Jedynie prawda jest ciekawa

Siedem lat temu Lech Kaczyński wygrał wybory

23.10.2012

Siedem lat temu, 23 października 2005 roku odbyła się druga tura wyborów prezydenckich, w której zwyciężył Lech Kaczyński uzyskując 54,04 procent głosów.

Choć sondaże do ostatniej chwili na pewnego zwycięzcę wskazywały Donalda Tuska, to werdykt wyborców był zupełnie inny. Wygrana Lecha Kaczyńskiego była wielkim zaskoczeniem dla Platformy Obywatelskiej i samego Donalda Tuska. Kilka miesięcy po przegranej w wywiadzie dla tygodnika  „Przekrój”, Donald Tusk zwierzył się redaktorowi Najsztubowi, że gdy oglądał zaprzysiężenie Lecha Kaczyńskiego, to widział siebie w tej roli.

Demokratyczny werdykt nie spotkał się z uznaniem establishmentu. Prezydent Lech Kaczyński od pierwszych dni po wyborze był atakowany w niewybredny sposób. Ataki te wykraczały poza normalne w demokracji: spór i walkę polityczną. Wobec prezydenta Lecha Kaczyńskiego posuwano się do metod jakich wcześniej nie używano wobec jego poprzedników. Stworzono cały „przemysł pogardy”, który miał odrzeć Prezydenta z należnego mu szacunku. Symbolem upadku kultury politycznej było uczynienie bohaterem – nietrzeźwego osobnika, który w wulgarny sposób wyrażał się o Prezydencie. Jego medialne występy, zapraszanie do programów prowadzonych przez czołowych dziennikarzy, na długo pozostaną przykładem jak nienawiść do Prezydenta zaślepiła umysły wielu.

Wygrana Lecha Kaczyńskiego jest dla nas przykładem, że wybory można wygrać nawet wbrew obecnemu establishmentowi głosząc hasła naprawy Rzeczypospolitej.

Trzy miesiące później, obejmując najwyższy Urząd w państwie Lech Kaczyński wypowiedział słowa przysięgi:

"Obejmując z woli Narodu urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji, będę strzegł niezłomnie godności Narodu, niepodległości i bezpieczeństwa Państwa, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem. Tak mi dopomóż Bóg".

Tej przysiędze był wierny przez cały czas sprawowania funkcji Prezydenta RP, aż do tragicznej śmierci w katastrofie smoleńskiej.

„Warto być Polakiem; warto, by naród polski i jego państwo - Rzeczpospolita - trwały w Eu­ropie”, to było credo prezydenta Lecha Kaczyńskiego, któremu był wierny do końca.

Marcin Mastalerek

[fot. pis.org.pl]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook