Jedynie prawda jest ciekawa

Sadowski: w UOKiK jak w NIK za PRLu?

24.03.2014

Rozmowa z Andrzejem Sadowskim z Centrum im. Adama Smitha.

Stefczyk.info: szefem UOKiK został ostatnio Adam Jasser (na zdj.), który do Urzędu trafił wprost z rządu. Jak pan ocenia taką zmianę?

Andrzej Sadowski: Premier Donald Tusk decyzją o odwołaniu poprzedniego prezesa Urzędu pokazał miejsce w szeregu tej instytucji. Mamy kolejny dowód, że bezpośrednia zależność urzędu od premiera nie daje gwarancji prowadzenia działalności zgodnie z ustawą oraz celami ustawowymi danej instytucji. Obecnie mamy sytuację podobną do tej, jaka wystąpiła w PRL-u, gdy Najwyższa Izba Kontroli kontrolująca premiera i jego urzędników była podporządkowana... premierowi. Łatwo sobie wyobrazić, jaka jest skuteczność takiego urzędu, jeśli musi się on wpisywać w doraźne interesy podyktowane przez polityków rządzących, a nie realizować zadań ustawowych. Z taką sytuacją mamy do czynienia w UOKiK.

Urząd zostanie zdominowany przez linię rządową?

Prezes UOKiK ma do wyboru albo działać zgodnie z ustawą, albo realizować cele i linie partyjno-rządową.

Czego się pan spodziewa? Skoro szef rządu zdecydował się na taką zmianę, można sądzić, że ma jakieś oczekiwania względem Urzędu...

Wszystko zależy od nowego prezesa. On ma wybór – może działać tak, jak nakazuje ustawa i jego kompetencja, albo być nadal jedynie urzędnikiem realizującym precyzyjnie linię rządu.

Na ile znaczący jest Urząd obecnie? Zmiany w UOKiK są znaczące?

Urząd bez wątpienia jest wciąż punktem odniesienia w polskiej gospodarce ze względu na konieczność uzyskiwania zgód na przejęcie, sprzedaż. A to znaczy, że ta instytucja wciąż ma duży wpływ na Polskę. Gdyby UOKiK nie miał wpływu, to zapewne premier Tusk nie zaprzątałby sobie głowy odwołaniem dotychczasowego prezesa.

Rozmawiał TK
[Fot. Youtube.pl]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook