Jedynie prawda jest ciekawa

Schetyna dorzyna watahę

09.02.2017

Stanisław Janecki na łamach nowego numeru tygodnika „wSieci” pisze o planach lidera PO i możliwościach, jakie daje mu zamieszanie w szeregach opozycji.

Nie jest tajemnicą, że pozycja lidera obozu opozycyjnego jest do wzięcia już od dłuższego czasu. Jak na razie wszyscy pretendenci do tego tytułu wykazali się absolutnym brakiem doświadczenia politycznego i ponieśli sromotną porażkę. Tymczasem Grzegorz Schetyna w odpowiednim momencie wycofał się z wyścigu i zwiera szyki przed kolejnymi wyzwaniami. Przed wyborami samorządowymi w 2018 r. Grzegorz Schetyna chce, by PO była zdecydowanym liderem opozycji. By wrócił klarowny i korzystny dla tej partii polityczny duopol z Prawem i  Sprawiedliwością oraz Platformą Obywatelską naprzeciwko siebie – pisze dziennikarz.

Pomimo swojego pokaźnego doświadczenia lider PO popełnia jednak błędy, które kosztują go całkiem sporo. 

Schetyna przecenił zarówno mit Wałęsy, jak i nie przewidział skutków tego, co się stało 31 stycznia 2017 r., gdy opinia grafologów bez żadnych wątpliwości połączyła agenta „Bolka” z Lechem Wałęsą. Ślepy atak lidera PO na tych wszystkich, którzy 31 stycznia 2017 r. nie chcieli milczeć i podtrzymywać mitu o świętości Wałęsy, wynikał z tego, że Schetyna był wściekły na samego siebie. Stawiając na Wałęsę, znalazł się z ręką w nocniku – zauważa Stanisław Janecki.

Taki bieg wydarzeń jest bardzo korzystny dla rządzących, gdyż walka polityczna ma w tej chwili charakter wręcz marginalny. Zwłaszcza, że toczy się głównie w obozie opozycji. Zużyta po ośmiu latach rządzenia Platforma jako jedyna poważna opozycja jest na rękę Prawu i Sprawiedliwości. Schetyna jako lider nie tylko PO, lecz i całej opozycji jest dla PiS bardzo wygodny. I wbrew pozorom jest przewidywalny – przede wszystkim dlatego, że ma duże polityczne doświadczenie, ale nie jest wybitnym strategiem – czytamy na łamach tygodnika.

Dzięki zamieszaniu w szeregach partii opozycyjnych rząd Prawa i Sprawiedliwości nie musi odpierać politycznych ataków i ma czas na zajęcie się sprawami istotnymi dla państwa. Jest to sytuacja wielce korzystna dla władzy. W PiS spokojnie przyglądają się więc rozgrywkom w obozie radykalnej opozycji, bo wiedzą, że Grzegorz Schetyna musi wziąć na siebie brudną robotę „dorzynania watahy”, żeby PO przetrwała jako licząca się partia, a on sam utrzymał przywództwo. A Schetyna wie, że musi to zrobić, bo rywale są w kryzysie i lepszej okazji może w najbliższych latach nie mieć – pisze publicysta.

Jak na razie działania Schetyny nie idą po jego myśli, a kolejne popełniane przez niego błędy wcale nie przybliżają go do realizacji ambitnych planów na przejęcie władzy w kolejnych wyborach. Partia i lider pewni siebie czy mający szerokie możliwości działania nie muszą demonstrować histerii, bo to odsłania ich słabość. Pilnował się pod tym względem Tusk, a Schetyna wyraźnie sobie nie radzi. Jego plan „dorzynania watahy” deklaratywnie jest wymierzony w PiS, tyle że realnie to tylko sny o potędze.

Więcej o przyszłości polityków PO i jej lidera w nowym numerze tygodnika „wSieci w sprzedaży od 6 lutego br., także w formie e-wydania – szczegóły na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.

Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół www.SiećPrzyjaciół.pl.

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook