Jedynie prawda jest ciekawa

"Rzeczpospolita" padła ofiarą działań służb?

08.11.2012

Prof. Jadwiga Staniszkis sugeruje, że autor tekstu o śladach materiałów wybuchowych na wraku TU-154M mógł być bezwolnym narzędziem w ręku służb, które chciały zniszczyć dobrą passę największej partii opozycyjnej.

Według prof. Jadwigi Staniszkis tytuł w „Rzeczposplitej” -  „Trotyl we wraku tupolewa”, powinien zawierać chociaż znak zapytania – twierdzi prof. Jadwiga Staniszkis w wypowiedzi dla dziennika „Fakt”.

- To emocjonalne wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego było więc nieuchronne, a skutki z perspektywy PiS i dla PiS są dewastujące

- tłumaczy prof. Staniszkis na łamach dziennika „Fakt”. 

Jej zdaniem, jeśli Cezary Gmyz i redaktor naczelny Tomasz Wróblewski rozmawiali z prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem i dostali informację, że może ale nie musi tam być materiał wybuchowy, bo to jest dopiero pierwszy przesiew, to tego typu jednoznaczna informacja moim zdaniem była nastawiona na zdestabilizowanie polskiej sceny politycznej.

- Ta sprawa wybiła Prawo i Sprawiedliwość z próby utrzymania się w kursie bardzo merytorycznym, co dawało tej partii przewagę nad Platformą. Jarosław Kaczyński nie mógł na te doniesienia „Rzeczpospolitej” nie zareagować, tym bardziej że było wiadomo wcześniej, że tego dnia odbywa się spotkanie parlamentarnego zespołu ds. wyjaśniania przyczyn katastrofy smoleńskiej w sprawie nagłej śmierci chorążego Remigiusza Musia.

W opisywanym już przeze mnie wcześniej manewrze zdewaluowania pozycji premiera Tuska na rzecz profesjonalistów z rządu, w tę lukę wskoczył PiS ze swoją merytoryczną kampanią. Więc drugi krokiem było ściągnięcie notowań partii Jarosława Kaczyńskiego w dół przez podłożenie miny w postaci publikacji „Rzeczpospolitej”, której nieuchronną konsekwencją była emocjonalna wypowiedź prezesa. Prezes uwierzył – zgodnie z tytułem – że trotyl we wraku jest już stwierdzony. To tylko redaktorzy Gmyz z Wróblewskim wiedzą, dlaczego dali taki

Jej zdaniem, jeśli przeciek o materiałach wybuchowych podano z innym rozłożeniem akcentów, gdyby nie odwlekano tak konferencji prokuratury, która powinna się odbyć rano, a nie już po spotkaniu zespołu Macierewicza, to by nie było całej sytuacji. Ale świadomie budowano napięcie. I zapalniki zadziałały.

- Według mnie mamy tu do czynienia albo ze skrajną nieodpowiedzialnością dziennikarską w wydaniu Gmyza i Wróblewskiego, albo ktoś uległ, i z nieznanych mi powodów świadome naciągnął tę informację, żeby wsadzić Kaczyńskiego na minę. Dlatego teraz prezes PiS powinien nawoływać do powołania niezależnej komisji. Przy okazji tego całego manewru wyszło, że 65 proc. Polaków chce komisji międzynarodowej – a to pokazuje przede wszystkim brak zaufania do Tuska, że on nie jest w stanie wyegzekwować pomocy prawnej od Rosji, że jest za słaby, że przy tej ścieżce śledztwa, którą wybrał, nie dojdzie się do prawdy o Smoleńsku. Ale jest też drugi wynik – 37 proc. Polaków wierzy w zamach

- mówi Staniszkis.

Dodaje, że powinna powstać międzynarodowa komisja śledcza z zaangażowaniem najlepszych ekspertów zachodnich i przy wykorzystaniu najnowocześniejszych urządzeń technicznych.

Slaw/ PAP

[FOTO: wPolityce.pl]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook