Jedynie prawda jest ciekawa

Rulewski: Ta sytuacja już zaszkodziła partii

03.07.2014

Rozmowa z senatorem Platformy Obywatelskiej, działaczem opozycji antykomunistycznej Janem Rulewskim.

Stefczyk.info: Trwa kryzys państwa związany z ujawnieniem nagrań rozmów ludzi władzy. Afera taśmowa to spory cios w PO i ogromne uderzenie w wiarygodność rządzących. Czy Pana zdaniem w tej sytuacji nie powinno dojść do wyborów, albo gruntownej przebudowy rządu?

Jan Rulewski: Niewątpliwie mamy pęknięcie, mamy pęknięcie w łonie ekipy rządzącej, czyli wśród moich kolegów. Tego nie da się ukryć. To pęknięcie jest tajemnicze, jego punktem ciężkości są najważniejsze problemy kraju, począwszy od równowagi finansowej, przez powodzenie demokratycznego procesu wyborczego. Ta sprawa dotyczy bezpieczeństwa państwa, gospodarki, praworządności. Te problemy nie zostały przez uczestników rozmów zanegowane ani zakwestionowane. Tymczasem pierwsza myśl skłania ku temu, by te sprostować te stwierdzenia. Jednak wcześniej trzeba wyjaśnić.

A może nie ma co prostować, a wyjaśnianie jest niebezpieczne?

Trzeba wyjaśnić, czy te nagrania są pełne, czy są autentyczne. Dziwi mnie brak reakcji ze strony ofiar, czyli osób podsłuchiwanych. To składnia ku temu, by powstała jakaś komisja, by społeczeństwo poznało istotę sprawy. Niestety jednak PiS odrzucił ten pomysł.

PiS nie chce komisji śledczej?

PiS zdaje się wolał pójść na całego. Uznał, że to jest moment, w którym można przeforsować swoje, jałowe propozycje.

Co jest w nich jałowego?

Propozycja obalenia rządu bez wyjaśnienia jest krótkowzroczna. Każdy dodatkowo zapyta, co po obaleniu rządu miałoby się dziać? Na to PiS nie daje odpowiedzi. Mówi „A”, ale zapomina, że abecadło ma więcej liter, a na pewno literę „B”. PiS się przyczynił w mojej ocenie do uznania taktyki premiera Tuska za słuszną.

PiS jednak stawia sprawę jasno – rząd techniczny, a potem przyspieszone wybory. W jaki sposób to wspiera premiera Tuska?

PiS mówi o wyborach, ale przecież one nie są do przeprowadzenia. Mamy inny porządek konstytucyjny. On daje prawo inicjatywy w tym zakresie władzy, grupie dzierżącej władzę, czyli większości parlamentarnej. Większość parlamentarna się nie zgodzi.

Potrzeba wyborów w tej sprawie dla wielu jest oczywista.

Nie miałbym nic przeciwko wyborom, ale nie ukrywam, że w polityce też trzeba być interesowanym. W interesie moim i członków PO jest realizacja poczucia misji. Nie można oddawać władzy wskutek pęknięcia, ryzykując utratę tych wartości, które są zdobyczą Platformy.

O jakich wartościach Pan mówi?

Mówię o środkach europejskich, przychylności struktur władzy w Brukseli, które gwarantują w jakiejś mierze przekazywanie Polsce funduszy. Z drugiej strony mówię o stosunkowo korzystnej sytuacji gospodarczej. Jakiekolwiek naruszenie tego statusu może pogorszyć stabilność i równowagę. To jest mój interes polityczny, czego nie ukrywam.

To powoduje, że afera taśmowa nie powinna zostać wyjaśniona? Że nie należy wyciągać z niej wniosków?

W konfrontacji tego o czym mówiłem z prawdą, o której mówi PiS, czy sprawą moralności, której żądają wszyscy, trzeba dokonać wyboru. Jeśli jednak mamy głos PiSu, który mówi: „obalić Tuska, byśmy my mogli rządzić”, to to jest w mojej ocenie za mało. To nie jest możliwe. Jeśli jednak społeczeństwo by się tego domagało, to społeczeństwo ma takie prawo, jako suweren.

PiS mówi jednak, że ta ekipa rządowa nie może wyjaśniać swojej sprawy, bowiem to nie gwarantuje dojścia do prawdy o aferze taśmowej. To wydaje się racjonalne myślenie...

Taka jest norma konstytucyjna, jaką w Polsce przyjęliśmy. Mamy komisje śledcze, które w przeszłości również dla PiSu okazywały się korzystne. Nie ma obecnie potrzeby wywracania kota ogonem, że tylko władza dyktuje poprawne zachowania i sprawiedliwość. Komisja śledcza jest śledzona przez ludzi, którzy wyrabiają sobie ocenę i przekładają ją następnie na kartki wyborcze. Choć komisja śledcza często przeradza się w spór stricte partyjny, ma wiele narzędzi, które pozwalają ujawnić nieznane wątki różnych spraw. Komisja jest w stanie dać odpowiedzi na wiele pytań. Komisja śledcza jest w tej sprawie zasadna również dlatego, że szereg wątków poruszanych na taśmach nie ma charakteru kryminalnego, ale polityczny.

Czy ta afera może zaszkodzić na trwałe PO? Przedłużanie się sprawy taśm odbije się na pozycji partii?

Ta sytuacja już zaszkodziła partii. Ta sprawa nie dotyczy dwóch czy trzech osób. Dotyczy dodatkowo kilku podstawowych sfer życia państwa. To zatem może zaszkodzić, i zaszkodzi, partii. I dlatego premier nie wyklucza podjęcia innego stanowiska niż prośba o wotum zaufania dla rządu. Nie wyklucza dymisji, ale mówi, że obecnie brakuje dostatecznych argumentów, a z drugiej strony czeka na koniec formowania nowych władzy w Unii. To jest ważne.

Może boi się kolejnych taśm?

Być może, być może sygnalizowane są dalsze przecieki, a premier nie chciałby stosować taktyki salami, bo by się ośmieszył, poddając co miesiąc jakąś sprawę pod publiczny osąd. Piłka jest obecnie po stronie opozycji. Ona musi pokazać, czy umiem tę sytuację wygrać, czy wygra. W mojej ocenie taktyka opozycji obecnie jest jednak jałowa.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. Youtube.pl]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook