Jedynie prawda jest ciekawa

Sakiewicz: Opozycja chce zabrać efekt współczucia

14.02.2017

„Myślę, że chociaż działania opozycji wyglądają na 'szczeniackie', to banalne nie są. Na czym im zależy? Na tym, żeby zabrać efekt współczucia” - mówi w rozmowie z portalem Telewizji Republika Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „Gazety Polskiej”.

Dziennikarz odniósł się do reakcji na wypadek premier Beaty Szydło. „Zawsze po wypadku ludziom się współczuje, zwłaszcza znanym ludziom, nawet osoby, które poszkodowanych niezbyt lubią zmniejszają krytykę. Oni zachęcają do reakcji odwrotnej, żeby przełamać ten naturalny trend psychologiczny. Zabranie ludziom takich naturalnych odruchów doprowadzi do takich sytuacji, jakie miały miejsce w Łodzi, gdzie działacz Platformy Obywatelskiej zabił działacza Prawa i Sprawiedliwości. To jest wtedy, kiedy odbiera się ludziom to, co sprawia, że zachowują się jak ludzie. Wtedy ludzie zachowują się jak pan Cyba, który zaczął strzelać do swoich przeciwników politycznych” - podkreśla Sakiewicz.

„Nie można mówić o niepoważnym zachowaniu. To zachowanie poważne i celowe. Dla swoich racji politycznych ktoś uderza w drugą stronę w sposób niebezpieczny. Następnym razem może się skończyć nie tylko na żartach i pogróżkach, ale tak jak w Łodzi, a w pewien sposób i w Smoleńsku” - dodaje publicysta.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” przypomina również o wydarzeniach z 2010 roku. 

„Gdyby nie ta kampania nienawiści wobec Lecha Kaczyńskiego być może byłaby lepsza ochrona, wizyta byłaby lepiej przygotowana. To wszystko obniżyło poziom bezpieczeństwa, wręcz wpływało na decyzje urzędników i to widać” - zauważa Tomasz Sakiewicz.


Publicysta podkreśla, że przeciwnikom rządu zależy na obwinianiu premier Szydło za... wypadek.

„Druga sprawa, oprócz odebrania efektu współczucia, to wmówienie pani premier, że jest winna, że próbował uderzyć w nią samochód. Czyli znalezienie winy, tam gdzie jej nie ma. Można by było o wszystko oskarżać panią premier, ale nie, że jest winna tego wypadku. Tak naprawdę to właśnie chce się przemycić opinii publicznej, czyli podważyć kompetencje pani premier, w wyniku czegoś, czego może być ofiarą. Premier nie ma żadnej winy w tym, że ktoś postanawia niebezpiecznie jeździć po drodze” - tłumaczy Sakiewicz. 

„Próba pokazania, że pani premier jest sama sobie winna jest też zabiegiem politycznym. Tu nie ma gówniarstwa, to jechanie po bandzie, żeby uzyskać punkty polityczne” - dodaje.

gah/telewizjarepublika.pl

[fot. YouTube]

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook