Jedynie prawda jest ciekawa

Sadowski: to nie kryzys, to rezultat

24.06.2014

Rozmowa z Andrzejem Sadowskim, z Centrum im. Adama Smitha.

Stefczyk.info: W jednej z rozmów, ujawnionych ostatnio przez media, prezes Orlenu przytacza rozmowę z Donaldem Tuskiem, która sugeruje, że rząd manipulował ceną benzyny przed wyborami. W 2011 roku, już po wyborach, szef rządu miał przyznać, że „teraz to benzyna może być po 7 zł”. Jak Pan to ocenia? Rząd mógł manipulować ceną paliwa?

Andrzej Sadowski: Sytuacja przypomina PRL. W PRL-u ustalano wszystkie ceny, łącznie z ceną kiełbasy i szynki. I to był element „kiełbasy wyborczej”. Kiełbasa pojawiała się w sklepach i była tańsza, gdy obradowało Plenum czy były wybory. W III RP rynek żywności jest rynkiem wolnym. Producentów jest bez liku, jest konkurencja. Więc rząd nie może już oferować kiełbasy. Natomiast tam, gdzie rząd utrzymał monopole, gdzie panuje koncentracja rynku, gdzie ma udziały, może tak robić. To jest różnica. Tam, gdzie działa rynek, trudno politykom manipulować cenami i ustawiać je pod swoje cele polityczne. Tam, gdzie monopol jest, ryzyko i prawdopodobieństwo takich zachowań jest wysokie.

Jakie są najważniejsze wnioski płynące z dotychczasowego przebiegu afery?

Zwracam uwagę na to, że prywatyzacja w Polsce trwa już trzecią dekadę. I żadna z partii politycznych nie chce wycofać państwa z gospodarki. Warto natomiast przypomnieć, że jednym z żądań „Solidarności” z lat 80. było wycofanie PZPR z zakładów pracy. Związek wskazywał, że to jedynie szkodzi funkcjonowaniu przedsiębiorstw. I dziś widać, że obecność rządu w spółkach i gospodarce szkodzi a nie pomaga.

Co zatem dalej powinno się stać? Jak uzdrowić sytuację i wyjść z tego kryzysu?

To nie jest sytuacja kryzysowa. Jak mówił Kisiel, to nie kryzys, to rezultat. Rezultat fatalnej konstytucji, która nie gwarantuje Polsce normalnej zasady trójpodziału władzy i równowagi tych władz, a także wzajemnej kontroli. Tego typu sytuacje, o których dowiedzieliśmy się z zapisów, są konsekwencją złej konstytucji. Ją należałoby zmienić, aby uzdrowić system w Polsce. To nie jest sprawa dymisji rządu, czy ministra. To jest kwestia fundamentalna, jeśli chodzi o zmianę w Polsce.

Bez szybkich zmian politycznych można doprowadzić do reformy systemu?

W 1988 czy 1989 roku system trwał w najlepsze, a mimo tego osiągnął szczyt nieefektywności. I pod wpływem działań społecznych doszło do zmiany systemu. Dziś trudno oczekiwać od polityków naprawy systemu. To przypominałoby hasło lewicy z 1990 roku, że tylko ten, kto zepsuł zegarek, może go naprawić... Ci, którzy zepsuli system nie są w stanie go zmienić. Politycy mogą zmienić ministrów, mogą zmienić polityków, ale nie zmienią systemu. Nie ma nawet takich propozycji. Politycy chcą jedynie dymisjonować, tylko po to, żeby system trwał w najlepsze.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. PAP/Leszek Szymański]

Słowa kluczowe:

Sadowski

,

Polska

,

polityka

,

afera taśmowa

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook