentowy ubytek sił nośnych założyła Komisja do obliczenia, ze samolot przed rozbiciem wykonał półbeczkę? Kto tych obliczeń dokonywał?

Po trzecie – w cytowanej odpowiedzi z 5 grudnia ub. roku podał Pan, że samolot przed kolizją z brzozą miał rozpiętość skrzydeł 37,55 metra, a po kolizji, jak pan sam napisał - około 30 metrów. Jak to możliwe, że w wyniku utraty około 6 metrów skrzydła (taka wielkość też pan sam nam podał) samolot utracił ponad 7,5 metra rozpiętości skrzydeł?  Jaka utratę rozpiętości skrzydeł, na podstawie czego ustaloną, przyjęto do obliczeń, że samolot po kolizji z brzoza wykonał półbeczkę?

Po czwarte – kto i kiedy z członków Komisji dokonywał pomiaru brzozy, kto ustalił, ze została ona uderzona na wysokości 5,1 metra, mimo ze według ustaleń prokuratury przełamanie brzozy nastąpiło na wysokości 6,66 metra? Czy jest technicznie możliwym, aby przełamanie brzozy nastąpiło nie w miejscu uderzenia w nią skrzydła, lecz powyżej tego miejsca? Jaką wysokość przełamania brzozy Komisja przyjęła do obliczeń, na podstawie których ustaliła, ze samolot wykonał półbeczkę?

Po piąte – jaka była długość  i jaka była masa odłamanego fragmentu (wierzchołka) brzozy? Kto ze składu Komisji i kiedy dokonywał oględzin, badań i pomiarów tego fragmentu?

Po szóste – Czy w brzozie ujawniono wbite w nią fragmenty samolotu, a jeśli tak, ile tych fragmentów było, jaka była ich ich wielkość i masa, z jakich części samolotu one pochodziły, a także kto ze składu Komisji i kiedy dokonywał oględzin i pomiarów tych szczątków samolotu, ujawnionych w brzozie?

Po siódme – czy po zakończeniu prac Komisji i ogłoszeniu oficjalnego raportu końcowego, Komisja zlecała jeszcze jakieś badania i ekspertyzy, dotyczące katastrofy smoleńskiej, jeśli tak, to jakie ekspertyzy, kto je wykonywał i jakie były koszty ich opracowania?

Janusz Wojciechowski

[Fot. smolensksejm.gov.pl]

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na Facebooku.

Warto poczytać

  1. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  2. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  3. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  4. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  5. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

  6. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  7. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook