Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Semka o przemówieniu Sikorskiego

29.11.2011

Nie milkną echa przemówienia Radosława Sikorskiego w Berlinie na forum Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej.

Szef MSZ wezwał Niemcy do pilnego działania na rzecz ratowania europejskich finansów. Zaproponował m. in. zmniejszenie i jednoczesne wzmocnienie KE, ogólnoeuropejską listę kandydatów do Parlamentu Europejskiego, połączenie stanowisk szefa KE i prezydenta UE.

Stoimy przed wyborem, czy chcemy być prawdziwą federacją, czy też nie – mówił Sikorski.

Co oznaczają polskie propozycje? Z tym pytaniem zwróciliśmy się do Piotra Semki – uważnego obserwatora spraw niemieckich:

Rozumiem niepokój, że ostatnie wydarzenia mogą doprowadzić do próby załamania strefy euro. Ale problem polega nie tylko na wezwaniu Niemiec, aby zajęły aktywną rolę, ale także na tym, aby uratować kształt Unii Europejskiej, który musi być zbudowany na rozłożeniu wysiłków. Musimy ratować integracje europejską polegającą na współdziałaniu wielu podmiotów. Skupianie się na jednym kraju, na zasadzie swego rodzaju prośby, czy błagania w postaci: „Niemcy ratujcie euro!” podkreśla oparcie się tylko na jednym kraju.

Taka dominacja jest niezdrowa dla samych Niemiec, dlatego gdyby Polska propozycja bardzo wyraźnie skierowana była do  paru krajów europejskich wiodących, a nie tylko do jednego, to mógłbym powiedzieć, że jest to kontynuacja pewnego dobrego, akceptowalnego w Polsce pomysłu na Europę. Jeżeli natomiast to przemówienie ma być swego rodzaju hołdem strzelistym dla jednego kraju, to odsłania to niedobrą sytuację, w której wszystkie działania skupione są na jednym państwie. Kiedyś obawiano się dominacji przez Niemcy Europy i Unia miała być gwarantem, że do tego nie dojdzie. 

Gdyby Radosław Sikorski zaprezentował swoje przemówienie np. w Paryżu, Kopenhadze, Pradze i Rzymie, to wtedy uważałbym, że jest to sensowne powtórzenie stanowiska polskiego, że kryzys euro  może rozwiązać tylko współpraca wielu państw. Rozwiązanie oparte tylko na ramionach jednego państwa będzie chwiejne i niestabilne.

Już pojawiają się  w Europie krytyczne głosy, że Angela Merkel zaakceptowała sytuację, w której najważniejsze sprawy dotyczące programu ratunkowego decydują się głównie w jej głowie. Skupianie się wyłącznie na Niemczech wcale nie jest mądre.

Co do samego wystąpienia Radosława Sikorskiego to jako konserwatysta pozytywnie przyjmuję sugestię stworzenia czegoś w rodzaju rządu gospodarczego. Natomiast jeśli projekt sanacyjny ma się udać, to musi być oparty na państwach różnej wagi, tak dużych jak Niemcy, ale także średnich czy małych, takich jak Holandia, Dania, Polska, czy Czechy. To, że Czechy nie są w strefie euro nie znaczy, że nie należy szukać ich życzliwego ustosunkowania się do nowych propozycji.

Mam wrażenie, że nasz kraj troszeczkę wyskoczył przed szereg wzywając Niemcy do działania. Bo jeśli czegoś można się obawiać w Europie to rezygnacji z zasady,  że działamy wspólnie, a nie pod przewodnictwem jednego kraju. 

Jom 

[Fot. PAP/EPA]

 

 

Facebook