Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Ryszard Cyba wytworem antypisowskiej propagandy

24.11.2011

Od czasu śmierci Marka Rosiaka minął ponad rok. Po ataku na łódzkie biuro PiS wiele osób spodziewało się, że w Polsce nastąpi refleksja nad poziomem i stylem walki politycznej. Dziś widać jednak coraz wyraźniej, że nic takiego się nie stało.

Nic się nie zmieniło. Nie widziałem żadnej refleksji po tym morderstwie – przyznaje w rozmowie z portalem Stelczyk.info Janusz Wojciechowski, którego asystentem był zamordowany Marek Rosiak. W ocenie naszego rozmówcy, w polityce szybko wrócił klimat i język nienawiści.

Wojciechowski przyznaje, że to dziwne, szczególnie, że mord w Łodzi był zbrodnią polityczną. To była zbrodnia inspirowana nienawiścią polityczną. Mimo tego nie widzę, by debata publiczna zmieniła się przez ten czas – zaznacza Wojciechowski. Europoseł zaznacza, że w Łodzi mord dokonany przez Ryszarda C. wciąż budzi emocje. Ta zbrodnia wstrząsnęła miastem. Ludzie wciąż pamiętają o tym wydarzeniu – wskazuje.

Wojciechowski przyznaje, że należy uszanować decyzję rodziny, która chciała niejawnego procesu. Jednak – jak zaznacza – osobiście żałuje, że tak się stało. Opinia publiczna powinna poznać kulisy tej zbrodni. Motywacje Ryszarda C. powinna być znana publicznie. Ta zbrodnia nie może być schowana i zapomniana – podkreśla nasz rozmówca.

Polityk wskazuje, że „Ryszard C. jest wytworem propagandy antypisowskiej”. To była zbrodnia, której początkiem była propaganda przeciwko PiSowi. Sam sprawca swoje motywacje sprecyzował w sposób bardzo jasny. Zaraz po zbrodni powiedział, że nienawidzi Prawa i Sprawiedliwości i chciał zabić Jarosława Kaczyńskiego – przypomina nasz rozmówca. Tłumaczy, że od lat w Polsce jego formacja polityczna jest oskarżana o różne przewiny. Nienawiść do PiSu sączyła się z mediów. Nazywano nas partią totalitarną, antysystemową. Przypisywano nam najgorsze rzeczy. Ta nagonka trafiła na podatny umysł, człowieka, który na serio wziął te opinie – wskazuje Wojciechowski.

Wojciechowski mówi, że rodzina Rosiaka żyje dziś zmagając się ze stratą bliskiej osoby. Pani Rosiak jest radną w sejmiku wojewódzkim, jest również emerytką. Nie chcę się jednak wypowiadać o jej sytuacji – zaznacza nasz rozmówca. Przyznaje jedynie, że „z przykrością przyjął decyzję premiera Donalda Tuska, który nie zgodził się na przyznanie pani Rosiak specjalnej emerytury”. Ma takie uprawnienia, ale nie skorzystał z nich. Wydawało się, że ta sprawa w sposób ewidentny nadawała się, by przyznać specjalne świadczenie. Niestety Donald Tusk uznał inaczej – kwituje polityk.

saż
[fot. PAP/Grzegorz Michałowski]

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook