Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Sellin: Ws. sześciolatków mówimy - sprawdzam!

12.03.2014

Sprawa sześciolatków została odrzucona przez koalicję rządzącą pod pretekstem, że w projekcie referendalnym były również inne pytania, które bardzo szeroko zmieniłyby system edukacji w Polsce. Więc składamy wniosek o referendum tylko ws. wieku szkolnego. Mówimy "sprawdzam" - tłumaczy Jarosław Sellin z PiS.

Stefczyk.info: Dlaczego wracacie do sprawy referendum na temat obowiązkowego posyłania sześciolatków do szkół? Przecież Sejm się w tej kwestii już wypowiedział.

Jarosław Sellin, PiS:  Sejm się wypowiedział w kwestii referendum zaproponowanego przez państwa Elbanowskich i stowarzyszenie, które ich wspierało. A ono dotyczyło szeregu pytań dotyczących polskiej edukacji. I w dużej mierze sprawa sześciolatków została odrzucona przez koalicję rządzącą  pod pretekstem, że w tym projekcie referendalnym są również inne pytania, które bardzo szeroko zmieniają system edukacji w Polsce. Przypomnę, że tam była poruszana sprawa likwidacji gimnazjów, nauczania historii itd.

To są sprawy, które my oczywiście popieramy, ale koalicja rządowa tego nie chce uważając, że to by była bardzo radykalna zmiana. Wyczuliśmy, że są  jednak poważne wątpliwości, czy pomysł zmuszania sześciolatków do pójścia do szkoły jest pomysłem dobrym. W związku z tym wyłączyliśmy wszystkie pozostałe kwestie i składamy wniosek tylko o referendum dotyczące wcześniejszego obowiązku szkolnego.  Chcemy tylko zapytać Polaków czy zgadzają się, żeby wszystkie sześciolatki zaczynały naukę w tym wieku.

Obrońcy tej koncepcji tłumaczą, że w wielu krajach dzieci  zaczynają naukę w wieku lat sześciu i nic złego się nie dzieje. Dlaczego u nas to budzi tak wielki  opór?

Po pierwsze dlatego, że uważamy, że trzeba szanować wolę dużej części obywateli. Wniosek państwa Elbanowskich został podpisany przecież przez prawie milion Polaków. Jak sądzimy większość podpisała się pod nim właśnie dlatego, że dotyczył sześciolatków, a nie pozostałych kwestii. A więc jest to temat żywy ważny i należy sobie zadać pytanie: jaka jest ważniejsza sprawa, jeżeli chodzi o przeprowadzanie polskiego referendum niż danie  możliwości  wypowiedzenia się rodzicom ws. własnych dzieci? Referendum ogólnokrajowe jest instytucją martwą od bardzo wielu lat. A przecież rodzice powinni mieć większe prawo i możliwość do decydowania o przyszłości i edukacji swoich dzieci niż jakiś arogancki urzędnik państwowy, który sobie jakąś reformę wymyśla. Po drugie  - nie we wszystkich krajach europejskich  takie wcześniejsze wysłanie dzieci do szkół zostało wprowadzone. Są wątpliwości, są ekspertyzy pokazujące, że takie klasyczne edukowanie polegające na tym, że jest mniej zabawy, a więcej zwykłego wkuwania, to nie jest dobre dla dzieci poniżej siódmego roku życia. Są  wątpliwości i należy je rozstrzygnąć. Ja naprawdę nie uważam, żeby można było mierzyć stopień modernizacji danego kraju i jego nowoczesność w zależności od tego, czy dzieci obowiązkowo idą do szkoły w wieku lat sześciu, czy siedmiu. Jedno i drugie rozwiązanie ma swoje zalety i wady.

Są jakieś sygnały, że jest poparcie dla tego pomysłu? Że jest choć cień szansy na uchwalenie referendum?

Podczas pierwszej debaty usłyszeliśmy i wyczuliśmy, że wśród posłów koalicji rządzącej ws. sześciolatków są poważne wątpliwości. Odrzucili ostatecznie tamten wniosek, ponieważ - jak twierdzili - było tam wiele innych pytań. Może to był tylko pretekst. Nie wiemy. Więc mówimy "sprawdzam". Sprawdzamy czy w sprawie sześciolatków zgadzacie się z tym rządowym uporem. 

not. Anna Sarzyńska

[fot. ansa]

Słowa kluczowe:

referendum

,

edukacja

,

koalicja

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook