Jedynie prawda jest ciekawa

Sandauer: Pacjent stał się zakładnikiem

29.12.2011

Chaos związany z ogłoszeniem przez MZ nowej listy leków refundowanych nie minął po konferencji prasowej ministra Arłukowicza. Pacjenci nadal są zdezorientowani, a lekarze nie wycofują się z deklaracji protestacyjnych. Sytuację w jakiej znaleźli się pacjenci polkiej służby zdrowia komentuje dla portalu Stefczyk.info dr Adam Sandauer, honorowy prezes Stowarzyszenia Pacjentów „Primum Non Nocere”.

- Po raz kolejny pacjenci stali się zakładnikami w przepychankach pomiędzy środowiskiem lekarskim a władzami państwa. Koncepcja stempla na recepcie „Do uznania przez Narodowy Fundusz Zdrowia” spowodowała, że ludzie zaczęli się bać, że ich leki nie zostaną zrefundowane. Z dnia na dzień ludzie zostali postawieni w sytuacji, w której na liście leków częściowo czy w całości refundowanych zabrakło ponad 800 specyfików.

- Już dziś mamy sytuację, w której spora część ludzi odchodzi z aptek bez wykupienia leków, bo ich na nie stać. Jeżeli leki miałyby podrożeć, ta grupa się oczywiście powiększy. Jeśli dzisiaj przy częściowym refinansowaniu są ludzie, którzy nie wykupują leków, to jest to rzecz podstawowej wagi. Ludzie ci nie mogą korzystać z zasady gwarantowanej przez Konstytucję, że każdy ma równy dostęp do leczenia finansowanego ze środków publicznych. Jeśli nie zapłacą swojej części za lekarstwo, nie otrzymają dofinansowania ze strony państwa. Jestem przekonany, że rozsądnym rozwiązaniem byłoby podzielenie leków na dwie grupy: finansowanych w całości przez państwo i finansowanych w całości przez obywatela. Wtedy sytuacja byłaby czysta: ludzie mieliby równy dostęp do leczenia finansowanego ze środków publicznych. Zasada częściowego płacenia przez pacjenta przypomina mi obecną kiedyś w naszym systemie podatkowym możliwość odpisania od podatku kosztów remontu mieszkania. To była zniżka dla najbogatszych, których stać było na zakup mieszkania czy remont.

Adam Sandauer skrytykował także pomysł karania lekarzy za błędnie wypisane recepty.

- To sytuacja zakrawająca na jakąś kpinę lub nieporozumienie. Jestem ostatnim, który występowałby w obronie lekarzy, ale trzeba tutaj powiedzieć jasno, że Naczelna Rada Lekarska ma rację; tak nie może być. Jeżeli jechałbym pociągiem z biletem ulgowym, nie będąc uprawnionym do zniżki, to nie można za to obciążyć kasjerki. Jeżeli pacjent dostał bezpodstawnie za drogie leki, to powinien dopłacić, zwracając to, co mu nie przysługuje.

Dr Sandauer nieufnie podchodzi także do dzisiejszych deklaracji ministra Arłukowicza, zapewniającego, że wprowadzone zmiany mają służyć pacjentom.

- Wszyscy urzędnicy mówią, że zmiany służą pacjentom, a sytuację mamy coraz gorszą. To nie pierwszy raz urzędnicy zasłaniają się dobrem pacjenta, a tego dobra nie widać. Widać za to, że instytucje powołane do ochrony praw pacjenta jak zwykle i tym razem nabrały wody w usta. Ze strony Rzecznika Praw Pacjenta i Rzecznika Praw Obywatelskich nie było żadnych komunikatów o tym, że sytuacja, w której znalazł się pacjent jest nie do przyjęcia. Pacjent stał się zakładnikiem. W tej rozgrywce dobro pacjenta stało się elementem przetargu.

Adam Sandauer odniósł się także obwieszczonego przez Arłukowicza sukcesu negocjacyjnego z koncernami farmaceutycznymi.

- Trzeba sobie powiedzieć wreszcie jasno. Koncerny, nie tylko farmaceutyczne zawsze będą chciały zarabiać jak najwięcej, a władze publiczne muszą starać się twardo negocjować. Robienie z tego powodu afery na skalę państwa i doprowadzanie do sytuacji niepokojów publicznych jest skandaliczne. Tego się tak nie robi. Z koncernami się twardo negocjuje, a nie mówi się o tym, że lekarz będzie musiał dopłacać, jeśli wystawi błędnie receptę.

 

dr Adam Sandauer, honorowy prezes Stowarzyszenia Pacjentów „Primum Non Nocere”

not. PiKa

[fot. PAP / W. Pacewicz]

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook