Jedynie prawda jest ciekawa


Sapa: czas przywrócić prestiż rodzinie

29.05.2012

Fakt, że ludzie uciekają z Polski do Wielkiej Brytanii po to, żeby tam uczciwie pracować i zakładać rodziny jest najlepszym dowodem na to, że pan Balcerowicz myli się twierdząc, iż polityka prorodzinna to coś niedorzecznego - mówi w rozmowie z portalem Stefczyk.info Jacek Sapa, dyrektor Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny.

Stefczyk.info: Marsz dla Życia i Rodziny odbywa się w Warszawie już od siedmiu lat. Do inicjatywy przyłączyły się także inne miasta. Jak będzie w tym roku?
Jacek Sapa: To jest siódmy Marsz, jeśli chodzi o samą Warszawę, natomiast trzeba pamiętać, że nasze warszawskie doświadczenia są już 10-cioletnie. Zmieniliśmy w trakcie formułę, uznając że powinna to być radosna fiesta rodzin, a nie manifestacja poglądów. W ciągu ostatnich  trzech lat odnotowaliśmy znaczny przyrost zainteresowania. Dwa lata temu Marsz dla Życia i Rodziny przeszedł ulicami 9 miast, rok temu 16, w tym roku weźmie w nim udział aż 45 miast.

W inicjatywę włączyła się też Polonia. Dwa tygodnie temu Marsz przeszedł ulicami Rzymu?
Tak, to był już II Marsz rzymski. Uczestniczyliśmy w nim i mieliśmy okazję zaobserwować jak to wygląda. Przedstawia się to dosyć podobnie jak u nas na początku. Nasze pierwsze marsze były organizowane przez osoby działające w różnych stowarzyszeniach i fundacjach, w tej chwili jest to fiesta rodzin. W Rzymie był to marsz właśnie organizacji, ale oni też zamierzają odwołać się do zwykłych rodzin i zachęcić je do uczestnictwa.

W tym roku Marsz odbywa się w łączności z papieskim wezwaniem do otoczenia rodziny opieką?
Tak, to jeden z głównych powodów, dla którego zmieniliśmy termin. Do tej pory marsze odbywały się w ostatnią niedzielę maja. W tym roku pomyśleliśmy, że dobrze byłoby się połączyć właśnie z ideą związaną ze spotkaniem Ojca Świętego z rodzinami podczas Światowego Spotkania Rodzin w Mediolanie. Przesunęliśmy imprezę na 3-go czerwca, udało się nam zachęcić inne miasta. Dzięki temu wiele środowisk, które były dotychczas aktywne tylko w wymiarze regionalnym, może pokazać, że bierze udział w inicjatywie o wymiarze ogólnopolskim.

Podejmowane w tym roku działania prowadzone są pod hasłem "Rodzina receptą na kryzys". Wydali państwo świetny poradnik, dający rodzinom konkretne wskazówki, co robić, by przetrwać ten trudny czas.
Wydaje nam się, że warto sobie uzmysłowić, że po pierwsze to w rodzinie jest potencjał na przetrwanie i w chwili obecnej mówienie o tym jest obowiązkiem cywilizacyjnym. Po drugie, porady praktyczne zawsze mają znaczenie, bo z ogólnych opowieści nie zawsze wiele możemy zyskać, natomiast gdy możemy podsunąć pewne rozwiązania, pozwalające zaoszczędzić parę złotych - to jest to wymiar, który jest dziś bardzo potrzebny. Niestety nie mówi się o nim wystarczająco często. Inna sprawa, że też trzeba tworzyć klimat przyjazny rodzinie, uczulać władze państwowe i lokalne, żeby były wrażliwe na rodzinę i przywracały jej prestiż.

Jak ocenia pan działania rządu wobec rodziny? Jaki klimat tworzy?

W tej chwili temat rodziny jest tematem, który krąży, ale to temat trzeci. Uważamy, że powinien być pierwszy. Przez ten pryzmat powinniśmy sobie odpowiedzieć na pytanie o standardy cywilizacyjne. Jeśli nie przyjmiemy pewnych standardów cywilizacyjnych, będziemy mieli później kłopoty z poświęceniem i wyrzeczeniem się w społeczeństwie. Jeśli będziemy mieć społeczeństwo hedonistyczne, to nikt nie będzie chciał brać na siebie zobowiązań. Kryzys w Europie jest i może być jeszcze większy, co pokazuje przykład Grecji. Mamy do wyboru dwie drogi. Albo będzie to droga rozwoju, oparta o rozwój naturalny, czyli właśnie o rodzinę, albo będzie to taka droga jak właśnie w Grecji, gdzie komuniści szykują się do objęcia władzy.

Okazuje się, że Polki bardzo chętnie zakładają rodziny i rodzą dzieci, z tym że poza granicami kraju. W Wielkiej Brytanii wśród imigrantów rodzi się najwięcej polskich dzieci.

To jest właśnie bardzo ciekawe. Wydaje mi się, że warto byłoby tu odbyć polemikę z panem Balcerowiczem, który mówi wprost, że polityka prorodzinna to coś niedorzecznego. Myślę, że taki zamordyzm monetarystyczny i nie patrzenie na sprawy życia, ale także na ekonomię przez pryzmat człowieka i jego aktywności, jego zaangażowania, jego pracy, powoduje, że ten klimat dla rodziny jest nieprzychylny. Okazuje się, że tej przychylności jest więcej w takim kraju jak Wielka Brytania, niż w Polsce, która jako kraj katolicki powinna mieć większe umiłowanie życia. Niestety, klimat jaki tworzą ekonomiści dla człowieka też nie jest dobry. W moim przekonaniu podatnik w Polsce nadal jest pogardzany przez urzędnika, nadal jest prześladowany. To się odbija oczywiście na kondycji rodziny. Fakt, że ludzie uciekają z Polski do Wielkiej Brytanii po to, żeby pracować uczciwie i zakładać rodziny, jest najlepszym dowodem na to, że pan Balcerowicz myli się twierdząc, że polityka prorodzinna to coś niedorzecznego.

Włączacie się państwo także w obywatelskie akcje ustawodawcze. Macie za sobą przeprowadzoną ze świetnym wynikiem - ponad 600 tysięcy podpisów - akcję stworzenia projektu ustawy całkowicie chroniącej życie. Ostatnio włączacie się w bojkot Konwencji Rady Europy ws. zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet. Jakie dostrzega pan w niej zagrożenie dla rodziny?

Mnie się przede wszystkim wydaje, że przyjmowanie konwencji, zawierającej wiele nieokreślonych zapisów, które budzą wątpliwości ekspertów prawnych - bo trzeba pamiętać, że to ministerstwo zwróciło na to uwagę - powoduje to, że dokument zamiast wyjaśniać sprawę, zaciemnia ją. Nie jesteśmy pewni jak one będą respektowane przy przyjęciu innych praw i jakie będą tego konsekwencje. Dlatego wydaje się, że z punktu widzenia zdrowia społecznego nie należy bawić się mglistymi zapisami, bo to są poważne rzeczy. Każda manipulacja, każda niedorzeczność, każda wątpliwość powoduje kłopoty. Powinniśmy raczej tworzyć społeczeństwo, które jest na siebie wrażliwe, a nie społeczeństwo, które jest sterroryzowane przez zapisy prawne.

Zwolennicy konwencji argumentują, że chodzi tu właśnie na uwrażliwianie społeczeństwa na problemy skrzywdzonych kobiet, ale i problemy mniejszości. Ich zdaniem one też mają prawo do zakładania rodziny, dlatego trzeba zmienić jej definicję.
Okazuje się, że musimy dostosować rzeczywistość do ideologii. Powinniśmy raczej skupić się na tym, żeby pomagać normalnym ludziom funkcjonować, nie wykluczając oczywiście nikogo ze społeczeństwa, ale musimy rzeczy nazywać po imieniu. Rodzina to byt, w którym rodzi się życie, gdzie się ono rozwija, to jest ojciec i mama, to jest na początku mąż i żona. Wydaje mi się niedorzecznością wprowadzanie elementów niezrozumiałych do debaty, zupełnie niepotrzebnych. Do tej pory jakoś świat sobie radził bez ustawodawstwa, które by dookreślało takie kwestie, dlatego że to jest coś naturalnego. Nikt nie pisze prawnej definicji wody, powietrza czy tlenu. To, że  dyskutujemy nad pojęciem rodziny jest wyrazem szaleństwa współczesnych czasów.

Zachęcacie państwo jeszcze do wysyłania w tej sprawie protestów do premiera?
Zachęcamy do aktywizowania się w kampanię, którą rozpoczęła Fundacja Mamy i Taty. Uważamy, że to ważny krok, dlatego na stronie www.marsz.org powiesiliśmy informację na ten temat i zachęcamy wszystkich, którzy są aktywni, by się pod tym podpisali, żeby ten głos społeczeństwa obywatelskiego był coraz bardziej donośny i żebyśmy też mieli poczucie, że to społeczeństwo obywatelskie jesteśmy zobowiązani tworzyć.

Wiadomo ile już listów wpłynęło do premiera?
Nie ma takich szacunków, ale wiem że kilka tysięcy listów wpłynęło i wiem, że skrzynki się gotują. Wiemy też, że premier zablokował sobie skrzynkę, żeby nie wiedzieć co się dzieje. Rozumiem, że sondaże są dla premiera bardziej istotne, niż taki głos społeczny.

rozm. M. Nykiel

[fot. youtube]

Czytaj również:

Podniesienie wieku emerytalnego to za mało

Warto poczytać

  1. sleeping-giants-18072018 18.07.2018

    Zastraszali firmy bo chcieli zniszczyć prawicowe media. Działalność lewicowej grupy została zdemaskowana

    Prawicowy portal Daily Caller ujawnił tożsamość założyciela organizacji Sleeping Giants, zajmującej się zastraszaniem firm zamieszczających reklamy w prawicowych mediach. Okazało się, że jej założyciel, Matt Rivitz, sam jest pracownikiem przemysłu reklamowego

  2. 1270lenin12 17.07.2018

    Rosyjski zbrodniarz twarzą reklamy polskiej firmy. Przesadzili

    Lenin, to wbrew komunistycznej propagandzie, jeden z najkrwawszych dyktatorów ubiegłego stulecia.

  3. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  4. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  5. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  6. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook