Jedynie prawda jest ciekawa

Sellin: "Trudno byc optymistą"

23.12.2012

Wytykajmy błędy, ale nie potępiajmy człowieka, taka postawa polityków marzy mi się w przyszłym roku - mówi dla Stefczyk.info Jarosław Sellin, poseł PiS, w niezbyt optymistycznym podsumowaniu roku.

Stefczyk.info: Większość Polaków w comiesięcznych badaniach satysfakcji w mijającym roku mówiła, że żyje im się coraz gorzej, a sprawy idą w złym kierunku. Zgadza się pan z nimi?

Jarosław Sellin: Dopóki rządzi PO, to rzeczywiście nie można powiedzieć, że sprawy odą w dobrym kierunku, bo to jest środowisko, które jest pozbawione silnego instynktu państwowego i raczej zamieniło rząd w jedną wielką agencję reklamową i nie podejmuje właściwych wyzwań, które stoją przed Polakami. Jest wiele przesłanek ku temu, że idzie gorsze. Coraz trudniejsza sytuacja wewnętrzna, która Polacy odczuwają, jeśli chodzi o wadliwą politykę gospodarczą i związane z tym skutki, czyli osłabienie rozwoju gospodarczego i bezrobocie, ale też osłabianie pozycji Polski na arenie międzynarodowej, które zaczęło się od błędnych decyzji już 5 lat temu, kiedy zdecydowaliśmy się zrezygnować z pewnej podmiotowości w budowaniu tej polityki zagranicznej, a płynięcie w głównym nurcie, jak to już wówczas nazwano. A wynika to w głównej mierze z tego, że mentor tego rządu powiedział, że "Polska jest brzydką panna bez posagu", a więc z kompleksów i niewiary we własny potencjał i nieumiejętności windowania Polski w górę. Bo tak każda polityka zagraniczna powinna wyglądać, że się licytuje pozycje swojego państwa w górę. Po drodze przydarzyła nam się również katastrofa smoleńska, która ma również takie konsekwencje, że ona bardzo osłabiła pozycje Polski na arenie międzynarodowej. Wczorajszy wywiad Vytautasa Landsbegisa, twórcy niepodległej Litwy był głosem znamiennym. Polska została wyszydzona, sponiewierana w gruncie rzeczy przez Rosję. I przez te błędy, my będziemy się męczyć, konkretnie przez błędy Donalda Tuska i jego najbliższych współpracowników. Będziemy się z tym męczyć, jak sadzę przez wiele, wiele, lat.

Stefczyk.info: A czy słaby rząd nie jest w pewnym stopniu efektem słabej opozycji? Może Donald Tusk wiedząc, że nie ma z kim przegrać po prostu nie musi się starać? Skąd taka tendencja, że rząd jest słaby, a jego popularność utrzymuje się, z małymi wahnięciami, na stałym poziomie?

Jarosław Sellin: Ja mówię w imieniu PiS, największej partii opozycyjnej, uważam, że robimy to, co należy robić. Natomiast, obiektywnie patrząc, mamy sytuacje o wiele trudniejszą, zwłaszcza w przestrzeni medialnej. Jednak media są pośrednikiem między politykami a społeczeństwem i w tym obszarze dzieją się także rzeczy niezwykle niepokojące. Od samego początku istnienia obecnego rządu, mógł on liczyć na bardzo daleko idącą taryfę ulgową zdecydowanej większości mediów, w przeciwieństwie do poprzedniego rządu PiS. Teraz opozycja, a zwłaszcza PiS jest traktowany tak, jakby rządził i jest rozliczany z każdych swoich działań, z każdych właściwie słów, które wypowiadamy. Można odnieść czasem wrażenie, że to Jarosław Kaczyński ciągle rządzi, a Donald Tusk reaguje na czyny Jarosława Kaczyńskiego.

Ja się nie uskarżam, bo to jest sytuacja, z którą, obiektywnie patrząc, powinniśmy sobie radzić, ale nie jest to łatwe. Przyznaję, że nie jest to łatwe. Mamy po prostu pod górkę, opozycja ma bardzo pod górkę w porównaniu z ekipą rządzącą, która nie jest kontrolowana w taki sposób, w jaki kontrolowana przez media być powinna. Mówię oczywiście o dominujących mediach, bo są oczywiście media krytyczne wobec rządu, ale ich potencjał jest mniejszy, co więcej, one w sposób administracyjny są marginalizowane, a nawet eliminowane.

Stefczyk.info: Czy można zatem liczyć na odwrócenie tej ten tendencji, czy PiS i media krytyczne wokół rządu dostaną szansę, żeby jakoś zaistnieć w szerszej przestrzeni publicznej? Da się porozumieć?

Jarosław Sellin: Nie. Ja mam na ten temat bardzo twardą tezę. Zgadzam się z tym, że konieczne jest zakończenie wojny polsko - polskiej, ale nie ma możliwości jej zakończenia, jeżeli się w sposób wiarygodny i przekonujący nie wyjaśni katastrofy smoleńskiej. To jest po prostu warunek zakończenia tej wojny, bo wokół tego jest zbyt dużo emocji, które nas dzielą. A z kolei to, wiarygodne wyjaśnienie katastrofy jest możliwe tylko, kiedy odsunie się od władzy PO. Ona jest zakładnikiem własnych matactw czy błędów, które popełniła w tej sprawie. I Platforma już tego nie zrobi. Więc sytuacja jest trudna, bo trzeba do tego doprowadzić, a łatwe to nie jest.

Stefczyk.info: Czy spokój, stabilizacja i to zakończenie wojny polsko - polskiej to coś, czego by pan sobie życzył w nadchodzącym roku?

Jarosław Sellin: Ja nie jestem optymistą, jeśli chodzi o perspektywę zakończenia tej wojny w najbliższym czasie. Bo władza obecnie rządząca nie zrezygnuje z tej stałej metody, która niestety przynosiła jej sukcesy, takiego zohydzania, czy karykaturyzowania wizerunku opozycji po to, żeby się w tym wizerunku odbijać. To jest metoda utrwalania swojej władzy po prostu i władza ma ku temu instrumenty, zwłaszcza medialne. Ale mam nadzieje, bo jakieś takie wzmożenie patriotyczne czy wspólnotowe dostrzegam, i mam nadzieję, że to się uda przełamać i przewaga będzie po naszej stronie. W jakiejś perspektywie wyborczej doprowadzimy do tego, że tę ekipę odsuniemy od władzy i to my doprowadzimy do zakończenia wojny polsko - polskiej. Poprzez choćby wiarygodne wyjaśnienie kwestii smoleńskiej.  Do tego potrzebne są międzynarodowe organa i tylko my je możemy uruchomić, bo mamy do tego wolę. Polacy potrzebują wiarygodnego komunikatu z zewnątrz. Polacy nie wierzą już Rosji, ale tez zdecydowana większość Polaków nie wierzy już także w wyjaśnienia państwa polskiego. Także przed nami trudne lata. Nie chcę być nadmiernie optymistyczny, bo przed nami w sensie politycznym naprawdę jeszcze trudne lata.

Stefczyk.info: A skoro prognozy polityczne i gospodarcze są złe, nie zanosi się na szybki przełom w stosunkach wewnętrznych, to czy widzi pan taka płaszczyznę życia, na którą w przyszłym roku będzie można spojrzeć nieco bardziej optymistycznie?

Jarosław Sellin: W wymiarze własnym , osobistym, każdy sobie takich obszarów zapewne sam szuka. Ale jeśli chodzi o nasze życie publiczne to naprawdę trudno coś optymistycznego powiedzieć. Mogę tylko życzyć sobie i innym, aby w tych sporach politycznych, które przecież w demokracji są niezbędne, jednak starać się oddzielać spór i błędy, które widzimy w przeciwnikach politycznych od samych osób. Mówmy o błędach, ale sporów nie personalizujmy. Wytykajmy błędy, ale nie potępiajmy człowieka. To uspokoi język polityki i pewnie przełoży się także na ludzi, którzy polityków podpatrują. To mi się marzy.

Rozmawiał Marcin Wikło

fot. PAP

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook