Jedynie prawda jest ciekawa

Rybiński: w strefie euro rządzą euromatoły

26.11.2011

Europejskie media alarmują, że ryzyko rozpadu strefy euro dramatycznie wzrosło w ciągu kilku tygodni. Eksperci wyliczają powody rosnącego kryzysu: panika na rynkach finansowych, brak sensownego przywództwa i pomysłów na miarę problemów eurolandu. Szanse na łagodne wyjście z kryzysu coraz bardziej maleją. Sytuację – dla portalu Stefczyk.info – ocenia prof. Krzysztof Rybiński.

„The Economist” pisze, że bez szybkiej interwencji EBC i zmiany nastawienia europejskich przywódców, unia walutowa może się rozsypać w ciągu kilku tygodni. Jak ocenia pan doniesienia europejskiej prasy?

Uważam, że rośnie prawdopodobieństwo scenariusza, w którym kilka krajów opuszcza strefę euro, to kraje południa Europy. Nie można też wykluczyć scenariusza, w którym dochodzi do rozpadu strefy euro, po którym pozostanie być może rdzeń strefy euro. Być może będzie to Francja, Niemcy i Holandia. Takie scenariusze są dzisiaj możliwe, a ich prawdopodobieństwo rośnie.

Jakie są tego powody? Eksperci coraz głośniej mówią, że strefa euro jest źle zarządzana.

Podstawowym powodem obecnych problemów jest to, że w strefie euro rządzą euromatoły, czyli osoby, które nie mają pojęcia jak należy zarządzać zarówno w swoich krajach, jeśli chodzi o politykę długu publicznego czy - mówiąc szerzej - politykę fiskalną, jak i jak należy radzić sobie w sytuacjach kryzysowych. Odpowiedzialność za ten stan rzeczy spada w całości na liderów strefy euro.

Dwa lata temu, jak tylko ujawniły się problemy greckie, pisałem, że należy natychmiast doprowadzić do bankructwa Grecji, zredukować dług i wtedy kryzys zakończyłby się na Grecji. Można było wtedy podjąć działania zapobiegające kryzysowi w innych krajach. Dzisiaj jest na to już za późno.

Pisałem pół roku temu, że jedyną skuteczną metodą uratowania strefy euro w obecnym kształcie jest wprowadzenie nowego euro. Oczywiście ani z jednej, ani z drugiej rady nikt nie skorzystał, a w mojej ocenie były to jedyne dwie metody, które pozwoliłyby zatrzymać ten scenariusz, który nam się dziś realizuje. Osoby zarządzające kryzysem w strefie euro są do tego nieprzygotowane i podejmują błędne decyzje. Jeśli przyjrzeć się problemowi szerzej, to okazuje się, że demokracja jako ustrój bardzo przeszkadza w zarządzaniu kryzysem w unii walutowej, ponieważ chęć pozostania popularnym w swoim kraju jest u polityka większa, niż chęć utrzymania strefy euro w całości, co widać na przykładzie Niemiec. Stąd można wnioskować, że scenariusz rozpadu strefy euro może być bardzo realny.

Kilka dni temu, na konferencji dotyczącej wyzwań dla strefy euro, prezydent Komorowski podkreślał, że strefa euro to „projekt jutra” dla krajów spoza strefy, a Polska chce brać aktywny udział w reformowaniu ustroju unii. Głosy aprobujące włączenie Polski do unii walutowej są coraz liczniejsze? To realne pomysły?

Myślę, że nikt w strefie euro nie jest dziś zainteresowany wejściem Polski do strefy euro. Maja dość problemów i nie mają czasu zajmować się przyjmowaniem kolejnego dużego kraju do strefy euro. Podobnie większość społeczeństwa polskiego, zapytana dzisiaj o zdanie, nie chciałaby wejścia Polski do strefy euro. Być może politycy czasami mówią coś innego, bo tak im jest wygodniej akurat w danym momencie. Nie sądzę jednak, że dyskusja o wejściu Polski do strefy euro jest poważna. Jeśli ktoś na ten temat mówi, to jest to niepotrzebne emitowanie dwutlenku węgla.

Uważa pan więc, że deklaracje prezydenta czy niedawno premiera, nie grożą nam ich realizacją?

Z pewnością nie. Polska nie będzie w stanie spełnić kryterium wejścia do strefy euro w najbliższej dekadzie, więc nie ma mowy, żebyśmy mogli do strefy euro wejść. Przypomnę jeszcze, że zmiana polityki kursowej, która jest potrzebna przed wejściem do strefy euro, wymagałaby zgody Narodowego Banku Polskiego. Mówię tu o wejściu do systemu ERM2. Nie wydaje mi się, żeby NBP, a konkretnie Rada Polityki Pieniężnej wyraziła dzisiaj zgodę na wejście do ERM2, bo w sytuacji kryzysu finansowego, wejście złotego do systemu ERM2 groziłoby potężnymi atakami spekulacyjnymi. Jest to więc scenariusz zupełnie fikcyjny, w odróżnieniu od scenariusza rozpadu strefy euro, który jest bardzo realny.

rozm. mall

[fot.sxc.hu]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook