Jedynie prawda jest ciekawa

Salon Dziennikarski o ciszy wyborczej

24.10.2015

Goście Salonu Dziennikarskiego Floriańska 3, wspólnej audycji Radia Warszawa, portalu wPolityce.pl oraz tygodnika "Idziemy" dyskutowali na temat ciszy wyborczej.

Na chwilę przed ciszą wyborczą Fundacja Batorego wystosowała oświadczenie, w którym ostrzega przed ewentualną dużą liczbą głosów nieważnych, które mogą się pojawić w niedzielnych wyborach. Zdaniem analityków Fundacji, będzie to wynikało z konstrukcji kart wyborczych, czyli tzw. książeczki.

"Czy możemy mieć pewność, że te wybory odbędą się sprawnie, że ktoś nie spaczył wyniku, zafałszował?" - pytał prowadzący program Michał Karnowski.

Piotr Zaremba zwrócił uwagę, że jeżeli ktoś zamiast zagłosować na kandydata z listy wyborczego, odda głos na kartce ze spisem treści, to i trudno się spodziewać, że przy innej konstrukcji karty oddałby głos ważny.

"O tym się dużo mówiło przy okazji samorządowych. Jest w tym pewnie jakaś prawda. Oni się temu przyglądają od lat. Nie należy jednak z tym przesadzać. Jeżeli ktoś zagłosuje na spis treści, to nie jest to wyborca, który rokuje, że jak mu się to inaczej ułoży, to nie zagłosuje na spis treści" - mówił zastępca redaktora naczelnego tygodnika "wSieci".

"Problem leży gdzie indziej.  W niektórych miejscach wybory "skręcono", to nie była wina pomyłek. Druga sprawa to, że po wyborach samorządowych był czas na modyfikacje kodeksu wyborczego w stronę sproceduralizowania. W warunkach polskich nie da się wszystkiego regulować zwyczajem. Nie przesądzał bym jednak, że będzie źle. Przewodniczący Wojciech Hermeliński to człowiek związany z Porozumieniem Centrum, który jest bliski Jarosławowi Kaczyńskiemu. Jeżeli zadziała system informatyczny, to nie można zakładać, że będzie źle" - dodał publicysta wPolityce.pl

Zdaniem Piotra Skwiecińskiego, mobilizacja obywateli pilnujących wyborów, będzie miała wpływ na ich uczciwość.

"Demokracja opiera się nie na zaufaniu, jak twierdzą rozmaici intelektualiści, a na kontroli. Ja nie widzę sygnałów niepokojących. Na poziomie kodeksu wyborczego nie dokonano zmian, a jeśli chodzi o proceder dzielenia głosów na kupki, to już poprzednia komisja PKW wydała taki okólnik, że tak nie należy, że to procedura, która nie powinna mieć miejsca. Jeżeli do tego dodać wysoki poziom mobilizacji, to ja się wielkich problemów nie obawiam" - powiedział zastępca redaktora naczelnego tygodnika "wSieci".

Ks. Henryk Zieliński, redaktor naczelny tygodnika "Idziemy" zwrócił uwagę na samą Fundację Batorego.

"Wiemy, że Fundacja Batorego to nie jest zwykła fundacja. To jest jednocześnie pewien think-tank, który nadaje ton dyskusji publicznej. Ma wysokie dochody, polskie firmy zrzucają się wystarczająco. Fundacja powstała w 87' roku i przygotowywano w niej polską transformację. Jeżeli ona ostrzega, to trzeba sobie postawić pytanie, czy to nie jest oswajanie nas z problemem. Czy też swego rodzaju instruktaż. Oni zwracają też uwagę na to gdzie te wybory mogą być sfałszowane. Ja nie wiem w tej chwili co przez to fundacja chce osiągnąć. Trzeba pilnować tych wyborów, natomiast z doświadczeń wiem, że duże ryzyko jest np. tam gdzie funkcjonują różne zakłady lecznictwa, szpitale. Pacjent może zagłosować w szpitalu i zostaje wypisany o 13 czy 15 i przychodzi z wypisem do innej komisji. I tam głosuje ponownie" - powiedział ks. Zieliński.

"Miałem tego typu doświadczenie przy okazji warszawskiego referendum. Mój przyjaciel był wtedy w szpitalu i wyszedł w dzień referendum, i okazało się, że nie może zagłosować, musiał wrócić do szpitala" - skomentował to Piotr Skwieciński.

mly/radiowarszawa.com.pl

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook