Jedynie prawda jest ciekawa

Semka: Niegłupie działania Kamińskiego

22.09.2016

„Jednej rzeczy nie mogę z tego zrozumieć. Cała ta czwórka ma za sobą najprzeróżniejsze wygibasy. Miś Kamiński to chyba nie trzeba przedstawiać, pan Protasiewicz jakieś awantury na lotnisku, ale co tam robi pan Huskowski? Ten człowiek ciężkiej pracy?” -- mówił Semka na antenie Telewizji Republika o nowym kole poselskim Europejscy Demokraci.

Zdaniem publicysty Kamiński zadeklarował w jasny sposób, że interesuje go koalicja, której będzie przewodniczył KOD, a także odciął się od skrętu Schetyny na prawo. Ocenił również, że działania Kamińskiego mają pewny sens. 

„Nie jest do końca głupie to, co robi Miś. On wie, że w 2019 roku PO będzie prawdopodobnie gruzowiskiem, a żaden z podmiotów nie będzie raczej siłą dominującą. (...) Jeżeli on pierwszy zacznie krzyczeć, że trzeba zjednoczyć i wystawić jedną listę to już jest przy stole” - mówił Semka i dodał, że to będzie świetna okazja do wybicia się, gdy dojdzie do dzielenia funkcji. 

„Miś będzie musiał odpowiednio szybciej niż inni wskoczyć na beczkę i powiedzieć: kochani, jesteśmy podzieleni, Kaczyńskiego nie zwalczymy, więc wzywam was – a tak się głupio składa, że już jestem przy stole – odczytam listę” - skomentował publicysta. 

Piotr Semka w rozmowie odniósł się również do sprawy Bartłomieja Misiewicza. 

Publicysta bronił go przed zarzutami Ryszarda Petru. Tłumaczył, że Polska Grupa Zbrojeniowa wymaga, by minister miał w niej człowieka, któremu ufa. Przypomniał też, że 20 lat temu, gdy Petru występował przy Balcerowiczu razem z innymi młodymi, przedstawiano to w pozytywnym świetle. 

Semka uznał, że dziennikarze nie bez powodu mogli uwziąć się na Misiewicza. Początkiem całego zamieszania było zdaniem publicysty "niemądre" odznaczenie szefa gabinetu ministra obrony "orderem, który kojarzy się, szczególnie w wojsku, z jakąś dłuższą karierą". 

„Misiewicz był rzecznikiem ministra, który powinien – teoretycznie – nastawiać media, nawet niechętne, jak najlepiej. Ja osobiście wyznam, że mimo że nie kojarzę się z TVN-em ani Czerską, mnie nigdy nie udało się dodzwonić do Misiewicza” - ocenił rzecznika. 

Dodał też, że demonizowany przez media Macierewicz potrzebuje kogoś w typie Ostachowicza, a nie męża zaufania. Jak zaznaczył, Misiewicz nie wypełnił swojej misji rzecznika oraz prezentował taki sposób bycia i pewność siebie, że zraził do siebie dziennikarzy. 

„Potem następuje druga faza, w której jeśli jest hasło "gonimy króliczka Misiewicza", każdy pamięta, że nie mógł dodzwonić się siedem razy, może został wyproszony przez Misiewicza, ludzie takie rzeczy zapamiętują” - powiedział Semka. 

ak/Telewizja Republika

[fot. YouTube]

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook